Obserwatorzy

Sprawdź!

Akcesoria do makijażu - sprawdź opinie

środa, 14 października 2020

Peelingi do ciała Isana: Coffee&Mango i Coffee&Coconut

 Dzień dobry,
Peelingi do ciała, to produkty, które schodzą u mnie szybko, dlatego zawsze staram się kupować jakieś większe opakowania, najlepiej słoiczki. Podczas zakupów w Rossmannie w oko wpadły mi jednak saszetki z peelingiem kawowym z Isany i stwierdziłam, że wypróbuję. Dostępne są dwie wersje Coffee&Mango i Coffee&Coconut. Wypróbowałam już obie, więc najwyższy czas napisać o nich coś więcej. Jeśli jesteście ciekawi, to zapraszam na dalszą część wpisu.


Peelingi umieszczone są w saszetkach o pojemności 40g. Zajmują mało miejsca, więc sprawdzą się np. na podróż, żeby nie było trzeba zabierać ze sobą jakiegoś dużego słoika. Opakowanie do najwygodniejszych nie należy, trzeba wysypywać zawartość małymi porcjami i uważać, aby do środka nie dostała się woda, co pod prysznicem bywa trudne. Szata graficzna saszetek bardzo ładna, rzucają się w oczy ze sklepowej półki. Na opakowaniu znajdziemy najważniejsze informacje takie jak opis działania kosmetyku, sposób użycia, a także skład. 

Kosmetyki mają sypką konsystencję, gołym okiem można zauważyć drobinki soli i kawy. Jeśli chodzi o zapach, to w obu przypadkach przeważa kawa. W wersji Coffee&Coconut aromat jest słodki, wyczuwalna jest także wanilia, osobiście przypomina mi kawę z syropem kokosowym. W przypadku Coffee&Mango zapach jest dziwny, taki trochę sztuczny, wyczuwalne jest mango, ale jakoś mi to połączenie nie pasuje. Aromaty unoszą się podczas kąpieli, ale później się ulatnia. 


Jeśli chodzi o działanie, to jest takie samo, więc nie będę się tutaj rozpisywać o każdej z wersji osobno. Peelingi, tak jak wspomniałam wcześniej, mają sypką konsystencję, także trzeba nakładać je małymi porcjami na zwilżoną skórę. Sól rozpuszcza się szybko, jednak proszek kawowy pozwala na wykonanie dłuższego masażu. Drobinki wydają się na pierwszy rzut oka małe, jednak muszę przyznać, że mają moc. Osoby, które nie przepadają za mocnymi zdzierakami, powinny go sobie odpuścić. Po masażu ciało jest lekko zaczerwienione, ale to dobrze, przynajmniej wiem, że produkt działa, tak jak lubię. Peeling bardzo dobrze złuszcza martwy naskórek, wygładza ciało. Skóra jest miękka, delikatna w dotyku. Kosmetyk nie pozostawia żadnego filmu na ciele i nie nawilża, także aplikacja balsamu jest konieczna. Trzeba pamiętać, że peeling zawiera drobinki soli i nie należy aplikować go na podrażnioną skórę, bo może powodować to niepotrzebny ból i pieczenie.

Saszetka o pojemności 40g wystarcza na jedną aplikację. Peeling kosztuje około 4 zł, chociaż wiadomo, w promocji można go dorwać taniej. Czy wrócę do nich? Nie wiem, trochę mnie dobijała ta sypka konsystencja, bo chwila nieuwagi i zawartość wyląduje pod prysznicem/w wannie, zamiast na ciele. 


Znacie te peelingi? Macie swojego ulubieńca w tej kategorii?

27 komentarzy:

  1. Mnie one nie kuszą jakoś zupełnie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie lubię kawy i jej zapachu, dlatego omijam szerokim łukiem kosmetyki kawowe. Raz miałam peeling kawowy i nie dałam rady go stosować.

    OdpowiedzUsuń
  3. Z produktami Isana nigdy nie wiadomo. Z niektórych jestem zadowolona, z innych w ogole. Peelingi wydają się pięknie pachnieć, ale jeszcze nie próbowałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Od dawna nie kupuję już gotowców. Wolę sama robić peelingi :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie miałam jeszcze tych peelingów. Ale lubię produkty Isany.

    OdpowiedzUsuń
  6. Peelingi dla mnie lubie takie zależy nie wersje. Tych kosmetyków jeszcze nie mialam okazji poznać.

    OdpowiedzUsuń
  7. Miałam oba peelingi i byłam bardzo zadowolona z efektów, szczególnie po tym tego kokosowym, tylko ta sucha konsystencja trochę mnie wkurzała... :)

    OdpowiedzUsuń
  8. To już nie pierwszy wpis dzisiaj, który dotyczy kosmetyków Isana i kolejny, który mnie skusił :) Muszę wybrać się do drogerii i zrobić małe zakupy. Tyle nowości, tyle fajnych kosmetyków mnie omija. Tak nie może być! :))

    OdpowiedzUsuń
  9. Miałam w wersji mango i mojego serca nie podbił :)

    OdpowiedzUsuń
  10. ma bardzo ciekawą konsystencję, z chęcią spróbowałabym obu na raz :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo lubię takie peelingi świetnie sprawdzają się w czasie podróży, a ostatnio często wyjeżdżam

    OdpowiedzUsuń
  12. Kiedyś planowałam je kupić, ale ostatecznie odpuściłam ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Zwykle peeling kawowy robiłam sobie ze zwykłej kawy, ale takie z dodatkiem kokosa czy mango mogą być jeszcze ciekawsze, bo dodają dodatkowe składniki pielęgnujące podczas zabiegu.

    OdpowiedzUsuń
  14. Takiego peelingu jeszcze nie miałam i nie używałam. Jestem bardzo ciekawa czy u mnie sprawdziłby się.

    OdpowiedzUsuń
  15. Jak tylko widzę obrazek kokosa to już mnie cofa. Nie nawidze produktów z kokosem. 🙈

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie lubię takich peelingów. Myślałam, że one są takie jak te od Eveline. Ale, że sypkie? O nie!!!!

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie miałam okazji jeszcze poznać tych peelingów. Uwielbiam szczególnie te grube peelingi, chętnie poznam i te z Isany.

    OdpowiedzUsuń
  18. Miałam wersję kawa i kokos i tak...zapach przefantastyczny! Dla takiego kawoszo-kokoholika jak ja - idealny..ale konsystencja niestety zniechęca - za sypki, za suchy..Połowa kosmetyku ląduje na dnie kabiny albo wanny..Trochę "tłuszczyku" by sie tu przydało..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może by tak wymieszać ten piling z jakimś olejkiem?Też nad tym się właśnie zastanawiam...

      Usuń
  19. bardzo lubię peelingi kawowe, więc go przetestuję :) kawa przede wszystkim wpływa korzystnie na jędrność skóry i pomaga zwalczyć cellulit, podstawą jest dla mnie siłowni trening indywidualny jeśli chodzi o dbałość o figurę, ale kosmetyki znacząco poprawiają wygląd i napięcie skóry :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Właśnie dziś miałam okazję przetestować i powiem,że jestem zadowolona z efektu.skóra gładka i miła w dotyku.Jednak trzeba uważać na zawartą sól bo może podraznic. Ogólnie wolę pilingi cukrowe,Ale te naprawdę są spoko 🙃
    Polecam spróbować

    OdpowiedzUsuń