Obserwatorzy

poniedziałek, 7 stycznia 2019

Ulubieńcy Grudzień 2018

Przychodzę dzisiaj do Was, aby pokazać swoich ulubieńców grudnia, osoby które obserwują mnie na instagramie mogły zobaczyć ich już wczoraj. Są to produkty, których używam od niedawna, ale właściwie od samego początku pobiły moje serduszko, no może oprócz jednego, bo do olejku do demakijażu z Biolove musiałam się przekonać. Jak to zwykle bywa przeważa pielęgnacja, tylko jeden produkt jest z kolorówki, ale to dlatego że ostatnio nie szaleje jakoś bardzo z makijażem i stosuję tylko sprawdzone kosmetyki.


Masło do ciała Skin Food, Weleda - kiedy otrzymałam masło i przeczytałam, że jego aromat to połączenie lawendy i pomarańczy byłam przerażona. Nie lubię zapachu lawendy. wywołuje on u mnie ból głowy, na szczęście w kosmetyku przeważają nuty cytrusowe i aromat bardzo mi się podoba. Ma ono dość zbitą konsystencje, jednak w kontakcie z ciepłą skórą łatwo się rozprowadza. Ze względu na bogatą konsystencje potrzebuje ono kilka minut, aby dobrze się wchłonąć. Masło genialnie nawilża skórę i ją odżywia. Co najważniejsze efekt ten nie jest krótkotrwały jak to czasem bywa. Jest to idealny produkt właśnie teraz w okresie grzewczym kiedy moja skóra się buntuje i szybko przesusza. 


Maska do miodowania włosów, NaturalMe - produkt ten poznałam dzięki wygranemu swopowi na portalu DressCloud. Maska do miodowania włosów to nic innego jak mieszanka olei z dodatkiem miodu. Opakowanie wyposażone jest w pompkę, dzięki czemu łatwo wydobyć odpowiednią ilość olejowej mieszanki. Produkt bez problemu rozprowadza się na włosach, na jedną aplikacje wystarczy kilka pompek kosmetyku. Maskę nakładam na około godzinę lub dwie w zależności od tego ile mam aktualnie czasu. Włosy są po nim nawilżone, odżywione, przy regularnym stosowaniu można zauważyć poprawę ich stanu. Bardzo polubiłam tą maskę zdecydowanie bardziej niż oleje solo, które stosowałam wcześniej. Pachnie ona dość intensywnie miodem, przez co nie każdemu przypadnie do gustu, bo jednak nie wszyscy lubią takie aromaty.


Olejek do demakijażu do cery normalnej i mieszanej, Biolove - produkt ten w mojej łazience jest od dłuższego czasu, jednak jakoś nie mogłam się do niego przekonać. Doceniłam go dopiero w grudniu kiedy wracając z pracy po 22 jedyne o czym marzyłam to to, aby położyć się do łóżka. Olejek bardzo szybko rozpuszcza makijaż zarówno z twarzy jak i oczu. Nakładam go na suchą skórę i po krótkim masażu spłukuje buzie ciepłą wodą i myję skórę żelem lub pianką. Po takim demakijażu twarz jest czyściutka i przygotowana na dalsze zabiegi pielęgnacyjne. Olejek jest bardzo wydajny, na jedno użycie wystarczy go naprawdę niewielka ilość. Dostępna jest również wersja do cery suchej.


Hipoalergiczny krem nawilżający Dermo System, Delia Cosmetics - krem ma bardzo lekką konsystencje, dzięki czemu szybko się wchłania. Muszę przyznać, że początkowo mnie tym zaskoczył, ponieważ spodziewałam się czegoś bardziej treściwego. Krem bardzo dobrze nawilża skórę, koi podrażnienia i zapewnia komfort przez cały dzień. Można stosować go zarówno na dzień jak i na noc. Produkt idealnie sprawdza się jako baza pod makijaż, dobrze współpracuje z podkładem, ułatwia jego rozprowadzenie i przedłuża trwałość. 


Kwas hialuronowy 3%, Bioleev - kwas ma postać rzadkiego żelu, dzięki czemu łatwo nabrać go za pomocą pipety. Porcję produktu mieszam z małą ilością kremu na noc i nakładam na twarz co drugi/trzeci dzień. Zauważyłam, że dzięki niemu skóra jest lepiej nawilżona, nawodniona, a zmarszczki mimiczne stają się mniej widoczne. Kwas hialuronowy można stosować również na włosy, ale szczerze mówiąc jeszcze nie próbowałam. Ja wiem, że produkt jest przeznaczony dla osób 30+, a mi jednak do tego wieku brakuje jeszcze sporo, mimo to produkt zamierzam zużyć do końca, bo widzę pozytywne działanie.


Puder sypki Mineral Loose Powder, Lovely - puder umieszczony jest w małym poręcznym opakowaniu z siateczką w środku, dzięki czemu możemy wysypać odpowiednią ilość produktu. Jest on drobno zmielony, ma delikatnie beżowy odcień, jednak na skórze jest transparentny. Puder bardzo dobrze utrwala makijaż, sprawia że podkład i korektor są na swoim miejscu przez cały dzień. Zapewnia cerze zmatowienie, jednak nie jest to płaski mat. Moja strafa T ostatnio ma lepszy okres i nie przetłuszcza się jakoś bardzo, dzięki czemu w ciągu dnia nie potrzebuję poprawek. Nie zauważyłam, aby wysuszał albo działał negatywnie na moją cerę. Puder jest bardzo wydajny, a jego cena to coś około 15 zł, także warto wypróbować.


Jakie produkty trafiły w ostatnim czasie do Waszych ulubieńców?

14 komentarzy:

  1. Jestem ciekawa olejku do demakijażu Biolove 😉

    OdpowiedzUsuń
  2. Kilka produktów kojarzę z blogów, ale żadnego nie stosowałam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mi ten olejek Biolove nie pasuje. Wolałam z Vianka bo był lżejszy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawi mnie puder Lovely. Natomiast olejek przypomina mi te z Nacomi do demakijażu, który miałam i z nim się nie polubiłam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie używałam żadnego z tych produktów i w sumie mało o nich słyszałam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten kwas hialuronowy bardzo mnie zainteresował :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Żadnego z nich nie znam a najbardziej zainteresowało mnie masło do ciała bo moja skóra lubi szaleć w okresie zimowym.

    OdpowiedzUsuń
  8. Kwas hialuronowy uwielbiam w swojej pielęgnacji.. chociaż tego nie miałam :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. to masło weleda jest genialne;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam ten słodki puder z Lovely, ale w wersji żółtej i niestety ja się z nim nie polubiłam ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Znam i lubię masło do ciała Weleda i krem z Delii :) Za to mam ochotę na maskę do miodowania włosów bo pierwszy raz o niej słyszę :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Zainteresowala mnie ta maska miodowa do Wlosow:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie znam tych kosmetyków. A zapachu lawendy w kosmetykach też nei lubię

    OdpowiedzUsuń
  14. Ostatnio polubiłam Lovely, mam czekoladkę od nich i jest boska. Ciekawe czy ten puder sypki był by równie dobry :)

    OdpowiedzUsuń