Pierwszy balsam pod prysznic miałam dobrych kilka lat temu, pamiętam to jak dzisiaj kiedy na drugi dzień po użyciu byłam cała w żółtych krostkach, od tego czasu wolałam omijać tego typu produkty. Jakiś czas temu w Rossmannie skusiłam się jednak na balsam pod prysznic Mango i Papaja z Eveline. Dlaczego? A no dlatego, że chciałam dać szansę innej marce, stwierdziłam że może akurat będę zadowolona. Po za tym uwielbiam zarówno mango jak i papaje i widząc to połączenie nie mogłam się powstrzymać. Czy produkt się sprawdził i przekonałam się do balsamów pod prysznic? No niekoniecznie, ale o tym przeczytacie w dalszej części wpisu.
Balsam umieszczony jest w tubie wykonanej z miękkiego plastiku o pojemności 200 ml. Zamknięcie typu flip top nie sprawia problemu, łatwo można je otworzyć nawet mokrymi dłońmi bez obawy, że połamiemy paznokcie. Otwór odpowiedniej wielkości, ani za duży, ani za mały. Opakowanie wydaje się być szczelne, a jednak kiedy produkt stoi pod prysznicem pod nakrętką zbiera się woda. Szata graficzna bardzo ładna, kolorowa tubka przyciąga oko, już z daleka wyróżnia się na półce. Na opakowaniu znajdują się wszystkie potrzebne informacje, czyli opis producenta, skład oraz sposób użycia.
Balsam ma typową konsystencje do tego typu produktów, nie jest ani bardzo gęsta, ani rzadka, taka w sam raz moim zdaniem. Łatwo rozprowadza się na mokrej skórze.
Jeśli chodzi o zapach to spodziewałam się ślicznego owocowego aromatu a okazało się, że produkt pachnie tak jak kisiel, taki suchy w opakowaniu. Nie jest on zbyt przyjemny, ale na szczęście nie utrzymuje się długo na skórze.
Podczas pierwszego użycia nałożyłam go cienką warstwą na skórę, wykonałam krótki masaż i dokładnie spłukałam ciepłą wodą. Nie zauważyłam żadnego działania, moja skóra prosiła się o dawkę nawilżenia. Przy kolejnej próbie użyłam go dużo więcej i co? No niestety, nadal nie uzyskałam efektu WOW. Ciało było wygładzone i bardzo delikatnie nawilżone, ale to dla mnie zdecydowanie za mało.
Balsam za to bardzo dobrze sprawdza się do golenia. Nadaje odpowiedni poślizg maszynce, pomaga w uniknięciu zacięć. Skóra po goleniu nie jest podrażniona, ani wysuszona.
Jeśli chodzi o wydajność to produkt szybko ubywa z opakowania, ale w tym przypadku wcale mi to nie przeszkadza. Nie pamiętam dokładnie, ale zapłaciłam za niego na pewno poniżej 10 zł, także nie jest źle. Wiem jedno, po balsam pod prysznic już nie sięgnę, tego typu produkty się nie u mnie nie sprawdzają. Balsam z Eveline na szczęście nie zrobił mi krzywdy. Cieszę się, że mogę go wykorzystać chociaż do golenia, ponieważ nie lubię wyrzucać kosmetyków.
Lubicie balsamy pod prysznic? Sięgacie po nie?
Miłego popołudnia! :)



































