Obserwatorzy

środa, 9 stycznia 2019

Idealny duet na zimę od Weleda Skin Food

Jakoś na początku grudnia dotarła do mnie paczka z dwoma kosmetykami Weleda z serii Skin Food, w środku znalazłam masło do ciała oraz masełko do ust. Wcześniej słyszałam o tej marce, jednak nie miałam okazji nic wcześniej testować. Dużym plusem jest fakt, że Weleda produkuje kosmetyki wyłącznie z naturalnych składników bez dodatków sztucznych konserwantów. 
Czy jestem zadowolona z tych produktów ? O tym przeczytacie niżej. 


Masło do ciała otrzymujemy w plastikowym słoiczku o pojemności 150ml. Lubię taką formę opakowania, ponieważ mam pewność, że wydobędę zawartość do samego końca. Pod nakrętką znajduje się zabezpieczenie, dzięki czemu mamy pewność, że nikt przed nami nie wkładał palców do zawartości. Kolorystyka opakowania utrzymana jest w kolorystyce biało-zielonej, szata graficzna skromna, niczym szczególnym się nie wyróżnia. Na słoiczku znajdziemy informacje od producenta oraz skład.


Masło ma gęstą, zbitą konsystencje, jednak nie ma problemu, aby nabrać je na palce. W kontakcie z ciepłą skórą zaczyna się topić, dzięki czemu łatwo można je rozprowadzić na ciele. 
Według producenta zapach produktu to połączenie lawendy i pomarańczy i kiedy to przeczytałam byłam przerażona, ponieważ zwykle ten kwiat wywołuje u mnie ból głowy i mdłości. Po otwarciu opakowania okazało się jednak, że moje obawy były niepotrzebne, w maśle przeważają nuty cytrusowe z niewielkim dodatkiem lawendowego aromatu. Zapach utrzymuje się jakiś czas na ciele oraz przenosi się na pościel.


Masło nakładam po wieczornym prysznicu na rozgrzaną jeszcze skórę, dzięki czemu łatwiej się rozprowadza i szybciej wchłania. Ze względu na bogatą konsystencje muszę odczekać kilka minut zanim się ubiorę, aby produkt dobrze wniknął w skórę. Nie pozostawia na ciele tłustej warstwy, która się lepi, jak to czasami bywa w przypadku tego typu produktów. Skóra jest po nim cudownie nawilżona, odżywiona i mięciutka. Co najważniejsze efekty są długotrwałe, a nie znikają po kilku godzinach. W okresie grzewczym balsamu muszę używać codziennie, ponieważ moja skóra jest podatna na przesuszenia, w przypadku tego masła mogłabym się smarować co drugi dzień, chociaż i tak staram się to robić po każdym prysznicu.


Można by pomyśleć, że produkt o pojemności 150 ml nie wystarczy na długo, jednak w przypadku tego masła takie myślenie się nie sprawdza. Na jedną aplikacje nie potrzeba go dużo, małą ilość można rozsmarować na dużą powierzchnię ciała. Czasami mimo tego, że nakładam go naprawdę mało i tak mam wrażenie, że użyłam zbyt dużo i muszę dłużej czekać aż się wchłonie. Produkt kosztuje około 70 zł, fakt jest to dość wysoka cena, ale moim zdaniem naprawdę warto!


Masło do ust umieszczony jest w małej tubce o pojemności 8 ml wykonanej z miękkiego plastiku. Pod nakrętką znajduje się taki zaokrąglony aplikator, który ułatwia rozprowadzenie produktu na ustach. Tubka dodatkowo umieszczona jest w kartoniku na którym znajdziemy informacje od producenta oraz skład. Małe opakowanie jest poręczne, masełko możemy spokojnie wrzucić sobie do torebki lub kieszeni.
Produkt ma postać gęstego żelu, jednak nie ma problemu z jego wydobyciem czy rozprowadzeniem na wargach. Ma przyjemny zapach podobny do masła do ciała, jednak zdecydowanie delikatniejszy.


Zimą moje usta są skłonne do przesuszeń, dlatego przed każdym wyjściem na zewnątrz staram się smarować je balsamem. Masełko bardzo dobrze nawilża, odżywia i zabezpiecza wargi przed pękaniem. Tworzy na ustach jakby taki ochronny film, który utrzymuje się na nich nawet kilka godzin, w zależności czy jemy/pijemy. Masełko w niewielkiej ilości sprawdza się również pod matowe pomadki. Nakładam wtedy cieniutką warstwę i po kilku minutach nakładam szminkę, zapobiega to wysuszeniu, które często powodują płynne pomadki. 
Masło jest wydajne, używam go regularnie i nadal jest go sporo w opakowaniu. Jego koszt to około 30 zł, jak na balsam do ust to cena nie jest niska, jednak patrząc na działanie to warto.


Podsumowując : Oba produkty świetnie się u mnie sprawdziły i mimo tego, że do tanich nie należą to moim zdaniem warto jest wypróbować!

Znacie kosmetyki Weleda ? Używaliście produkty z serii Skin Food?


zBLOGowani.pl

13 komentarzy:

  1. Masło ma konsystencję taką, jaką lubię. Myślę, że polubiłabym się z nim ��

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam ten duecik i sprawdza się naprawdę fajnie :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Masło do ciała jest genialne :) do masełka do ust mam mieszane uczucia :D

    OdpowiedzUsuń
  4. mam te mazidła i są genialne:D

    OdpowiedzUsuń
  5. Też je mam i są świetne :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Przyznam szczerze, że widzę je po raz pierwszy, ale zapowiadają się naprawdę dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie miałam styczności z tymi produktami ale masełko zapowiada się naprawdę obiecująco. Ja używam masełka do ciała z See see i widzę dużo podobieństwa między nimi. Aż z ciekawości przetestuję :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam wielką ochotę na obydwa produkty, zbierają same pozytywne recenzje!:)

    OdpowiedzUsuń