Obserwatorzy

Sprawdź!

Akcesoria do makijażu - sprawdź opinie
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lirene. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lirene. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 5 lutego 2023

Krem głęboko nawadniający do twarzy, Lirene PEH+ Balance

 Dzień dobry,
Od kilku lat z każdej strony słyszymy o równowadze PEH w pielęgnacji włosów, która polega zapewnieniu odpowiednich proporcji protein, emolientów i humektantów. Teraz ten trend został rozszerzony również o pielęgnację twarzy, a wszystko za sprawą serii kosmetyków Lirene PEH+ Balance, w skład której wchodzą trzy kremy: kojąco-naprawczy (E), głęboko nawadniający (H), odbudowujący (P), a także dwa sera: złuszczająco-wygładzające i ujędrniające. Muszę przyznać, że zaintrygowały mnie te produkty i stwierdziłam, że muszę coś wypróbować. Na pierwszy ogień poszedł krem głęboko-nawadniający, który kilka dni temu trafił do denka i najwyższy czas napisać o nim coś więcej. Jeśli jesteście ciekawi, jak się sprawdził i, czy warto zerknąć na niego podczas zakupów, to zapraszam na dalszą część wpisu.


sobota, 24 września 2022

Złuszczające serum do twarzy, Lirene Acid Power

 Dzień dobry,
Jesień to dobry czas, aby do swojej rutyny pielęgnacyjnej wprowadzić retinol lub kwasy. Pamiętajcie jednak, aby robić to z głową i początkowo sięgać po kosmetyki z małymi stężeniami tych składników, a później ewentualnie je zwiększać Nie są to produkty, które można stosować codziennie, trzeba na nie uważać i stale obserwować cerę, aby móc w porę zareagować, jeśli działoby się coś złego. Podczas kuracji kwasami czy retinolem nie wolno zapominać o aplikacji kremu z wysokim filtrem SPF. 
W dzisiejszym wpisie postanowiłam słów kilka napisać o serum złuszczającym do twarzy z Lirene Acid Power z Lirene Acid Power, które zaczęłam stosować wiosną, a teraz je wykańczam. Jeśli chcecie dowiedzieć się coś więcej na jego temat, to zapraszam na dalszą część wpisu. 


czwartek, 17 marca 2022

Żel myjący do twarzy Chia & Goji, Lirene

 Dzień dobry,
Wyzwanie z Kornelią, o którym wspominałam na początku miesiąca, idzie mi całkiem dobrze, wreszcie udaje mi się tak zorganizować czas, aby znaleźć chwilę na przygotowanie wpisów, a przy okazji może odkopię się z zaległości. Dzisiaj słów kilka postanowiłam napisać na temat żelu myjącego do twarzy Chia & Goji z Lirene, którego kupiłam bodajże pod koniec zeszłego roku w Hebe. Chciałam wypróbować coś nowego, a sama nie wiedziałam zbytnio co i ostatecznie wybór padł na ten kosmetyk. Jeśli jesteście ciekawi, jak się u mnie sprawdził, i czy warto się na niego skusić, to zapraszam na dalszą część wpisu.


Żel zamknięty jest w wygodnej butelce wykonanej z przeźroczystego plastiku o pojemności 190 ml. Dużym plusem jest fakt, że na bieżąco można obserwować stopień zużycia kosmetyku. Opakowanie wyposażone jest w pompkę, która działa bez zarzutu, nie zacina się ani nie pluje zawartością, jednak jeśli przez kilka dni nie używałam produktu, to w dzióbku zasychał żel i tworzył się taki glutek. Szata graficzna jest prosta, jagody goi przyciągają wzrok, chociaż na sklepowej półce produkt nie wyróżnia się jakoś szczególnie. Na opakowaniu umieszczone zostały najważniejsze informacje, czyli zapewnienia producenta, sposób użycia, a także skład. 

Kosmetyk ma żelową, gęstą, taka trochę galaretowata. Zapach jest przyjemny, owocowy, lekko kwaskowaty. Aromat wyczuwalny jest podczas mycia twarzy, a później się ulatnia. Nie jest intensywny, także myślę, że podpasuje każdemu no, chyba że sięgacie tylko po bezzapachowe produkty.


Żel stosuję zarówno podczas porannej, jak i wieczornej pielęgnacji. Jedną pompkę spieniam w dłoniach, a następnie wykonuję przez około 2 minuty masaż twarzy. Produkt w kontakcie z wodą delikatnie się pieni, łatwo rozprowadza się na skórze i się z niej spłukuje. Żel oczyszcza cerę z różnego rodzaju zanieczyszczeń, usuwa nocne zabrudzenia i pozostałości kosmetyków pielęgnacyjnych. Po spłukaniu buźka jest czysta, odświeżona i gotowa na dalsze kroki pielęgnacyjne. Produkt jest delikatny, nie wysusza skóry ani jej nie podrażnia, nawet jeśli odrobina piany dostanie się w okolice oka, to nic się nie dzieje. Polecam go w szczególności osobom z cerą suchą, normalną czy mieszaną, które nie potrzebują mocniejszych kosmetyków oczyszczających. Żel robi to, co robić powinien, miło mi się go stosuje, ale nie wyróżnia się jakoś szczególnie na tle innych produktów do mycia twarzy, także ponownie raczej się na niego nie zdecyduję. 

Kosmetyk jest wydajny, spokojnie wystarcza na kilka tygodni regularnego stosowania. Zakupić można go zarówno w drogeriach stacjonarnych np. Hebe, jak i w sklepach internetowych. Cena regularna to około 18 zł, jednak na promocji upolujecie go już za dyszkę. 


Lubicie żele do mycia twarzy Lirene? Sięgacie po ich kosmetyki?

czwartek, 3 marca 2022

Nawilżający żel myjący do twarzy, Lirene

 Dzień dobry,
Korzystając z wolnego dnia w pracy, biorę się za nadrabianie zaległości blogowych. Podczas rozmowy z Kornelią z Zakątka Rudej padła propozycja wyzwania, aby w marcu na naszych blogach pojawiło się po 25 wpisów, czy nam się uda? Ciężko stwierdzić, ale na pewno będziemy próbować. Nie przedłużając, przejdźmy do tematu wpisu, a dzisiaj słów kilka będzie na temat nawilżającego żelu myjącego do twarzy z jagodami acai z Lirene. Jeśli chcecie dowiedzieć się coś więcej na jego temat, to zapraszam na dalszą część wpisu.


wtorek, 7 grudnia 2021

Olejki do demakijażu Lirene : Lawendowy i Inca Inchi

 Dzień dobry,
Kilka razy wspominałam, że od dłuższego czasu podczas wieczornej pielęgnacji stosuję najpierw olejek do demakijażu, a później sięgam po żel lub piankę w celu dokładnego oczyszczenia cery. Zauważyłam, że mojej buźce to służy, a poza tym usuwanie makijażu idzie szybciej niż w przypadku płynów micelarnych. Jakoś pod koniec wakacji będąc na zakupach, w oko wpadły mi dwa olejki do demakijażu Lirene, a dokładnie lawendowy z serii Natura i Inca Inchi. Nie mogłam się zdecydować, którego chce bardziej, więc wzięłam oba, jeden trafił do mojej łazienki, a drugi zostawiła u narzeczonego. W dzisiejszym wpisie postanowiłam napisać na ich temat coś więcej dlatego, jeśli jesteście ciekawi, jak się sprawdzają, to zapraszam na dalszą część wpisu.


wtorek, 26 października 2021

Żel myjący do twarzy z organiczną białą herbatą, Lirene Natura

 Dzień dobry,
Październik powoli dobiega końca, nie wiem, co Wy o tym sądzicie, ale ja mam wrażenie, że im człowiek starszy tym czas jakoś szybciej leci. Dopiero co myśleliśmy o urlopie, a tu już trzeba planować zakup prezentów świątecznych. Taka refleksja na początek, ale nie przedłużając, w dzisiejszym wpisie słów kilka postanowiłam napisać na temat żelu myjącego do twarzy z organiczną białą herbatą Lirene Natura, którego jakiś czas temu zakupiłam na promocji bodajże w Hebe. Jeśli jesteście ciekawi, jak się sprawdził, to zapraszam na dalszą część postu.


wtorek, 14 kwietnia 2020

Denko Marzec 2020

Święta, święta i... po świętach. W tym roku były one inne niż wszystkie, mało tradycyjne, no ale cóż, trzeba myśleć pozytywnie, że już niedługo wszystko wróci do normy i nadrobimy wszystkie rodzinne spotkania. Ja w ostatnich dniach zrobiłam sobie małą przerwę od bloga, instagrama, ale już wracam z nowymi siłami. Dzisiaj słów kilka na temat zużyć marca, nie ma tego dużo, ale zawsze coś. Jesteście ciekawi, co dobiło dna w ostatnim miesiącu? Jeśli tak to zapraszam na dalszą część wpisu!


sobota, 4 kwietnia 2020

Nowości Marzec 2020 - tym razem skromnie.

Marzec nie był łatwym miesiącem, w jego pierwszych dniach nie spodziewałam się tego, że pod koniec będę musiała siedzieć w domu, a park, w którym świeci wiosenne słoneczko oglądać tylko przez okno. No, ale cóż, jest, jak jest. Mam nadzieję, że jeszcze trochę i będziemy mogli wrócić do normalności, chociaż pewnie potrwa to jeszcze dobrych kilka tygodni. 
W marcu pojawiło się u mnie mało nowości, początkowo nawet nie wiedziałam, czy jest sens pisać wpisu na ich temat, no ale pod koniec miesiąca dotarła paczka od Pixi, więc stwierdziłam, że pokażę. Jesteście ciekawi, co nowego wpadło do mojej kosmetyczki? Jeśli tak to zapraszam na dalszą część wpisu.

wtorek, 17 marca 2020

Czas na podsumowanie - wyzwanie #7dnizmaseczka

Jeżeli obserwujecie mnie na instagramie, to wiecie, że w zeszłym tygodniu brałam udział w wyzwaniu #7dnizmaseczka, które zorganizowała Iza z @kosmetycznyszal. Co prawda, ja tego typu produkty stosuję 2-3 razy w tygodniu, ale stwierdziłam, że raz na jakiś czas można pozwolić sobie na dopieszczenie cery i stosowanie ich częściej. Tak jak obiecałam, podsumowanie pojawia się tutaj w postaci recenzji saszetek. Jeśli jesteście ciekawi, na jakie maseczki się zdecydowałam i jak się sprawdziły, to zapraszam na dalszą część wpisu.

wtorek, 10 marca 2020

Poszłam na zakupy, a tam... koronawirus!

Oczywiście tytuł trochę z przymrużeniem oka, nie spotkałam koronawirusa osobiście, jestem zdrowa i oby jak najdłużej. Jestem jednak przerażona tym, co się dzieje, idę do Biedronki po makaron, makaronu nie ma, ani ryżu, czy kaszy też nie. No dobra, idę dalej, wchodzę do Rossmanna po mydło i co spotykam? Puste półki. Patrzę na moją listę zakupową, jest tak jeszcze płyn dezynfekujący, i co? No też go nie ma, oczywiście można dostać go w internecie, tylko że kilka razy drożej, bo ktoś przed wybuchem paniki zrobił pokaźny zapas i teraz chce zrobić na tym interes. Ostatnio na jednej lokalnej grupie sprzedażowej spotkałam się właśnie z ogłoszeniem sprzedaży płynu dezynfekującego za kosmiczną cenę i spodobał mi się komentarz pod tym wpisem. Pan, który pisał, że taniej będzie kupić butelkę spirytusu, miał rację, ba, może nawet na dwie by starczyło. Kochani ja rozumiem, że wirus jest groźny, nie zaprzeczam temu, jednak czy panika nam pomoże? Myślę, że nie, zachowajmy zdrowy rozsądek. Pamiętajcie, że stres obniża odporność!