Obserwatorzy

Sprawdź!

Akcesoria do makijażu - sprawdź opinie

niedziela, 13 lutego 2022

Denko Styczeń 2022

 Dzień dobry,
czas na podsumowanie pierwszych zużyć kosmetycznych 2022 roku, czyli styczniowe denko. Nie wiem, kiedy przeleciał mi ten miesiąc, dopiero co świętowaliśmy Nowy Rok, a tu już na kalendarzu było trzeba zmienić kartkę na luty. Na szczęście, jeśli chodzi o ilość zdenkowanych produktów, ten czas okazał się dość dobry. Nie przedłużając, jeśli jesteście ciekawi, co udało mi się zużyć w zeszłym miesiącu, to zapraszam na dalszą część wpisu.


1. Żel pod prysznic Sweet Feelings, Isana ― wersja limitowana nie wiem z którego roku, ale było to już dość dawno. Kosmetyk ma przyjemny słodki zapach, przypomina mi delicje wiśniowe, które swoją drogą uwielbiam. Żel w kontakcie z wodą dobrze się pieni, oczyszcza skórę i nie wysusza jej. Aktualnie nie jest dostępny, ale kto wie, może kiedyś wróci do oferty Rossmanna.

2. Olejek pod prysznic Powered by Plants Geranium, Dove zamówiłam go podczas kompletowania prezentów świątecznych, miał nie być dla mnie, jednak w transporcie trochę się wylało i stwierdziłam, że zostawię go sobie. Kosmetyk ma cudowny, orzeźwiający, lekko ziołowy zapach, który unosi się w całej łazience. Produkt ma żelową, lekko tłustą konsystencję, w kontakcie z wodą delikatnie się pieni. Olejek dobrze oczyszcza i odświeża ciało, nie wysusza skóry. Koniecznie muszę wypróbować inne wersje zapachowe. 

3. Żel pod prysznic Frosted Cranberry, Balea pochodzi z zimowej edycji limitowanej. Kosmetyk ma przyjemny zapach, delikatnie owocowy z perfumowaną nutą. Bardzo mi się spodobał aromat i trochę szkoda, że już się skończył. Żel dobrze oczyszcza i odświeża, nie zauważyłam, żeby wysuszał skóry. Produkt świetnie sprawdza się także jako płyn do kąpieli, wlany pod strumień wody tworzy dużo piany. 


4. Green Rubber Face Mask, Action kupiłam ją z ciekawości podczas wizyty w Actionie, kosztowała kilka złotych. W papierowym kubeczku znajduje się szpatułka i dwie saszetki: jedna z płynem, druga z proszkiem, które należy ze sobą wymieszać. Można to zrobić w tym kubeczku, ja jednak użyłam miseczki do alg. Nie miałam problemu z połączeniem zawartości saszetek, konsystencja jest taka trochę gumowa, trzeba szybko nakładać ją na buźkę. Zapach niezbyt przyjemny, sztuczny, na szczęście szybko się ulatnia. Maska przyjemnie chłodzi, delikatnie nawilża i wygładza. Nie jest to jakiś efekt wow, ale myślę, że gdybym pod nałożyła serum np. z kwasem hialuronowym, to uzyskałabym dużo lepszy efekt. 

5. Mgiełka-booster nawilżona cera, Tołpa authentic niby fajna, jednak mam pewne zastrzeżenia. Tonik podczas aplikacji jakby delikatnie się pienił i nierównomiernie rozprowadza się na twarzy. Po spryskaniu musiałam najpierw delikatnie wklepać kosmetyk, a dopiero później mogłam przejść do aplikacji kolejnych produktów. Poza tym mgiełka delikatnie nawilża, koi cerę i ją odświeża. Nie planuję ponownego zakupu.

6. Lawendowy olejek do demakijażu, Lirene Natura (recenzja) uwielbiam! Kosmetyk mimo lawendy w nazwie wcale tak nie pachnie, aromat jest neutralny. Produkt świetnie radzi sobie z demakijażem, rozpuszcza podkład, tusz do rzęs, czy nawet matowe, długotrwałe pomadki. Olejek dobrze emulguje z wodą, nie ma problemu z jego zmyciem. Kosmetyk nie podrażnia ani nie zapycha. 

7. Ultralekka emulsja do cery tłustej i mieszanej, Manilu (recenzja) ten kosmetyk, to moje odkrycie końcówki 2021 roku. Ma lekką konsystencję, łatwo się rozprowadza i szybko się wchłania. Emulsja nawilża, koi i przyspiesza gojenie niedoskonałości. Sprawdza się zarówno podczas porannej, jak i wieczornej pielęgnacji. W planach mam zakup kolejnego opakowania. 

8. Wydłużający tusz do rzęs, Eveline bardzo lubię tuszę z tej marki. Wersja pomarańczowa ładnie wydłuża rzęsy, delikatnie je pogrubia, ale nie skleja. Utrzymuje się bez zarzutu przez cały dzień. Jedyne co mnie denerwuje to fakt, że napisy z opakowania tak szybko się ścierają i wygląda to nieestetycznie. 


9. Olej do włosów średnioporowatych Mango, Anwen dobry produkt do olejowania włosów. Najczęściej nakładam go na 1-2h, czasem na dłużej, w zależności od tego, ile akurat mam czasu. Włosy są po nim miękkie w dotyku, wygładzone i dobrze dociążone, nie puszą się. Warto nałożyć pod niego podkład nawilżający, np. żel aloesowy lub bambusowy. Buteleczka niby niewielka, bo 50 ml, a wystarczyła mi naprawdę na długo. 

10. Szampon zwiększający objętość 5 dzikich owoców, Receptury Babuszki Agafii produkt w kontakcie z wodą dobrze się pieni, oczyszcza włosy i je odświeża. Pasma nie są splątane ani wysuszone. Szampon ma przyjemny, owocowy zapach. Czy faktycznie zwiększa objętość? Niekoniecznie, ale i tak jestem zadowolona i chętnie wypróbuję inne produkty z tej marki.

11. Maska do włosów It Takes Two To Mango, Action saszetka o pojemności 50 ml przy moich długich włosach spokojnie wystarcza na 3-4 aplikacje. Kosmetyk ma przyjemny, owocowy zapach, który utrzymuje się na pasmach przez jakiś czas. Maska nawilża i wygładza włosy, są one miękkie w dotyku. Dobry produkt za niską cenę, jednak na jakieś efekty wow nie ma co liczyć.


12. Odświeżająco-nawilżająca maska w płachcie Syrenka Ariel, Action obok takich maseczek nie da się przejść obojętnie. Kosmetyk ma postań dobrze nasączonej płachty, dobrze przylega do twarzy i nie zsuwa się z niej. Cera jest po niej nawilżona, odświeżona i delikatna w dotyku. 

13. Maska oczyszczająca do twarzy Volcanic Ash, When Simply Vegan produkt ma postać płachty, która dobrze dopasowuje się do kształtu twarzy, nie zsuwa się z niej. Cera jest po niej nawilżona, wygładzona i miękka w dotyku. Bez spektakularnych efektów, dlatego cieszę się, że upolowałam ją na promocji za niespełna 5 zł, a nie kupiłam w cenie regularnej. 

14. Maska ekspresowo oczyszczająca Na detoksie, Tołpa szybka maseczka, idealna dla tych, którzy nie lubią długo siedzieć z czymś na twarzy. Kosmetyk bardzo dobrze oczyszcza cerę, pochłania nadmiar sebum, wygładza. Buźka po użyciu jest wygładzona, delikatna w dotyku. Nie warto jej trzymać dłużej na skórze, bo może przesuszać. 

15. Wygładzająco-detoksykująca bioMaseczka-peeling z białą glinką, Eveline kolejna, przyjemna maseczka. Na twarzy nie zasycha na skorupę, łatwo się zmywa. Cera jest po niej nawilżona, odświeżona i wygładzona. 

16. Całonocna nawilżająca maska do twarzy Blueberry Honey, Frudia mała saszetka, a spokojnie wystarcza na 2-3 użycia. Świetnie nawilża i odżywia cerę, przywraca jej blask i zdrowy wygląd. Chętnie przygarnęłabym pełnowymiarowe opakowanie, ale czy można ją dostać w większych opakowaniach, ktoś wie?


Jak tam Wasze styczniowe denka? Więcej zużywacie, czy więcej kupujecie?

5 komentarzy:

  1. Maskę Eveline bardzo miło wspominam. Ta z Tołpa mnie kusi, jak wszystkie z tej linii! :D Szampon babuszki też mnie interesuje, myślę, że kiedyś kupię, bo lubię szampony tej marki.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem ciekawa tego szamponu z dzikich owoców. Spodobał mi się.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeeej! Przypomniałaś mi o tym piankowym żelu z Isany. Miałam go wieki temu i był cudowny :)

    OdpowiedzUsuń