Obserwatorzy

poniedziałek, 18 września 2017

Wyprawa na Kubę z żelem Isana

Witajcie Kochani ;*
Za oknem słoneczko, a ja leżę w łóżku z temperaturą, no po prostu cudownie. W sumie nic nie zapowiadało się na to, że będę chora, aż tu nagle w nocy obudziłam się z potwornym bólem głowy i dreszczami. Teraz już jest trochę lepiej i mam tylko nadzieję, że mały się nie zarazi ode mnie. 
Przejdźmy jednak do tematu dzisiejszego wpisu.


W ciągu ostatnich kilka miesięcy firma Isana wprowadziła w Polsce trzy nowe żele pod prysznic z serii Around the World a dokładnie Tahiti, Kuba oraz Sonniges Sudafrika. Dzięki tym żelom podczas kąpieli możemy się udać na krótką wyprawę w dalekie zakątki świata. W dzisiejszym poście chciałam się skupić na drugiej wersji, czyli Kuba, która jest o zapachu pitaji i świeżej limonki.


Ruszaj w dalekie kraje – odkryj ognistą Kubę z jej egzotycznymi zapachami i aromatami i pozwól się oczarować światem pełnym temperamentu. Żel pod prysznic Isana Ogniska Kuba o zapachu pitaji oraz świeżej limonki to zmysłowa pokusa i jednocześnie optymalna pielęgnacja. 
Produkt przebadany dermatologicznie, pH neutralne dla skóry. 


Żel otrzymujemy w plastikowej butelce zamykanej na zatrzask, typowej dla tej tej firmy. Nawet gdy mamy mokre dłonie, nie ma problemu z jego otwarciem. Szata graficzna prześliczna, zresztą ogólnie żele z tej firmy mają ładne opakowania, a te z edycji limitowanych to już szczególnie. Zielona kolorystyka przyciąga oko, tak samo jak zdjęcie przodu auta, ktoś mógłby sobie pomyśleć, że to produkt dla facetów.
Konsystencja żelowa, ani za rzadka, ani za gęsta, nie spływa z dłoni. Zapach prześliczny, owocowy, chociaż nie wiem jak pachnie pitaji to myślę że właśnie tak, delikatnie nuty limonki przebijają się gdzieś w tle.


Żel bardzo dobrze się pieni, szczególnie jeśli używamy go na myjkę. Spełnia swoje zadanie w stu procentach, czyli oczyszcza skórę z wszelkiego rodzaju zanieczyszczeń. Przyjemny aromat otula ciało i faktycznie w marzeniach można się przenieść gdzieś w odległy zakątek świata. Produkt w żadnym stopniu nie wysusza, skóra nie jest ściągnięta i nic złego się nie dzieje, nawet jeśli nie użyjemy balsamu. Wydajność na duży plus, żel wystarcza na 3-4 tygodnie, co jest dobrym wynikiem jak na pojemność 300 ml. Można go kupić za około 4 zł, ale często jest w promocji przez co wychodzi jeszcze taniej.


Trochę ubolewam nad tym, że z tej serii nie ma w ofercie balsamu, a szkoda. 
Na szczęście w wersji Sonniges Sudafrika znajdziemy już nie tylko żel, a również krem do ciała.

Pozdrawiam, Ala.

niedziela, 17 września 2017

Baza wygładzająca pod makijaż, Cashmere

Witajcie Kochani ;*
Ostatnio nie pojawiały się posty, ponieważ od poniedziałku podjęłam pracę i muszę przyznać, że mimo tego że pracuję po kilka godzin dziennie to jakoś ciężko znaleźć mi na cokolwiek czas. Myślę, że jednak szybko się przyzwyczaję i bez problemu będę umiała zorganizować sobie dzień. 
Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją bazy pod makijaż którą kupiłam na tej ostatniej promocji -55% na kolorówkę w Rossmannie, swoją drogą właśnie się dowiedziałam że będzie kolejna przecena kolorówki. Z jednej strony się cieszę, a z drugiej boję się, że znowu kupię coś niepotrzebnego. 
Przejdźmy jednak do dzisiejszego tematu.


Kaszmirowa baza do każdego rodzaju cery, bez ograniczenia wieku. Mikrosiateczka przestrzennych silikonów 3D perfekcyjnie kryje niedoskonałości cery i delikatnie wyrównuje zmarszczki. Gwarantuje efekt matowienia, nawet po wcześniejszym zastosowaniu bogatego kremu. Dzięki niej skóra staje się kaszmirowo gładka i idealnie miękka w dotyku. Baza wiąże cząsteczki makijażu, dzięki czemu wydłuża jego trwałość i sprawia, ze skóra łatwiej oddycha. Makijaż rozprowadza się równomiernie i nie zbija się. Baza przedłużająca trwałość makijażu to preparat często stosowany i rekomendowany przez wizażystów. Kaszmirowa baza to gwarancja perfekcyjnego wyglądu zarówno z makijażem, jak i bez. Nie zawiera konserwantów. Przebadany dermatologicznie.


Baza pod makijaż od jakiegoś czasu to u mnie podstawa, no chyba że maluje się na szybko i wiem, że większość dnia spędzę w domu i nie muszę wyglądać idealnie. Muszę przyznać, że sylikonowej bazy nie miałam dawno, ale kojarzę że miałam kiedyś z innej firmy i byłam zadowolona. Stwierdziłam, więc że pod czas promocji się na nią skuszę właśnie na jakąś tego typu bazę. Wybór padł na Bazę wygładzającą z Cashmere. W cenie regularnej kosztuje coś około 30 zł, ale często są na nią promocje. Zapłaciłam za nią wtedy około 15 zł, co nie jest jakąś tragedią, nawet jeśli by się nie sprawdziła. 


Bazę otrzymujemy w buteleczce wykonanej z plastiku, opakowanie jest trwałe, kilka razy spadło mi na płytki i nadal jest w idealnym stanie. Wyposażona jest w pompkę, co ułatwia wydobywanie, nie zacina się, spokojnie możemy wydobyć potrzebną ilość produktu. Dodatkowo buteleczka umieszczona jest w kartoniku na którym umieszczone są wszystkie potrzebne informacji. Całość znajduje się w folii, dzięki czemu mamy pewność, że nikt przed nami jej nie otwierał i testował. Baza ma 30 ml pojemności, co wystarcza naprawdę na długo. Konsystencja dość gęsta, śliska, bez problemu rozprowadza się na skórze. Jeśli chodzi o zapach, to średnio mi się podoba, trochę sztuczny, ale szybko się ulatnia.


Bazę nakładam na skórę twarzy w ilości 1-2 pompek, w zależności od potrzeby. Bez problemu się rozprowadza i już po chwili mamy ślicznie wygładzoną buźkę. Podkład na bazie bez problemu się rozprowadza i mam wrażenie, że zużywa się go dużo mniej. Mam problem z rozszerzonymi porami na policzkach oraz drobnymi krosteczkami, dzięki niej fluid ich tak bardzo nie podkreśla, jak to czasem niestety bywało. Baza przedłuża trwałość makijażu, maluje się rano, a wieczorem nadal jest w dobrym stanie, ewentualnie trzeba troszkę przypudrować nosek. W ostatnim czasie używam jej nawet codziennie i nie zauważyłam, żeby zapychała, a mam do tego skłonności. 


Jeśli lubicie bazy sylikonowe to z czystym serduszkiem mogę Wam ją polecić.

Pozdrawiam, Ala.

sobota, 9 września 2017

Mleczko pielęgnacyjne nie tylko dla niemowląt, Hipp

Witajcie Kochani ;*
nie wiem czy tylko mi, czy Wam również, ale ten czas strasznie szybko leci, dopiero co był czerwiec a tu już prawie połowa września, nim się obejrzymy będzie już Nowy Rok. Jeśli chodzi o moją organizację czasu to widzę, że jest co raz lepiej i oby tak zostało. Zaliczyliśmy już dzisiaj z synkiem spacer, a teraz mam chwilę aby napisać tutaj kilka słów. 


Mleczko pielęgnacyjne HiPP Babysanft zawiera naturalny, ekologiczny olejek migdałowy o właściwościach nawilżających.
Mleczko szybko się wchłania, pozostawiając skórę miękką i delikatnie pachnącą. Idealne także do łagodnej pielęgnacji skóry osób dorosłych.
Mleczko pielęgnacyjne Sensitive zostało stworzone, aby zminimalizować ryzyko alergii. Wolne od parafiny oraz:
- parabenów,
- silikonów,
- substancji zapachowych uważanych za alergizujące – zgodnie z przepisami prawa
- olejków eterycznych,
- białek pszenicy,
- surowców pochodzenia zwierzęcego.


Mleczko pielęgnacyjne dla niemowląt firmy Hipp znalazło się w naszej łazience kiedy mały miał kilka miesięcy, niestety się u niego nie sprawdziło i wylądowało w szafie z kosmetykami. Jakiś czas temu stwierdziłam, że po co ma się marnować, jak mogę je wypróbować na sobie i może akurat się sprawdzi. 


Balsam znajduje się w plastikowej butelce o pojemności 350 ml, zamknięcie typu flip-top nie sprawia problemu. Opakowanie dobrze leży w dłoni i bez problemy można wydobyć z niego potrzebną ilość produktu. Szata graficzna skromna, ale ładna, bez zbędnych udziwnień. Pierwsze co mi się bardzo spodobało w nim to zapach, prześliczny taki delikatny, pudrowy aromat, typowo dziecięcy. Konsystencja produktu dość rzadka, ale nie spływa z dłoni. 


Po rozsmarowaniu na skórze mleczko szybko się wchłania, za co duży plus, ponieważ nie lubię balsamów na które muszę czekać aż się wchłoną, żeby się ubrać. Skóra już po jednym użyciu jest dobrze nawilżona, delikatna. Co najważniejsze, efekt ten utrzymuje się bez problemu cały dzień, a nie że znika po kilku godzinach. Przy regularnym stosowaniu można zauważyć, że stan przesuszonych partii ciała jak np. łokcie się poprawia. Nie wiem jak sprawdzi się na mocno przesuszonej skórze, ale jak dla mnie jest świetne. Miła odskocznia od balsamów o aromatach owocowych czy czekoladowych po które najczęściej sięgam. Mleczko kosztuje coś około 15 zł, więc cena nie jest wysoka, jeśli lubicie takie dziecięce zapachy, a przy okazji dobre nawilżenie to polecam.


Pozdrawiam, Ala.

środa, 6 września 2017

Czekoladowa rozkosz z maseczką 7th Heaven

Witajcie Kochani ;*
Jak już pewnie wiecie, jestem fanką wszelkiego rodzaju maseczek, tych w saszetkach, tubkach, czy słoiczkach, wszystkie chętnie przygarnę i przetestuję. Kiedy wraz ze swopem przyszła do mnie Oczyszczająca maska czekoladowa z firmy 7th Heaven od razu chciałam ją przetestować, ale stwierdziłam, że zostawię ją na jakiś chłodniejszy wieczór, bo wtedy akurat były upały. Wczoraj zdecydowałam się ją wypróbować i... o tym poniżej. 


Przeznaczona do skóry mieszanej i tłustej. Kremowa, czekoladowa rozkosz, która głęboko oczyszcza skórę, odblokowuje pory i wyciąga z nich zanieczyszczenia. Właściwości lecznicze soli z Morza Martwego i działanie nawilżające masła kokosowego oraz masła shea sprawiają, że Twoja skóra będzie odmłodzona, nawilżona i zregenerowana. 


Maseczka znajduje się w saszetce o pojemności 20 g co wystarcza na jedną aplikacje, ale przyznaje że nałożyłam dość grubą warstwę. Szata graficzna typowa dla tej firmy, kolorowa i bardzo ładna, zdecydowanie rzuca się w oczy z półki. Saszetkę bez problemu się otwiera, ma specjalne nacięcie dzięki któremu dokładnie można urwać górną część. Na tylnej części opakowania znajduje się naklejka z informacjami od producenta w języku polskim, dzięki czemu nie trzeba szukać tłumaczenia czy tłumaczyć samemu.


Maska jest gęsta, ale nie ma problemu z rozprowadzeniem jej na skórze. Po aplikacji od razu zakochałam się w zapachu, jest cudowny. Osobiście przypomina mi krem czekoladowy do ciasta, nie jakiś sztuczny, przesłodzony ale delikatny, przepyszny krem. Muszę przyznać, że aż szkoda było mi ją zmywać i chociaż producent zaleca trzymanie jej 10-15 minut u mnie przeciągnęło się to na jakieś pół godziny, obejrzałam w niej całe Barwy Szczęścia. Maska w tym czasie delikatnie zastygła, ale nie na taką typową, glinkową skorupę. Zmywanie jest już mniej fajne, trochę się marze, umywalka jest zachlapana na brązowo. Najlepiej wspomóc się jakąś chusteczką, gąbeczką.


Po zmyciu zauważyłam, że skóra jest świetnie oczyszczona, zaskórniki stały się mniej widoczne. Nadmiar sebum został dobrze usunięty, buźka stała się matowa. Maseczka dzięki zapachowi relaksuje i umila odpoczynek. Niestety zauważyłam, że lekko przesuszyła mi okolice nosa, ale podejrzewam że to zasługa soli, którą zawiera w składzie, być może to wina od tego że trzymałam ją dłużej. Po zastosowaniu kremu nawilżającego na szczęście problem zniknął.


wtorek, 5 września 2017

Emulsja do mycia ciała i szampon do włosów, Baby Dove

Witajcie Kochani ;* 
U mnie kolejny deszczowy dzień i nie zapowiada się na jakąkolwiek poprawę. Nie ma co narzekać, bo w końcu zaraz jesień i marudzeniem tego nie zmienię, dlatego wzięłam sobie kubek gorącej herbatki i postanowiłam napisać nowy post. Tym razem będzie on o dwóch kosmetykach testowanych nie przeze mnie, a mojego synka. Jeśli jesteście ciekawi to zapraszam do dalszej części wpisu.


Emulsja do mycia ciała i włosów 

• Pomaga zachować naturalne nawilżenie skóry dziecka  
• Łagodna jak woda, nie powoduje łzawienia, o neutralnym pH, hipoalergiczna 
• Przetestowana dermatologicznie i okulistycznie, zatwierdzona przez pediatrów  
• Kombinacja pielęgnujących składników, które pomagają skutecznie dbać o skórę dziecka 
• O delikatnym zapachu  
• Odpowiednia dla dzieci od pierwszych dni życia 
Skóra dziecka może być nawet 30% cieńsza niż skóra osoby dorosłej, dlatego jej pielęgnacja musi być delikatna. Stworzyliśmy zatem delikatną Emulsję do mycia ciała i włosów Baby Dove Rich Moisture. Emulsja ma neutralne pH i pomaga skórze zachować jej naturalne nawilżenie. Wzbogacona o zawartość ¼ kremu nawilżającego delikatnie oczyszcza oraz pomaga uzupełnić nawilżenie i ważne składniki odżywcze skóry dziecka pozostawiając ją czystą, miękką i delikatnie pachnącą.  
Łagodna jak woda, o neutralnym pH, została przebadana dermatologicznie i okulistycznie, zatwierdzona przed pediatrów. Podczas mycia tworzy bogatą, kremową pianę, pozostawiając skórę dziecka czystą, miękką i delikatnie pachnącą. Bogata w bąbelki piana będzie też dobrą zabawą dla Twojego dziecka. 


Szampon do włosów 

• Odpowiedni dla dzieci od pierwszych dni życia 
• Pomaga zachować nawilżenie skóry głowy dziecka i nadaje miękkość włosom 
• Hipoalergiczna formuła o neutralnym pH  
• Nie powoduje łzawienia 
• Przetestowany dermatologicznie i okulistycznie 
• Zatwierdzony przez pediatrów  
• Dzięki zawartości ¼ kremu nawilżającego pozostawia włosy i skórę głowy miękką i delikatnie pachnącą 
Nie tylko ciało Twojego dziecka potrzebuje specjalnej pielęgnacji - czy wiesz, że skóra głowy jest jednym z najbardziej wrażliwych obszarów na skórze dziecka? Dlatego uważamy, że najlepsze szampony dla dzieci powinny oczyszczać, ale także nawilżać skórę. Wzbogacony o zawartość ¼ kremu nawilżającego Szampon Baby Dove Rich Moisture delikatnie oczyszcza oraz pomaga uzupełnić nawilżenie i ważne składniki odżywcze skóry głowy dziecka. Szampon na neutralne pH dzięki czemu pozostawia włosy i skórę głowy miękką i delikatnie pachnącą. 
Szampon Baby Dove Rich Moisture o hipoalergicznej formule i neutralnym pH nie powoduje łzawienia. Przetestowany dermatologicznie i okulistycznie, zatwierdzony przez pediatrów. Pozwala zapomnieć o stresie w trakcie kąpieli Twojego dziecka i pozostawia włosy i skórę głowy miękką i delikatnie pachnącą.  


 Kosmetyki Baby Dove dla synka po raz pierwszy kupiłam jakoś w lutym, zaraz po tym kiedy ukazały się one w moim Rossmannie. Pamiętam, że ich zdjęcie wstawiłam na Instagrama i kilka osób pisało, że kosmetyki mają paskudne składy i w życiu nie użyłyby ich na sobie, a co dopiero na dziecku. Nie skomentowałam tego, chociaż sama zauważyłam, że szału to on nie robi. Możecie mnie teraz nazwać wyrodną matką czy coś w tym stylu, ale tak wypróbowałam je na skórze mojego synka i to był strzał w 10. 
Jeśli śledzicie mnie od momentu kiedy zostałam mamą, wiecie że od początku borykaliśmy się z problemem suchej skóry. Podejrzewane było AZS i wszelkiego rodzaju alergie, po czym lekarz stwierdził że widocznie taka jego uroda. Próbowaliśmy wielu specyfików, emolientów itp. Wtedy właśnie pojawiła się u nas seria Baby Dove.


Produkty otrzymujemy w plastikowych opakowaniach, emulsja wyposażona jest w pompkę, a szampon w zamknięcie typu flip-top. Szata graficzna skromna, ale ładna, produkty rzucają się w oczy z półki. Konsystencja obu produktów jest właściwie taka sama, biały, dość gęsty żel. Emulsja bardzo dobrze się pieni, wystarczy jedna pompka na myjkę, aby dokładnie oczyścić małe ciałko. Szampon bez problemu rozprowadza się na włosach, do umycia krótkiej fryzurki synka wystarczy ilość w wielkości ziarenka groszku. Produkty mają przyjemny, delikatny, taki typowo dziecięcy zapach, który utrzymuje się na skórze malucha przez dłuższy czas.


Emulsja według producenta przeznaczona jest to mycia ciała jak i włosów, my jednak wypróbowaliśmy ją tylko do mycia skóry. Stosujemy ją na myjkę, dzięki czemu wydajność wzrasta. Po zastosowaniu skóra jest dobrze oczyszczona, delikatna i miła w dotyku. Nie zauważyłam aby wysuszał czy podrażniał delikatne ciałko. Odkąd zaczęliśmy używać tej emulsji problem z suchą skórą zaczął powoli znikać, początkowo po każdej kąpieli stosowaliśmy masło nawilżające (o nim w innym poście) ale aktualnie nie jest to konieczne i używamy go tylko raz na jakiś czas.
Szampon również sprawdza się super, włosy są po nim dobrze oczyszczone i mięciutkie. Muszę przyznać, że wypróbowałam go również na swoich włosach i włosy oprócz tego, że były oczyszczone to nie miałam problemu z ich rozczesaniem, nie przetłuszczają się również jakoś szybciej. Szampon nie powoduje łzawienia, zdarzyło nam się pod czas kąpieli że piana spłynęła na oczka małego, ale nie spowodowało to ani płaczu, ani zaczerwienionych oczu. Wystarcza naprawdę na długo.


U nas produkty się sprawdziły lepiej niż drogie, apteczne kosmetyki i mogę je polecić, ale wiadomo każda skóra jest inna i być może u Waszego malucha się nie sprawdzą. Kosmetyki Baby Dove dostępne są w Rossmannie i występują w dwóch wielkościach 200 oraz 400 ml.

Pozdrawiam, Ala. 

niedziela, 3 września 2017

Żel detoksykujący Czysta Glinka, L'Oreal

Witajcie Kochani w tą zimną, ponurą niedziele. Nie wiem jak Wy, ale ja nienawidzę takiej pogody, najchętniej nie wychodziłabym z łóżka, no ale niestety trzeba. Nie pozostaje nic innego jak odliczanie dni do wiosny, a na razie trzeba ratować się gorącą herbatą. Oczywiście dzisiaj pobudka o 6, bo mały ma ostatnio taki tryb dnia, że wstaje tak wcześnie. Teraz mam wolną chwilę, dlatego stwierdziłam, że napiszę słów kilka o żelu do mycia twarzy Czysta Glinka, jeśli jesteście ciekawi to zapraszam do dalszego czytania.


Laboratoria L'Oréal Paris wyselekcjonowały 3 mineralne glinki i połączyły je z węglem, tworząc wyjątkową formułę żelu, dzięki której skóra jest idealnie oczyszczona, odświeżona i rozświetlona każdego dnia. Żel zmienia się w delikatną pianę, aby oczyścić skórę z zanieczyszczeń (nadmiar sebum, pozostałości makijażu) oraz przywrócić jej blask. Natychmiast skóra jest dokładnie oczyszczona i pełna blasku. Dzień po dniu skóra oddycha, jest rozświetlona i widocznie piękniejsza. DO KAŻDEGO TYPU SKÓRY



Żel kupiłam na promocji 2+2 w Rossmannie, byłam go ciekawa odkąd tylko firma L'Oreal wprowadziła go do sprzedaży, ale regularna cena to 29,99 zł za 150 ml, dlatego właśnie czekałam na jakąś promocje. 
Produkt otrzymujemy w tubce wykonanej z miękkiego plastiku. Zamykanie typu flip-top ułatwia jego obsługę, nawet kiedy mamy mokre dłonie. Szata graficzna przyjemna do oka, opakowanie częściowo przeźroczyste, dzięki czemu przy końcu widać ile jeszcze zostało produktu. Dzięki niedużemu otworowi bez problemu można wydobyć odpowiednią ilość. Żel ma średnio gęstą konsystencję w kolorze czarnym, ale podczas mycia zamienia się w szarą pianę. 


Do umycia twarzy wystarczy mała ilość produktu, co wpływa na jego wydajność i 150 ml starcza na długo. Używam go rano i wieczorem po wstępnym usunięciu makijażu płynem micelarnym, staram się omijać okolice oczu, ale nawet jeśli odrobinę piany dostanie się do niego to nie szczypie, nie piecze. Skóra po użyciu jest świetnie oczyszczona i odświeżona, nadmiar sebum zostaje usunięta. Jeśli chodzi o efekt rozświetlenie, to raczej go nie zauważyłam, ale nie mam też problemu z poszarzałą cerą. Żel używam już ponad miesiąc i mogę śmiało powiedzieć że nie wysusza, skóra nie jest ściągnięta. Czasami zdarzy mi się, że nie użyje od razu kremu, z różnych przyczyn, ale nie czuje dyskomfortu z tego powodu. 


Ogólnie z żelu jestem zadowolona, ale polecam polować na niego kiedy jest w jakiejś promocji. Z serii Czysta Glinka znajdziecie również dwa inne żele czyli Oczyszczający i Peelingujący, być może skuszę się również na nie pod czas przeceny. 
Niedługo będziecie mogli również przeczytać u mnie o Maseczkach Czysta Glinka, także zapraszam już teraz.

Pozdrawiam, Ala.