Obserwatorzy

Sprawdź!

Akcesoria do makijażu - sprawdź opinie

czwartek, 5 grudnia 2019

Blogmas 2019 - Kulturalne Święta

Lubicie świąteczne filmy, piosenki czy książki? Ja bardzo, nie wyobrażam sobie bez nich okresu świąt Bożego Narodzenia. Nadają tą magiczną atmosferę, wywołują uśmiech na twarzy, nawet jeśli po raz setny oglądam Kevina. W dzisiejszym poście z serii Blogmas 2019 przedstawię Wam moje ulubione piosenki, filmy, a także to co planuję obejrzeć i przeczytać.

środa, 4 grudnia 2019

Nowości Listopad 2019

Za nami już cztery dni grudnia, więc to idealny moment na przedstawienie nowości kosmetycznych jakie wpadły do mojej kosmetyczki w listopadzie. W porównaniu do października jest dość skromnie, ale to dobrze, przynajmniej zapasy nie powiększyły się o milion nowych kosmetyków. Zakupy ograniczyłam do minimum, co prawda kilka razy chciałam zrobić zamówienie przez internet, ale ostatecznie rezygnowałam z czego bardzo się cieszę. Nie przedłużając już przejdźmy do prezentacji nowości listopada.


wtorek, 3 grudnia 2019

BLOGMAS 2019 - Świąteczne Q&A

Święta coraz bliżej, u mnie od kilku dni lecą świąteczne piosenki, a a także oglądam filmy i czytam książki o tej tematyce. Postanowiłam również, że i na blogu zagości świąteczna atmosfera i przystąpiłam do wyzwania Blogmas 2019, którego organizatorką jest Agnieszka oraz Paulina. W ramach tej akcji na blogu pojawi się dwanaście (a może i więcej) wpisów o tematyce związanej ze świętami. Mam wrażenie, że niestety z roku na rok magia świąt zanika i coraz mniej na nie czekamy, ale chyba czas to zmienić.
Dzisiaj odpowiem na kilka pytań w Świątecznym Q&A, na dole wstawiam Wam również grafikę z tymi pytaniami, może i Wy odpowiecie na nie na swoim blogu?

My Matte Lip Ink Matte Liquid Lipstick, czyli nowe pomadki Golden Rose

Bardzo lubię kosmetyki Golden Rose, moja miłość do tej marki rozpoczęła się od Matowych pomadek w płynie Longstay Liquid Matte Lipstick. Od tego czasu będąc w galerii nie potrafię przejść obojętnie obok wyspy z ich produktami, zawsze muszę podejść i zobaczyć co tam mają nowego. 
Marka Golden Rose ostatnio wypuściła na rynek nowe matowe pomadki z wegańską formułą My Matte Lip Ink Matte Liquid Lipstick o których postanowiłam napisać trochę więcej, bo myślę że naprawdę warto.


poniedziałek, 2 grudnia 2019

Woda z kwiatu pomarańczy, Beaute Marakech

Dzień dobry w grudniu! Czas leci jak szalony, przecież dopiero co rozpoczął się 2019 rok, a tu już mamy prawie 2020. Jak pewnie zauważyliście w ostatnich dniach trochę zaniedbałam blogowe sprawy, niestety wiąże się to ze zmianą sprzętu, stary laptop zakończył swój żywot i musiałam przerzucić się na nowy. Na szczęście udało mi się odzyskać zdjęcia i grafiki do zaplanowanych w najbliższym czasie wpisów, także biorę się za pracę.

Nie przedłużając już przejdźmy do tematu dzisiejszego wpisu, czyli recenzji Wody z kwiatu pomarańczy Beaute Marakech. Trafiła ona do mnie jeszcze w zeszłym roku jako świąteczny prezent jednak ze względu na spore zapasy do łazienki trafiła dopiero w listopadzie. A jak się sprawdziła? O tym w dalszej części wpisu.

środa, 27 listopada 2019

Zielona glinka Rhassoul, Bydgoska Wytwórnia Mydła

Lubicie mieszać maseczki samodzielnie, czy jednak wybieracie gotowce? Ja najczęściej używam takie w saszetce lub tubce, ale czasami mam ochotę przygotować coś sama i wtedy sięgam po sypkie glinki. Dzisiaj o jednej z nich, a dokładnie mowa o Zielonej glince Rhassoul Bydgoska Wytwórnia Mydła. Jak się u mnie sprawdziła? O tym w dalszej części wpisu.

wtorek, 26 listopada 2019

Panda's Dream White Sleeping Pack, czyli maska na noc Tony Moly

Lubicie kosmetyki w uroczych opakowaniach? Ja uwielbiam, chociaż wiadomo, że bardziej liczy się zawartość. Bo co z tego że produkt jest w ślicznym słoiczku jeśli podczas stosowania okazuje się bublem? 
Na rozjaśniającą maseczkę do twarzy na noc Panda's Dream White Sleeping Pack z Tony Moly skusiłam się jakiś czas temu podczas zakupów w Sephorze. Słyszałam pozytywne opinie na temat tej marki i postanowiłam coś wypróbować, padło akurat na pandę. Muszę przyznać, że bardzo lubię takie całonocne maseczki, niestety jednak nie wszystkie sprawdzają się u mnie tak jak bym chciała. A jak było w tym przypadku? Tego dowiecie się czytając dalszą część wpisu.

poniedziałek, 25 listopada 2019

Książka na wieczór: Tak Cię straciłam, Jenny Blackhurst

Ostatnio zaniedbałam czytanie książek, dopiero z perspektywy czasu zdałam sobie sprawę, że nie chodziło o brak czasu tylko w rzeczywistości marnowałam go na głupoty, które nic nie wnosiły do mojego życia. Aktualnie każdego dnia staram się usiąść z herbatką i przeczytać chociażby kilkanaście stron, chociaż czasami z kilkunastu robi się kilkadziesiąt. Z racji tego, że lubię na bieżąco dzielić się z innymi swoimi spostrzeżeniami na temat czytanych książek założyłam drugiego instagrama ksiazkowe.lovee na którego serdecznie Was zapraszam. 

Dzisiaj przychodzę do Was aby napisać słów kilka o książce Tak Cię straciłam, której autorką jest Jenny Blackhurst. Szczerze mówiąc z sięgnięciem po nią zwlekałam kilka miesięcy, przekładałam ją z półki na półkę i dopiero niedawno zabrałam się za jej lekturę. I co? Pochłonęła mnie tak bardzo, że nie mogłam się od niej oderwać, teraz żałuję, że nie zabrałam się za nią w momencie kiedy do mnie trafiła. 

sobota, 23 listopada 2019

NOU Avery Cytrusowo-drzewna woda toaletowa dla mężczyzn

Wielkimi krokami zbliżają się święta, pewnie powoli rozglądacie się za prezentami świątecznymi, prawda? Przychodzę do Was z bardzo fajną propozycją upominku dla mężczyzn, mowa o Cytrusowo-drzewnej wodzie toaletowej Avery z NOU. Nie wiem jak Wy, ale ja bardzo lubię kupować perfumy na prezent, szczególnie płci przeciwnej, nigdy nie mam problemu z odpowiednim doborem nut zapachowych.


wtorek, 19 listopada 2019

Arganicare: Szampon do włosów Castor oraz Odżywka do włosów bez spłukiwania Coconut - topestetic.pl

Moje włosy zaczęły się jakiś czas temu buntować, stały się suche, matowe, a skóra głowy zaczęła swędzieć. Obstawiam, że jest to wina sezonu grzewczego, zawsze w tym czasie moja cera ma gorszy okres, a w tym roku dotknęło to również włosy. Zaczęłam wtedy testować kosmetyki Arganicare, a dokładnie Szampon stymulujący porost włosów Castor Oil  oraz Odżywkę bez spłukiwania do bardzo suchych i matowych włosów Coconut, które możecie kupić w sklepie topestetic.pl. Pokładałam w nich duże nadzieje, a jak się sprawdziły? O tym w dalszej części wpisu.

poniedziałek, 18 listopada 2019

Żele pod prysznic #6: FIT.friends, Isana, Balea

Przyznajcie się, ile macie żeli pod prysznic w zapasach? U mnie jest ich zdecydowanie za dużo, staram się zużywać, jednak od czasu do czasu wpadnie mi coś nowego do koszyka podczas zakupów. Dziś przychodzę do Was z kolejną zbiorczą, już szóstą, recenzją na temat tego typu produktów. Tym razem mowa będzie o żelach pod prysznic z FIT.friends by Oceanic, Isana oraz Balea. Jesteście ciekawi? Jeśli tak to zapraszam do dalszego czytania.

niedziela, 17 listopada 2019

Bąbelkowe maseczki z Biedronki

To, że jestem fanką maseczek wiecie doskonale, nigdy nie mogę przejść obojętnie obok nowości. Kiedy w Biedronce rzuciły mi się w oczy maseczki bąbelkowe Niuqi wiedziałam, że będą moje. Początkowo trochę się opierałam, bo wiecie duże zapasy itd, ale ostatecznie obie wersje wylądowały w moim koszyku. Na szczęście nie był to jakiś wielki wydatek, ponieważ za za dwie zapłaciłam 9,98 zł. A jak się sprawdziły?

środa, 13 listopada 2019

Czy Ty myjesz twarz szczoteczką do zębów? :o

Pewnie zastanawiacie się o co chodzi z tym tytułem wpisu, prawda? Już tłumaczę. Kilka dni temu podczas demakijażu zostawiłam uchylone drzwi do łazienki, aby mieć na oku synka, który bawił się w pokoju obok. Podeszła mama i zdziwiona pyta się: Co Ty robisz? Myjesz twarz szczoteczką do zębów? częściowo miała rację, bo faktycznie używałam szczoteczki elektrycznej, tyle że ze specjalną nakładką SoftFace. To pytanie utkwiło mi w głowie, więc postanowiłam tak właśnie zatytułować ten post. Jeśli jesteście ciekawi jak sprawdza się u mnie ten gadżet to zapraszam do dalszej lektury. 


wtorek, 12 listopada 2019

Lovely: Kryjący korektor No More Dark Circles & Puder Cooking Time

I po weekendzie, mimo że długo to minął jakoś zdecydowanie szybciej. Miałam w planach dużo zrobić, a wyszło jak zwykle. Dopadł mnie leń i większość czasu spędziłam oglądając filmy na Netflixie, ale czasem taki odpoczynek jest potrzebny.

Przychodzę dzisiaj do Was z wpisem na temat dwóch kosmetyków Lovely na które skusiłam się podczas wrześniowej promocji na kolorówkę w Rossmannie. Dokładnie mowa o Kryjącym korektorze No More Dark Circles oraz Pudrze Cooking Time na który czaiłam się od dawna. Jak się u mnie sprawdziły? O tym poniżej.


poniedziałek, 11 listopada 2019

SurpriseCandle, czyli świeca z niespodzianką

Lubicie świece? Ja bardzo, jesienią i zimą nie może zabraknąć ich w moim domu. Nadają w mieszkaniu ciepłego klimatu i nastroju. Najczęściej wybieram te zapachowe, dzięki czemu w pomieszczeniach unoszą się piękne aromaty. Ostatnio trafiła do mnie SurpriseCandle, czyli świeca z niespodzianką. Co to takiego? Tego dowiecie się w dalszej części wpisu.


sobota, 9 listopada 2019

Trzy maseczki do twarzy z Sesamis

Uwielbiam maseczki, szczególnie te w płachcie, które po ciężkim dniu przynoszą ulgę i pomagają się zrelaksować. Kilka miesięcy temu trafiły do mnie trzy maseczki Sesamis, a dokładnie Jeju Mayu Moisture Mask, Royal Jelly Firming Mask oraz Bird's Nest Hydra Mask. Czekały grzecznie w zapasach na swoją kolej, aż wreszcie zdecydowałam się na ich użycie. Jak się sprawdziły? Czy jestem zadowolona? O tym w dalszej części wpisu.


Maseczki umieszczona są w saszetkach o intensywnych barwach, rzucają się w oczy z daleka. Opakowanie nie jest duże, nie zajmuje dużo miejsca, więc spokojnie można zabrać je ze sobą w podróż. Do otwarcia nie są nam potrzebne nożyczki. Na tylnej części saszetki znajduje się naklejka z informacjami na temat kosmetyku i sposobem użycia w języku polskim.
Maseczki mają postać płachty, która jest odpowiedniej wielości, jednak według mnie mogłaby mieć odrobinę mniejsze otwory na oczy. Materiał jest mocno nasączony esencją, dobrze trzyma się na twarzy, nic się nie zsuwa.


Każdą z maseczek trzymałam na twarzy około 15-20 minut, po zdjęciu na skórze zostaje lekko klejący się film, który dobrze się wchłania.

Jeju Mayu Moisture Mask - jest bezzapachowa, esencja ma lekko mleczny kolor. Bardzo dobrze nawilża skórę, nawadnia ją. Buzia jest po niej gładka, delikatna i miękka w dotyku. Maseczka dzięki aloesowi w składzie koi podrażnienia i zaczerwienia. Cera zdrowo i promiennie się prezentuje.

Royal Jelly Firming Mask - ma bardzo przyjemny, delikatny zapach miodu, a wszystko za sprawą mleczka pszczelego. Świetnie odżywia i regeneruje cerę, łagodzi drobne zaczerwienienia. Zapewnia skórze odpowiednie nawilżenie. Buzia odzyskuje naturalny blask, jest delikatnie rozświetlona.

Bird's Nest Hydra Mask - posiada dziwny, delikatny zapach, który szybko się ulatnia. Może to ten ekstrakt ptasich gniazd? Maseczka zawiera mój ulubiony kwas hialuronowy, który zapewnia odpowiednie nawilżenie i nawodnienie. Skóra jest wygładzona, rozjaśniona i promienna. Kosmetyk radzi sobie z niwelowaniem oznak zmęczenia.


Maseczki sprawdziły się u mnie bardzo dobrze, nie mam co do nich zastrzeżeń. Ciężko mi powiedzieć, która była najlepsza. Chętnie sięgnęłabym po nie ponownie, jednak najpierw muszę wykończyć zapasy. Maseczki te możecie kupić w sklepie internetowym Sachi w cenie 9,90 zł za sztukę.


Znacie markę Sesamis? Lubicie koreańskie kosmetyki?

piątek, 8 listopada 2019

Jednodniowy detoks sokowy SPORTFOOD

Powiem Wam szczerze, że nigdy nie byłam na diecie. Niby robiłam gdzieś tam kiedyś podejścia do różnych popularnych metod, jednak szybko dochodziłam do wniosku, że to nie jest dla mnie. Moja waga od czasu porodu jest na całkiem przyzwoitym poziomie, staram się odżywiać zdrowo, chociaż wiadomo jak każdy pozwalam sobie na małe grzeszki. Ostatnio postanowiłam zafundować mojemu organizmowi mały detoks i zdecydowałam się na Jednodniową dietę sokową SPORTFOOD

środa, 6 listopada 2019

Denko Październik 2019

Październik był bogaty w nowości co zresztą mogliście zobaczyć w tym wpisie, a jak ze zużyciami? No gorzej, kolejny miesiąc z rzędu kiedy więcej przybywa niż ubywa, ale może z czasem się to zmieni. Mimo wszystko muszę przyznać, że jestem zadowolona ze swojego denka, bo jest tego więcej niż w poprzednim miesiącu. Razem z maseczkami w koszu lądują 23 puste opakowanie, czyli super bo dla przypomnienia we wrześniu było ich tylko 11. 
Nie będę już przedłużać, przejdźmy do prezentacji tego co udało mi się zdenkować w ostatnim miesiącu.


wtorek, 5 listopada 2019

Rokitnikowy peeling do skóry głowy, Natura Siberica

Regularnie złuszczamy martwy naskórek z twarzy czy ciała, a czy pamiętamy o skórze głowy? No niestety nie zawsze, znam sporo osób, które nie wykonują peelingu tego obszaru lub robią to bardzo rzadko. Sama muszę się przyznać, że w wakacje trochę to zaniedbałam. Odkąd wróciłam do regularnego peelingowania skóry głowy widzę różnicę w stanie moich włosów.
Na rynku tego typu kosmetyków pojawia się coraz więcej, jest w czym wybierać. Ja dzisiaj napiszę Wam więcej o Rokitnikowym peelingu do skóry głowy z Natura Siberica, który trafił w moje łapki podczas którejś promocji w Rossmannie. Jesteście ciekawi jak się sprawdził?


poniedziałek, 4 listopada 2019

Naturalny proszek do mycia zębów My Rocky Dust

Mycie zębów to podstawowa czynność, którą wykonujemy minimum dwa razy dziennie. Na swoim blogu chyba jeszcze nie poruszałam tematu past do zębów, czy płynów do płukania ust, kiedyś jednak musi być ten pierwszy raz. Przychodzę do Was z bardzo fajnymi i ciekawymi produktami, a dokładnie mowa o Naturalnych proszkach do mycia zębów My Rocky Dust i bambusowej szczoteczce do zębów. Jesteście ciekawi? Jeśli tak to zapraszam na dalszą część wpisu.

niedziela, 3 listopada 2019

Najciekawsze kalendarze adwentowe z kosmetykami 2019

Ten wpis planowałam już w październiku, jednak przełożyłam to na listopad, ponieważ myślałam że może oferta kalendarzy adwentowych się jeszcze powiększy. Aktualnie na rynku jest ich o wiele więcej niż jeszcze kilka lat temu, każdy znajdzie coś dla siebie. Oczywiście nie jestem wstanie umieścić tu wszystkich, dlatego postanowiłam wybrać te najciekawsze według mnie.


sobota, 2 listopada 2019

Nawilżający balsam do ciała 10% Urea, Instituto Espanol

W okresie grzewczym nie może być tak, że wyjdę spod prysznica i nie zastosuję balsamu do ciała czy mleczka, moja skóra byłaby wtedy szorstka, sucha, czułabym dyskomfort (wyjątkiem są dni, kiedy stosuję peeling na z olejami w składzie np. Pussy Power z Veganic o którym pisałam kilka dni temu). Aktualnie najczęściej sięgam po Nawilżający balsam do ciała 10% Urea z Instituto Espanol. Czy kosmetyk się u mnie sprawdził? Czy jestem zadowolona? O tym w dalszej części wpisu.



piątek, 1 listopada 2019

Nowości Październik 2019

Dawno nie było przeglądu nowości z danego miesiąca, jakoś zawsze mi czasu brakowało, a pod koniec miesiąca twierdziłam, że już nie ma sensu. Sama bardzo lubię czytać tego typu wpisy na innych blogach, także od teraz postaram się regularnie na początku każdego miesiąca podsumowywać co nowego wpadło do mojej kosmetyczki. A Wy lubicie takie posty?



czwartek, 31 października 2019

Pianka do mycia twarzy Milky Way, Selfie Project

Kosmetyki do oczyszczania twarzy to podstawa naszej pielęgnacji, używamy ich nie zarówno rano jak i wieczorem. Ja zazwyczaj sięgałam po żele do mycia twarzy, jednak w ostatnim czasie przerzuciłam się pianki, uwielbiam ich puszystą konsystencję.
Aktualnie używam kosmetyk Selfie Project, a dokładnie Multifunkcyjną piankę oczyszczającą 3w1 Milky Way. Powoli dobija już dna, więc jest to odpowiedni moment, aby napisać o niej coś więcej. Jeśli jesteście ciekawi jak się u mnie sprawdziła to zapraszam na dalszą część wpisu.


środa, 30 października 2019

Tania, dobra kredka do brwi! - Wibo Feather Brow Creator

Podkreślone brwi to podstawa, w moim makijażu nie może zabraknąć tego kroku. Chociaż nie zawsze tak było, jeszcze kilka lat temu nawet nie pomyślałam żeby stosować kredkę do brwi czy pomadę. Wtedy wydawało mi się, że tak jest dobrze, teraz z perspektywy czasu uświadomiłam sobie, że musiało to wyglądać dziwnie. 

Aktualnie w tym celu najczęściej sięgam po kredkę do brwi Feather Brow Creator z Wibo o której właśnie będzie ten post. Wcześniej używałam pomady z tej marki, niestety ostatni egzemplarz jaki kupiłam okazał się bublem. Nie wiem czy zmienili coś z tych pomadach czy o co chodzi, ale dużo osób zaczęło na nie narzekać, więc nie planuję do niej powrotów. 


wtorek, 29 października 2019

Maska do włosów przed myciem HIT czy KIT? Cameleo Detox

Jeśli chodzi o kosmetyki do włosów to lubię eksperymentować, próbowałam już olejowania, kremowania czy nawet mycia odżywką. Kiedy w jednej z paczek od Delia Cosmetics zobaczyłam Pre-Mask, czyli maskę do włosów przed myciem Cameleo, byłam jej bardzo ciekawa. Rozumiem maskę po myciu, stosuję takową regularnie, ale przed? Czy to ma jakiś sens? Do testów zbierałam się jakiś czas, ale w końcu się zdecydowałam i pewnego dnia produkt powędrował ze mną do łazienki. W pierwszej kolejności sięgnęłam po wersję Detox, czyli do włosów normalnych i przetłuszczających się, a w zapasach czeka jeszcze Aqua Action. Pudełko po masce powędrowało już do denka, więc jest to odpowiedni moment, aby napisać o niej coś więcej.


poniedziałek, 28 października 2019

Oczyszczająco-rozświetlająca maska bąbelkowa od Mediect

Ostatnio trafiły do mnie Oczyszczająco-rozświetlające maski bąbelkoweMediect Polska. Jak wiecie, bardzo lubię taką formę maseczek, więc szybko zabrałam się za ich testy. Jak się sprawdziły? Czy jestem zadowolona z efektów?


sobota, 26 października 2019

Solny peeling do ciała Pussy Power, Veganic

Peelingi to obowiązkowy krok w mojej pielęgnacji, nigdy nie może ich zabraknąć. Moimi ulubionymi są cukrowe, kawowe, a ostatnio także solne. Uwielbiam to uczucie drapania jaki dają mi tego typu produkty, to uzależniające. Jakiś czas temu pisałam Wam o fajnym peelingu Green Tea Sugar Scrub, a dziś pora na równie dobry peeling solny Pussy Power z Veganic. 



piątek, 25 października 2019

Olej konopny w kosmetyce

Ostatnio zarówno w pielęgnacji twarzy, ciała jak i włosów co raz częściej sięgam po oleje, lubię ich działanie i efekty jakie dzięki nim uzyskuję. Postanowiłam przygotować serię wpisów na temat różnych olei i opisać ich właściwości, zastosowania i działanie na moją cerę. Mam nadzieję, że mój pomysł Wam się spodoba i chętnie będziecie czytać takie posty. Czekam też na wasze komentarze z propozycjami olei o których chcielibyście poczytać.


Olej konopny używany w kosmetyce nie jest produkowany z konopi indyjskiej, czyli nie ma właściwości narkotycznych, lecz z konopi siewnej. Pochodzą one z Azji Środkowej gdzie przez setki lat wyciskany olej z ich włókien wykorzystywany był do łagodzenia zmian skórnych. W składach kosmetyków można go szukać pod nazwą Cannabis sativa Seed Oil. Zawiera on nienasycone kwasy tłuszczowe omega-3 i omega-6, a także wapń, potas, magnez, miedź, fosfor, witaminy oraz inne wartościowe związki. Olej konopny ma działanie nawilżające, regenerujące, przeciwzapalne, antyseptyczne a także antyoksydacyjne. Produkt szybko się wchłania, nie pozostawia na skórze tłustego filmu. Można go znaleźć w składzie wielu kosmetyków zarówno dla dzieci jak i dorosłych lub w czystej postaci do stosowania solo, a także do domowych mieszanek np. maseczek.



czwartek, 24 października 2019

Ulubione kosmetyki ostatnich tygodni

W ostatnim czasie podczas testowania kosmetyków natrafiłam na kilka perełek, dlatego też postanowiłam przygotować wpis na temat ulubieńców. Przeglądając bloga zauważyłam, że dawno nie było takiego wpisu, więc czas nadrobić zaległości. Lubicie takie posty? Przygotowujecie je na swoich blogach?

W moich ulubieńcach jak zwykle przeważa pielęgnacja, a tylko jeden na pięć kosmetyków pochodzi z kategorii makijaż. Co prawda mogłabym w nich umieścić jeszcze Fixing Spray i Bazę pod makijaż Luminous Finish z Goldem Rose, jednak pojawiły się już o nich osobne wpisy, więc stwierdziłam że nie będę się powtarzać. Jesteście ciekawi jakie produkty okazały się moimi ulubieńcami? Jeśli tak to zapraszam na dalszą część wpisu.


środa, 23 października 2019

Peeling enzymatyczny z filtratem śluzu ślimaka, papają i olejkiem kameliowym, Vis Plantis

Nigdy nie byłam i nie jestem wielką fanką peelingów enzymatycznych, zdecydowanie chętniej sięgam po te mechaniczne. W moje rączki jednak co jakiś czas wpada tego typu kosmetyk i zawsze dokładnie sprawdzam jego działa, bo przecież kobieta zmienną jest, prawda? I może akurat się tak zdarzy, że któryś peeling enzymatyczny podbije serduszko i nie będę już chciała sięgać po te z drobinkami. 
W ostatnim czasie testowałam Peeling enzymatyczny z filtratem śluzu ślimaka, papają i olejkiem kameliowymVis Plantis i przyszła pora aby napisać o nim coś więcej. Czy produkt skłonił mnie do porzucenia peelingów mechanicznych? Nie, ale to nie znaczy że jest zły.


wtorek, 22 października 2019

Płyn micelarny z olejkiem z pomarańczy, Alkemilla

Znacie markę Alkemilla? Ja dowiedziałam się o niej stosunkowo niedawno, marka ta zajmuje się produkcją naturalnych kosmetyków z poszanowaniem środowiska naturalnego i zwierząt. W ich ofercie znaleźć można zarówno produkty do pielęgnacji jak i makijażu. Ja swoje testy zaczęłam od Płynu micelarnego z olejkiem z pomarańczy oraz Odżywki do włosów słabych i zniszczonych. W dzisiejszym wpisie jednak skupię się na tym pierwszym, jeśli jesteście ciekawi to zapraszam na dalszą część.


Płyn micelarny umieszczony jest w butelce o pojemności aż 500 ml wykonanej z przeźroczystego plastiku, dzięki czemu możemy obserwować stopień zużycia. Na opakowaniu umieszczona jest naklejka w kremowej kolorystyce z informacjami na temat kosmetyku w języku włoskim i składem, możemy znaleźć również karteczkę z polskim tłumaczeniem. Buteleczka posiada zamknięcie typu flip-top, powiem Wam że chyba jeszcze nie zdarzyło mi się w żadnym kosmetyku, aby się tak ciężko otwierało, już paznokcia na nim połamałam. Bez obaw płyn można zabrać ze sobą w podróż, opakowanie jest szczelne, nic się nie wyleje. Pomimo dużej pojemności butelka jest wygodna w użytkowaniu, niewielki otwór  pomaga w wydobyciu odpowiedniej ilości kosmetyku na wacik.

Konsystencja jak na płyn micelarny przystało wodnista. Posiada delikatnie herbaciany kolor i przyjemny, kwiatowo-owocowy zapach. Zadowolone w szczególności będą fanki aromatu kwiatu pomarańczy, bo to on właśnie przeważa w tym kosmetyku. W opakowaniu jest on intensywny, jednak po wylaniu na wacik stopniowo się ulatnia.


Po płyn micelarny sięgam zarówno rano jak i wieczorem, przemywam nim twarz przed użyciem żelu czy pianki do mycia twarzy. Kosmetyk Alkemilla o poranku dobrze radzi sobie z usuwaniem zanieczyszczeń oraz pozostałości kosmetyków pielęgnacyjnych. Jeśli chodzi o demakijaż to nie straszny mu podkład czy puder, jednak gorzej jest już w przypadku oczu. Wiele razy już wspominałam, że nie lubię osobnych płynów do usuwania makijażu z twarzy i oczu, dlatego od micelów wymagam, aby sprawdzały się w obu kwestiach. W tym przypadku, aby zmyć tusz do rzęs trzeba się trochę namachać wacikiem. Należy także uważać, żeby kosmetyk nie dostał się do oka, ponieważ trochę szczypie. Płyn micelarny nie uczula, ani nie wysusza skóry. 

Jest to dobry produkt jeżeli płynów micelarnych używacie tylko do oczyszczania i demakijażu twarzy, a do oczu sięgacie po inny kosmetyk. Nie mogę powiedzieć, że jest zły, jednak ja od tego typu produktów wymagam aby dobrze usuwał makijaż oczu. 
Marka Alkemilla ma w ofercie również inne płyny micelarne, a dokładnie z olejkiem z róży demasceńskiej oraz z olejkiem z drzewa herbacianego. Kupić je możecie w sklepie internetowym Naturalnie Włoskie w cenie 46,50 zł. Może kiedyś dam im jeszcze jedną szansę i skuszę się na ten różany. 


Sięgacie po płynu micelarne? Macie swojego ulubieńca?

poniedziałek, 21 października 2019

Maski w płachcie A. by BOM i Yadah

Jakiś czas temu informowałam Was tutaj o otwarciu Koreańskiej Wyspy Urody w Galerii Młociny w Warszawie. Z tej okazji otrzymałam paczkę w której znalazłam wiele koreańskich kosmetyków między innymi właśnie maseczki do twarzy A. by BOM i Yadah o których mowa będzie w tym wpisie. Jak wiecie bardzo lubię maski w płachcie, są łatwe w użyciu, nie trzeba się bawić w zmywanie, a efekty są zauważalne dość szybko. A jak było w tym przypadku? Czy jestem zadowolona z działania masek? Tak, ale nie ze wszystkich, o tym jednak w dalszej części wpisu.


A. by BOM - Dwuetapowa maska w płachcie Ultra Floral Leaf

Saszetka maseczki podzielona jest na dwie części. W górnej znajdują się dwa płatki w kształcie różowych kwiatów, które należy nałożyć w okolice oczu, policzki lub czoło. Ja zaaplikowałam je pod oczy, a pozostałą esencje naniosłam na pozostałe obszary. W drugiej części opakowania znajduje się jasnoróżowa płachta, którą nakłada się na całą twarz. Materiał jest bardzo dobrze nasączony esencją o cudownym, kwiatowym zapachu, dobrze przylega do twarzy i się z niej nie zsuwa. Maseczka bardzo dobrze nawilżyła i nawodniła skórę. Usunęła oznaki zmęczenia oraz delikatnie rozjaśniła cienie pod oczami. Buzia odzyskała naturalny, zdrowy blask, maseczka dodała jej energii na cały dzień. 


Yadah - Maska w płachcie z serum ze śluzu ślimaka, Collagen Mask Pack

Jak już jakiś czas temu wspominałam bardzo polubiłam działanie śluzu ślimaka w kosmetykach, (chociaż nadal trochę mnie to obrzydza) więc byłam bardzo ciekawa tej maseczki. Umieszczony materiał w saszetce jest mocno nasączony esencją. Płachta niby jest cienka, a jednak trochę sztywna przez co nie chce się idealnie dopasować do twarzy. Zapach serum trochę dziwny, niezbyt przyjemny, na szczęście szybko się ulatnia. Trzymałam ją na buźce około 15 minut po czym jeszcze na chwilę przełożyłam materiał na szyję. Maska dobrze nawilża i odżywia. Skóra jest ujędrniona i delikatnie napięta, przyjemna w dotyku. Co najważniejsze efekt ten utrzymywał się jeszcze kolejnego dnia.


Yadah - Nawilżająca maska w płachcie z ekstraktem z kaktusa, Soothing Mask Pack

W saszetce o ślicznej szacie graficznej umieszczona jest cienka płachta, która dopasowuje się zdecydowanie lepiej niż w przypadku poprzedniej maseczki. Materiał jest mocno nasączony esencją której zapach niekoniecznie przypadł mi do gustu, taki trochę sztuczny. Na szczęście wyczuwalny jest on tylko podczas aplikacji, później się ulatnia. Płachtę trzymałam na twarzy jakieś 15 min, a efekty jakie uzyskałam niestety nie powaliły mnie na kolana. Co prawda skóra była ukojona, a zaczerwienienia rozjaśnione, jednak nawilżenie jak dla mnie okazało się zbyt słabe. Moja cera szczególnie w okresie grzewczym potrzebuje czegoś mocniejszego. 


Yadah - Wygładzająca maska w płachcie Soothing Jelly Pack

Maseczka trochę inna niż te wcześniejsze, dlatego że materiał nasączony jest esencją, ale żelową. Dzięki galaretkowatej konsystencji materiał dobrze trzyma się skóry, ale... najpierw trzeba go rozwinąć, a to nie jest takie proste. Płachta ma dobrze wycięte otwory, nie są ani za duże, ani za małe. Maska świetnie nawilża i nawadnia wysuszoną cerę. Skóra staje się miękka i delikatna w dotyku, jest wygładzona. Kosmetyk koi podrażnienia i zaczerwienienia. Esencją mogłam cieszyć się jeszcze podczas porannej i wieczornej pielęgnacji kolejnego dnia, ponieważ w saszetce sporo jej zostało.



Yadah - Rozjaśniająca maseczka w płachcie Brightening Jelly Pack

Maseczka Brightening Jelly Pack nasączona jest żelową esencją o cudownym, cytrusowym aromacie, który umila trzymanie jej na twarzy. Po wyciągnięciu płachty w opakowaniu zostaje sporo serum, można je wykorzystać w pielęgnacji kolejnego dnia, bo szkoda żeby się zmarnowało. Materiał jest cienki, ciężko się rozkłada, ale jak już się uda to łatwo dopasowuje się do skóry i nie zsuwa się z niej. Na buźce trzymałam ją około 15 minut, a po tym czasie przełożyłam jeszcze na kilka minut na szyję. Maseczka dobrze odżywia cerę, nawilża ją i dodaje energii. Skóra jest po niej delikatnie rozjaśniona i rozświetlona. Kosmetyk nie podrażnia, ani nie uczula. 


Znacie którąś z tych maseczek? Jaka maseczka ostatnio gościła na Waszej twarzy?

niedziela, 20 października 2019

UNBOXING: Birthday Box Premium

Na moim blogu pojawiło się już kilka boxów kosmetycznych, jedne z nich nawet subskrybowałam przez jakiś czas, jednak z każdym miesiącem byłam coraz mniej zadowolona. Produkty które tam znajdowałam były łatwo dostępne w każdej drogerii, powtarzały się, było więcej miniaturek niż pełnowymiarowych opakowań. Zrezygnowałam, bo szkoda było mi kasy.
Dzisiaj jednak przychodzę do Was z pudełkiem trochę innym niż wszystkie, a dokładnie Birthday Box

Co to jest Birthday Box?

Jest to pudełko niespodzianka, które możemy sprezentować bliskiej osobie np. na urodziny lub kupić dla siebie (czasem dobrze jest zrobić prezent samej sobie). Do wyboru mamy trzy rodzaje pudełek: Basic, Premium oraz Ekstra. Pojawiają się również edycje limitowane np. na wieczór panieński czy dla kobiety dojrzałej. Birthday Box dostarczany jest na terenie całej Polski jak i Europy, więc nie jest to problemem, że bliski którego chcemy obdarować mieszka gdzieś daleko. Moim zdaniem jest to świetne rozwiązanie dla osób zabieganych, które nie mają czasu szukać prezentów po sklepach. 


Co prawda do moich urodzin pozostało jeszcze trzy miesiące, ale przecież świętować można wcześniej, prawda? Pudełeczko dotarło do mnie w piątek idealnie przed weekendem. Osoby, które obserwują mnie na instagramie pewnie widziały już zawartość boxa na InstaStory (a Ci, którzy nie, mogą to nadrobić, unboxing Birthday Boxa jest w zapisanych relacjach). Paczka dotarła bardzo dobrze zabezpieczone, nic nie miało prawa się uszkodzić. Moje pudełko jest wersją premium, a jej koszt to 169 zł. Po otwarciu boxa w pokoju zaczął unosić się przepiękny zapach, taki trochę słodki, kwiatowy, ciężko mi go dokładnie określić, ale bardzo mi się spodobał. Pod uroczym, różowym materiałem znalazłam pełno "chrupek" czyli tego takiego białego wypełnienia do paczek. W nich umieszczone zostały kosmetyki i nie tylko. Na spodzie górnej części kartonika umieszczona jest naklejka z informacjami na temat zawartości. Nie będę już jednak przedłużać, przejdźmy do zawartości.

Co znalazłam w moim Birthday Box Premium?



SREBRNY BALON

,,Nadmuchaj spersonalizowany balon w kształcie pierwszej litery Twojego imienia. Pomoże Ci w tym dołączona słomka. Niech wszyscy wiedzą, że dziś jest Twoje święto!''

Bardzo fajny gadżet, jest to informacja że pudełko jest spersonalizowane i pakowane z myślą właśnie o nas. Mój balonik po nadmuchaniu oczywiście dorwał synek i oddać nie chciał nawet do zdjęcia, ale jakoś się udało. Oprócz tego w boxie znajduje się karteczka z życzeniami.


NATURALNA MASKA I PEELING 2W1, RAPAN BEAUTY

,,Maska powstała w oparciu o syberyjskie peloidy, dzięki czemu niezwykle skutecznie oczyszcza i mineralizuje skórę. Ekstrakt z żywicy "Smoczego Drzewa" chroni naturalne włókna elastyny i kolagenu, wegański "śluzu ślimaka" uelastycznia skórę, a niebieska glinka syberyjska regeneruje skórę twarzy. Pokochasz tę maskę!''

Jak wiecie, jestem fanką wszelkiego rodzaju maseczek, więc bardzo się z niej cieszę. Opakowanie na trzy użycia pozwoli mi w miarę poznać kosmetyk. Produkt zawiera śluz ślimaka, jest to składnik który ostatnio bardzo polubiłam. Już nie mogę się doczekać, aż ją wypróbuję.


KULA DO KĄPIELI - PINK HEART, NATURALNE ATELIER

,,Kula w kształcie serca pięknie barwi wodę na intensywny kolor. Naturalne oleje z ryżu i migdałów odżywiają skórę czyniąc ją aksamitnie gładką. Nic tylko wrzucić kulę do wody i się relaksować :) Idealny sposób pielęgnacji dla osób, które bez większego wysiłku chcą, aby ich skóra była nawilżona i gładka"

W takich chwilach właśnie żałuję, że nie mam wanny :( Serduszko prezentuje się uroczo, a pachnie nawet przez opakowanie. Myślę, że dołożę ją komuś do prezentu świątecznego, bo szkoda żeby się zmarnowała.


BRONZER, AFFECT

,,Jeden z nielicznych chłodnych odcieni bronzera dostępnych na rynku. Produkt wzbogacony o minerały, masło Cupuacu i bambus nawilży Twoją skórę, nada jej gładkości i zaabsorbuje nadmiar sebum. Uniwersalny odcień pasuje do większości Polek. Przyjemny w aplikacji, nie pozostawia plam. Idealny nie tylko do urodzinowego makijażu :-)''

Od dawna miałam ochotę wypróbować coś z marki Affect, teraz mam okazję. Bronzer ma przepiękne sweterkowe tłoczenie, aż szkoda używać. Po pierwszych maźnięciach widzę, że kosmetyk jest dość jasny, a moja buzia nadal muśnięta słońcem, więc musi poczekać do zimowych miesięcy.


LUKSUSOWA ODŻYWKA DO RZĘS, MOLASH

,,MoLash to skuteczna odżywka stymulująca wzrost rzęs, która je wydłuża, zagęszcza, wzmacnia oraz widocznie poprawia ich kondycje. Już po 3 tygodniach  stosowania serum zobaczysz, jak Twoje rzęsy nabiorą mocy - staną się wyraźnie pogrubione i wzmocnione, a po 3 miesiącach będziesz zaskoczona ich długością i spektakularną gęstością. Nasz hit!''

Powiem Wam szczerze, że chociaż moje rzęsy nie są jakieś wow to nigdy po odżywkę nie sięgałam. Na co dzień wystarcza mi tusz do rzęs do ich podkreślenia, a na większe wyjścia przyklejam sztuczne. Teraz mam okazję sprawdzić, czy taki produkt na mnie podziała, muszę tylko ustawić w telefonie przypomnienie, żeby pamiętać o jej aplikacji.


BRANSOLETKA Z RÓŻOWEGO ZŁOTA, SOTHO

,,Bransoletka łańcuszkowa zdobiona blaszką i zawieszką z logo marki. Całość wykonana została ze srebra najwyżej próby 925 powlekanego 24-karatowym różowym złotem, Już wiemy, co znajdzie się dziś na Twoim nadgarstku :-)''

Lubię taką delikatną biżuterię, która nie rzuca się w oczy z daleka. Bransoletka od razu bardzo mi się spodobała i po zrobieniu zdjęcia wylądowała na nadgarstku. Niestety nie ma regulowanego zapięcia, jak dla mnie mogłaby być troszkę mniejsza, ale najważniejsze że sama nie spada.


BROKAT DO DRINKÓW, UNICORN SHIMMER

,,Sprawdź co potrafi! Ten niezwykły proszek zmieni zwykły napój w magiczny drink! Wystarczy dodać niewielką ilość do jakiegokolwiek napoju, by uzyskać bajeczny efekt bez zmiany smaku koktajlu! Hit Wielkiej Brytanii w Twoim domu! Takie świętowanie w mistrzowskim stylu to my rozumiemy :-D''

Wszyscy już pewnie słyszeli o winie musującym, które po wstrząśnięciu zaczyna się pięknie mienić. Brokat można dodać do dowolnego napoju zarówno alkoholowego jak i bezalkoholowego. Jestem bardzo ciekawa efektu, postaram się na dniach sprawdzić i pokazać Wam na story na instagramie. 


Zawartość Birthday Box bardzo mi się podoba. Najbardziej zadowolona jestem z maseczki i bransoletki, zainteresował mnie również ten brokat do drinków. Pozostałe kosmetyki także chętne wypróbuję, no oprócz kuli do kąpieli która znajdzie nowy dom. 

Na dniach będę miała do Was niespodziankę w której do wygrania będzie Birthday Box Basic. Więcej informacji znajdziecie na instagramie w przyszłym tygodniu.

Jak wam się podoba moje pudełko Birthday Box Premium? Znacie te boxy?

sobota, 19 października 2019

Baza pod makijaż Luminous Finish, Golden Rose

Moja cera w ostatnim czasie przeszła sporą przemianę, rzadko kiedy pojawiają się wypryski, skóra nie przetłuszcza się, a wręcz jest podatna na przesuszenia i kosmetyki nawilżające to podstawa. Wcześniej najczęściej sięgałam po bazy matujące, a na większe wyjścia nawet sylikonowe, teraz stawiam na lżejsze nawilżające i rozświetlające. Jakiś czas temu będąc w galerii na wyspie Golden Rose zakupiłam Bazę pod makijaż Luminous Finish. Nasłuchałam się o niej tyle dobrego, że zapragnęłam ją przetestować, ale czy się sprawdziła? 


Baza umieszczona jest w buteleczce o pojemności 30 ml wykonanej z delikatnie perłowego, białego plastiku. Jak widzicie na zdjęciach oczywiście zgubiłam górną zatyczkę, ale u mnie to norma, może kiedyś je wszystkie gdzieś znajdę? Aplikator typu air-less działa bez zarzutu, nic się nie zacina, ani nie pluje zawartością. Pomimo częstego stosowania z opakowaniem nic się nie dzieje, napisy nie ścierają się. Na tylnej części buteleczki umieszczone są informacje na temat produktu i sposób aplikacji w języku angielskim oraz polskim.

Po wydobyciu z opakowaniu wydaje się, że konsystencja jest lekka, jednak podczas rozprowadzania staje się taka trochę tępa. Trzeba poświęcić trochę czasu aby dobrze ją rozprowadzić, nie ma też co przesadzać z ilością kosmetyku. Baza ma lekki, taki jakby kremowy zapach. Wyczuwalny jest on podczas aplikacji, później się ulatnia, myślę że nie powinien on nikomu przeszkadzać.


Bazę można stosować na trzy sposoby, ja jednak nakładam ją pod podkład lub solo. Ma ona perłowy odcień, jednak bez obaw, po rozprowadzeniu na skórze pozostawia tylko delikatną poświatę. Kosmetyk wyrównuje koloryt cery i zapewnia naturalny blask, skóra wygląda na zdrową i wypoczętą. Baza delikatnie wygładza, pory, stają się one mniej widoczne. Kosmetyk nie podkreśla suchych skórek, a wręcz delikatnie nawilża buźkę. Podkład dobrze się na niej rozprowadza, nic się nie waży, ani nie roluje. Jeśli zastosujemy lekki fluid efekt glow delikatnie przez niego przebija, ale w przypadku mocno kryjących podkładów jak Golden Rose Total Cover 2w1 nic widać nie będzie. Jeśli chodzi o przedłużenie trwałości makijażu to nie radzi sobie z tym zbyt dobrze, ale odkąd stosuję fixer z tej marki to i tak make-up trzyma się bez zarzutu wiele godzin. Tak jak wspomniałam już wcześniej, kosmetyk ten czasami stosuję solo wtedy kiedy chcę, żeby moja buźka nabrała naturalnego blasku, nie trzeba jednak bać się tego, że będziemy świecić się po niej jak choinka.



Wydajność kosmetyku bardzo dobra, na jedną aplikację wystarcza jedna pompka. Z racji tego, że nie używam jej codziennie ciężko mi określić przez ile użyć można się nią cieszyć. Za bazę zapłaciłam około 25 zł, ale widziałam że w internecie można go dostać kilka złotych taniej. Ogólnie bazę bardzo polubiłam i chętnie do niej wrócę. Z tego co widziałam Golden Rose ma w ofercie również inne bazy pod makijaż, kto wie może za jakiś czas którąś z nich wypróbuję.



Lubicie kosmetyki Golden Rose?