Dzień dobry,
Jeszcze kilkanaście miesięcy temu wybierając szampon, decydowałam się na te, które w składzie miały SLS. Stosowałam je co mycie, bo miałam wrażenie, że te delikatniejsze nie są w stanie dobrze oczyścić moich włosów. Teraz dużo się zmieniło, podchodzę bardziej świadomie do ich pielęgnacji, szukam produktów o bardziej przyjaznych składach z łagodnymi środkami myjącymi. Trzeba jednak pamiętać, że od czasu do czasu trzeba sięgnąć po coś mocniejszego i u mnie aktualnie jest to enzymatyczny szampon kawowy Wake It Up z Anwen, o którym postanowiłam napisać dzisiaj coś więcej. Jeśli jesteście ciekawi, jak się sprawdza i, czy warto po niego sięgnąć, to zapraszam na dalszą część wpisu.







