Obserwatorzy

Sprawdź!

Akcesoria do makijażu - sprawdź opinie

czwartek, 16 lipca 2020

Coś Ty znowu wymyśliła, pianka z panthenolem na włosy?

Dzień dobry,
Piankę z panthenolem znają chyba wszyscy, pewnie wielu z Was przyniosła ona ulgę, kiedy po kąpieli słonecznej skóra była zaczerwieniona i podrażniona. Ale czy wiecie, że dobrze sprawdza się ona także do pielęgnacji włosów? Pewnie niektórzy o tym słyszeli, ale nie jest to tak bardzo popularna metoda, jak np. olejowanie czy stosowanie żelu aloesowego jako podkład pod olej. Jeśli chcecie dowiedzieć się na ten temat więcej, to zapraszam na dalszą część wpisu. 


Panthenol jest substancją organiczną z grupy alkoholi. Składnik ten występuje naturalnie w ludzkiej skórze, włosach, a także paznokciach. Działa pielęgnacyjnie i kojąco na podrażnienia, łagodzi swędzenie czy pieczenie. Ma właściwości przeciwzapalne, antybakteryjne, a nawet przeciwbólowe. Dzięki temu, że ma silne właściwości higroskopijne, dobrze wiąże wodę. Panthelon znajdziemy w wielu kosmetyków zarówno do twarzy, ciała, jak i włosów. 

Powiem Wam szczerze, że sama pewnie nigdy nie wpadłabym na pomysł, aby zastosować taką piankę na włosy, ale usłyszałam o tym od nauczycielki na zajęciach z chemii kosmetycznej i stwierdziłam, że spróbuję. Jak efekty? Muszę przyznać, że są świetne. Zresztą pewnie, gdyby były słabe, to nie byłoby tego wpisu. 


Początkowo piankę z panthenolem nakładałam na lekko zwilżone włosy, związywałam w koczek i zostawiałam tak na 1-2 godziny. Po zmyciu włosy były dobrze nawilżone, miękkie w dotyku i jakby pogrubione. Czegoś mi jednak brakowało i wtedy doczytałam, aby taką piankę stosować jako podkład pod olej i to był strzał w 10!
Teraz średnio 1-2 w tygodniu aplikuję na włosy porcję pianki z panthelonem, na to nakładam olej (aktualnie moim ulubionym stał się z nasion bawełny, o którym za jakiś czas napiszę więcej) i związuje koczek. Taki kompres trzymam czasem godzinę, czasem trzy, w zależności od tego ile mam czasu, a następnie myję włosy i nakładam odżywkę. Można też zostawić piankę i olej na całą noc, jednak ja nie przepadam za porannym myciem głowy, bo nie używam suszarki wolę, kiedy pasma same schną. Włosy po takim kompresie są świetnie nawilżona, odżywione, pięknie się błyszczą. Kosmyki ładnie się układają i bez problemu poddają się stylizacji. Nie ma problemu z rozczesaniem pasm, szczotka sunie po nich bez zarzutu. Nawet moja mama, która początkowo podeszła do tej metody dość sceptycznie, polubiła ją i teraz regularnie nakłada piankę i olej na swoje włosy. 


Pianka z panthenolem sprawdza się również jako wcierka w skórę głowy, jednak trzeba to robić to jakiś czas przed myciem i pamiętać, aby dokładnie zmyć, bo może obciążać. Kompres łagodzi wszelkiego rodzaju podrażnienia, niweluje swędzenie. Zauważyłam, że dzięki niej pojawiło się sporo nowych babyhair, które szybko rosną. 
Pianka sprawdzi się również do wzmacniania odżywek, czy masek, które solo są zbyt słabe. Trzeba jednak pamiętać, aby nie przesadzić z ilością, aby nie obciążyć zbytnio pasm. 

Pianka z panthenolem jest łatwo dostępna, kupicie ją zarówno w aptekach, drogeriach, jak i w sklepach internetowych. Podejrzewam, że wiele osób ma nawet taki produkt w domu, więc to dobra okazja, aby zobaczyć, jak sprawdzi się na Waszych włosach. 


Używaliście piankę z panthenolem na włosy? Spróbujecie tej metody?

33 komentarze:

  1. O kurde! nie słyszałam o tym ;) mam swoją ulubioną "mieszankę" na włosy,ale chętnie spróbuję tego ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pianki z panthenolem jeszcze nigdy nie miałam, wygląda ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. O wow! Pierwszy raz o tym słyszę. Nawet nie przyszło mi do głowy, aby tak zastosować tę piankę. Muszę koniecznie spróbować!

    OdpowiedzUsuń
  4. Nigdy nie słyszałam o takim sposobie użycia panki z panthenolem :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Pierwsze słyszę o takim sposobie używania.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie słyszałam nigdy o czymś takim. Raczej nie wypróbuję bo teraz przechodzę kurację włosów i nie mogę mieszać produktów.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie używałam jeszcze tej pianki. Ciekawy wpis.

    OdpowiedzUsuń
  8. Przyznam, że sama też bym na to w życiu nie wpadła - ale chętnie wypróbuję tę metodę. Jestem bardzo ciekawa efektów!

    OdpowiedzUsuń
  9. Musiałabym wypróbować, bo nigdy nie kusiły mnie pianki :-)
    Ciekawe jak to się trzyma na włosach...

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie słyszałam o tej piance do włosów. Sama staram się używać niewiele kosmetyków do pielęgnacji włosów

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie uzywałam jeszcze pianki z panthenolem na włosy, dobrze było się dowiedzieć czegoś nowego :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Na włosy nie, ale mam w szafce na wypadek słonca :)

    OdpowiedzUsuń
  13. pentanol warto mieć w domu, mam ten sam, wiem, że teraz eksperymenty są modne i może nawet także spróbuję go użyć na włosy

    OdpowiedzUsuń
  14. Szczerze mówiąc, to nie słyszałam o takich produktach i mega mnie nimi zaciekawiłaś. Chyba sobie sprawię taką piankę i sprawdzę na swoich włosach :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Świetna recenzja !

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie mam w planach tej pianki :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie wiedziałam, ze w ogóle jest taka pianka :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Jeszcze nigdy nie stosowałam takiej pianki ale zaciekawiła mnie. Ciekawa jestem jej efektów ma moich włosach :)

    OdpowiedzUsuń
  19. bardzo ciekawy patent, sama bym spróbowała

    OdpowiedzUsuń
  20. Fajny i nie drogi sposób pielęgnacji włosów, nie tylko latem.

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie słyszałam o tym, ale chętnie wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Powiem tak: nigdy bym na to nie wpadła. post jest inspiracją i trzeba wypróbowac tą metodę :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Też nigdy o tym nie słyszałam, niezły patent!

    OdpowiedzUsuń
  24. Zaskoczyłaś mnie Ala tym zastosowaniem pianki. Muszę to wypróbować, ponieważ moje włosy ostatnio cierpią od słońca. Solidna dawka nawilżenia im się przyda.

    OdpowiedzUsuń
  25. Ale fajny patent! Sama nigdy bym na to nie wpadła, kiedyś sobie wypróbuję ten sposób :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Do tej pory nie używałam ale teraz zacznę bo zachecilas mnie to tego. Coś nowego jak dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  27. Nigdy bym nie wpadła na to aby użyć takiej pianki na włosy. Dobrze wiedzieć ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. Ja ostatnio narzekałam, że nie mam jej na oparzenia, bo potrzebowałam. Zawsze tak jest że nie kupuję, bo co będę robić, jak się nie poparzę. Nie lubię wyrzucać kosmetyków czy leków tylko dlatego, że się przeterminowały i mam ich stosunkowo mało. Ale tak to jest drugi powód, by kupić piankę i ją używać!

    OdpowiedzUsuń
  29. miałam okazję stosować na sobie taki panthenol, ukojenie natychmiastowe :-)

    OdpowiedzUsuń
  30. Jestem zaskoczona zastosowaniem! Jeszcze dzisiaj używałam tej pianki na skórę.

    OdpowiedzUsuń
  31. To moje ulubiona pianka, teraz jak się spaliłam na słońcu była jak zbawienie :)

    OdpowiedzUsuń