Obserwatorzy

środa, 10 października 2018

Kokosowy peeling kawowy Paris Nature, Bydgoska Wytwórnia Mydła

Jakiś czas temu otrzymałam paczkę z trzema kosmetykami z nowej serii Paris Nature od Bydgoskiej Wytwórni Mydła. Jednym z produktów był właśnie Kokosowy peeling kawowy o którym postanowiłam napisać dzisiaj kilka słów.


Peeling otrzymujemy w słoiczku wykonanym z ciemnego szkła o pojemności 180 ml. Miałam obawy, że z moim szczęściem to szybko zbiję ten słoiczek, na szczęście nic takiego nie miało miejsca. Opakowanie posiada plastikową nakrętkę, którą bez problemu odkręcimy nawet lekko mokrymi dłońmi. Szata graficzna skromna, utrzymana w ciemnej kolorystyce. Na opakowaniu znajdziemy takie informacje tak zapewnienia producenta, sposób użycia czy skład. 


Peeling ma suchą, zbitą konsystencje. Najlepiej nakładać go małymi porcjami na mokrą skórę, wtedy dobrze się jej chwyta, a nie ląduje w brodziku. Produkt zawiera sporo drobinek cukru oraz kawy, ma bardzo krótki, naturalny skład. 
Po otwarciu opakowania do nosa od razu dociera cudowny zapach, takiej świeżo mielonej kawy, po chwili pojawia się również słodki kokos. Aromat jest cudowny, na pewno spodoba się osobom, które lubią takie nuty zapachowe. Utrzymuje się on na skórze jeszcze jakiś czas po spłukaniu.


Muszę przyznać, że peeling ma moc i raczej nie sprawdzi się u osób, które lubią delikatne zdzieraki. Za pierwszym razem trochę przesadziłam z siłą nacisku podczas masażu i po spłukaniu skóra była zaczerwieniona, na szczęście nie na długo. Peeling bardzo dobrze radzi sobie z usuwaniem martwego naskórka. Po zabiegu skóra jest wygładzona, miękka, ale również nawilżona dzięki olejom, które znajdziemy w składzie peelingu. Nie mam potrzeby, aby dodatkowo nakładać po nim balsam czy masło do ciała.


Kiedy zobaczyłam, że peeling ma tylko 180 ml pomyślałam, że nie wystarczy on na długo. Okazało się jednak, że jest bardzo wydajny, na jedno użycie potrzebna jest mała ilość produktu. 
Za takie opakowanie trzeba zapłacić 35 zł, ale moim zdaniem naprawdę warto. 


Miłego dnia ! :)

wtorek, 9 października 2018

Mus do ciała Hydro Boost, Neutrogena

Kiedy po raz pierwszy zobaczyłam nową serię kosmetyków Neutrogena Hydro Boost byłam jej bardzo ciekawa. Jakiś czas później podczas promocji w Rossmannie skusiłam się na mus do ciała z tej serii. Akurat kończył mi się poprzedni balsam i zamiast wyciągnąć coś z zapasów do łazienki powędrował od razu ten mus. Aktualnie produkt dobija już dna, więc jest to idealny moment, aby napisać o nim kilka słów.


Mus otrzymujemy w plastikowym słoiczku o pojemności 200 ml. Pod nakrętką umieszczone jest zabezpieczenie w postaci sreberka, dzięki czemu wiemy, że nikt przed nami nie wkładał palców do zawartości. Lubię takie opakowania, ponieważ wiem, że produkt wydobywam do samego końca. Szata graficzna skromna, ale słoiczek ładnie się prezentuje. Na opakowaniu znajdziemy takie informacje jak zapewnienia producenta czy skład.


Mus ma lekką, puszystą konsystencje, bez problemu się rozprowadza. Produkt niby się wchłania, a jednak pozostawia taką jakby satynową powłokę na skórze. Balsam ma przyjemny, delikatny zapach, który utrzymuje się jakiś czas po aplikacji. 


Mus po pierwszy użyłam jakoś w sierpniu, kiedy temperatura na termometrze wskazywała prawie 30 stopni i muszę przyznać, że nie wspominam tego dobrze. Zaraz po aplikacji skóra była ukojona i dobrze nawilżona, lecz po kilku godzinach ta satynowa powłoka zaczęła się rolować, co nie wyglądało estetycznie. Dawałam mu później kolejne szanse, stosowałam naprawdę małą ilość produktu, a i tak sytuacja się powtarzała. Ostatnio postanowiłam ponownie sięgnąć po mus i okazało się, kiedy dni stały się chłodniejsze problem znikł. Balsam dobrze nawilża, jednak nie jest to jakieś długotrwałe nawilżenie. Skóra jest miękka i wygładzona, jednak jest to głównie sprawka tej satynowej powłoczki. Podejrzewam, że u osób z suchą i bardzo suchą skórą się nie sprawdzi.


Mus jest wydajny, na jedno użycie wystarczy mała ilość produktu. Można go kupić za około 17 zł w cenie regularnej, w promocji trochę taniej. Osobiście więcej po niego nie sięgnę, nie wiem czy trafiłam na jakiś felerny egzemplarz, czy ten mus tak po prostu ma. Miałam nadzieję, że sprawdzi się on o wiele lepiej, no ale cóż. 


Chcę dać jeszcze jedną szansę Hydro Boost z Neutrogeny. Polecacie jakiś produkt z tej serii ?

Miłego dnia ! :)

sobota, 6 października 2018

Podkład z witaminami Healthy Mix, Bourjois

Podkład Healthy Mix znają chyba wszyscy, u jednych sprawdza się lepiej, u innych gorzej. Ja długi czas planowałam go kupić, jednak zawsze ostatecznie kupowałam coś innego. Kiedyś podczas promocji w Rossmannie stwierdziłam, że teraz albo nigdy i wrzuciłam do koszyka odcień 54 Beige. Już po pierwszym użyciu wiedziałam, że się polubimy.


Podkład otrzymujemy w szklane, kwadratowej buteleczce o pojemności 30 ml. Na opakowaniu znajdziemy krótką informacje o podkładzie w języku polskim na naklejce, która niestety podczas używania się zdziera. Na buteleczce niestety nie znajdziemy składu. Opakowanie nie brudzi się jakoś szczególnie, jak to czasem bywa przy podkładach, ewentualnie trochę korek, ale łatwo go wyczyścić. Szata graficzna skromna, ale mi się podoba, produkt ładnie prezentuje się w kosmetyczce.


Podkład wydobywa się za pomocą pompki, która działa bez zarzutu, nie zacina się, ani nie pluje produktem. Podkład jest dość rzadki, ale łatwo się go aplikuje za pomogą gąbeczki, pędzla, a nawet palców. Fluid ma przyjemny, owocowy zapach, który utrzymuje się przed kilka chwil podczas aplikacji. 


Na jedną aplikację potrzebuję około dwóch pompek produktu. Jest to podkład o średnim kryciu, które można sobie trochę zbudować dokładając drugą warstwę. Na skórze wygląda bardzo naturalnie, wyrównuje koloryt i kryje drobne niedoskonałości. Podkład utrwalony pudrem utrzymuje się na mojej twarzy około 8-10h po tym czasie zaczyna się ścierać w strefie T. Zdarza się, że muszę go czasem dodatkowo przypudrować w ciągu dnia, ale zwykle jest to w takie dni, kiedy mam sporo do załatwienia i jestem w ciągłym ruchu. Podkład ostatnio użyłam do makijażu na poprawiny i byłam zadowolona z efektów, pomimo tańców trzymał się na swoim miejscu. Odcień jaki wybrałam, czyli 54 Beige jest dla mnie idealny, po aplikacji ładnie się dopasowuje i nie ciemnieje w ciągu dnia.


Podkład jest bardzo wydajny, używam go dość często, a w butelce jest go jeszcze spokojnie na kilka użyć. Jego cena regularna w Rossmannie to około ponad 60 zł, ale można kupić go taniej na promocji lub w internecie. Ja zużycie tej buteleczki na pewno zaopatrzę się w kolejną, ponieważ dla mnie jest to idealny podkład na co dzień.


Miłego dnia ! :)

piątek, 5 października 2018

Rozświetlająca maska do twarzy Czysta Glinka, L'Oreal

Maski L'Oreal na rynku pojawiły się już jakiś czas temu, wtedy też zaopatrzyłam się w jej trzy pierwsze wersje. Włożyłam je wtedy do szafki z zapasami i czekały, aż zdecyduje się je używać. Na pierwszy ogień poszła maska rozświetlająca, która jest połączeniem trzech naturalnych glinek i węgla.


Produkt otrzymujemy w zafoliowanym kartoniku, duży plus za to, przynajmniej wiemy, że nikt przed nami nie maczał w niej paluchów. Maseczka umieszczona jest w szklanym słoiczku, początkowo obawiałam się, że z moim szczęściem podczas nakładania mi spadnie i się zbije, ale uszkodzi płytkę. Zużyłam już ją do końca, a nic złego się nie stało, także niepotrzebnie się obawiałam. Informacje o produkcie takie jak skład czy zapewnienia producenta znajdziemy tylko na kartoniku, także warto go zachować. 


Maska ma kremową konsystencje, dzięki czemu łatwo rozprowadza się na skórze. Jak na produkt z węglem przystało ma czarny kolor, przez co podczas zmywania lubi brudzić wszystko dookoła. Ja jednak znalazłam na to sposób i przy zmywaniu wspomagam się chusteczkami nawilżanymi, które dodatkowo moczę w wodzie. Maski zmywa się wtedy zdecydowanie szybciej, a przy tym umywalka jest czysta. Podczas trzymania jej na twarzy co jakiś czas spryskuje skórę tonikiem, aby nie pozwolić jej zaschnąć na skorupę. 
Maseczka ma przyjemny, świeży zapach, który utrzymuje się aż do zmycia. Nie jest on intensywny, ani męczący także nie powinien nikomu przeszkadzać.


Po zmyciu maseczki skóra jest bardzo dobrze oczyszczona. Przy regularnym stosowaniu raz w tygodniu, czasem dwa zauważyłam, że maska usunęła płytsze wągry i delikatnie zwęziła pory. Cera jest po niej odświeżona i rozjaśniona, zdrowo się prezentuje. Podczas ostatnich użyć zauważyłam, że po zmyciu skóra jest ściągnięta, ale po zastosowaniu toniku i kremu efekt ten znika. Przy pierwszych użyciach nie było tego problemu, także myślę, że winny jest za to początek sezonu grzewczego. Niestety moja skóra strasznie się buntuje w tym okresie i potrzebuje dużej dawki nawilżenia. 


Producent zapewnia nas, że opakowanie wystarcza na 10 aplikacji, moim zdaniem wystarcza na więcej, dokładnie nie liczyłam, ale spokojnie było to 12-13 użyć. Ogólnie maseczka bardzo fajna, polubiliśmy się. Jej koszt to około 35 zł, jednak warto polować na nią w czasie promocji. Być może kiedyś do niej wrócę, jednak na rynku jest jeszcze wiele maseczek, które chciałabym wypróbować w pierwszej kolejności.


Miłego dnia ! :)

czwartek, 4 października 2018

Tonik z kwasem hialuronowym Jagody Acai, Ziaja

Zakup toniku z kwasem hialuronowym Jagody Acai z Ziaji nie był planowany. Akurat skończył mi się poprzedni tonik, a zamówione produkty przez internet nie zdążyły dojść. Wybrałam się więc do Rossmanna i w oko wpadł mi właśnie ten tonik, stwierdziłam że wypróbuję go, cena również zachęcała do zakupu. Jeśli jesteście ciekawi jak się u mnie sprawdził to zapraszam do dalszego czytania.


Tonik otrzymujemy w buteleczce wykonanej z niebieskiego półprzeźroczystego plastiku o pojemności 200 ml. Opakowanie wyposażone jest w atomizer, który działa bez zarzutu, nie zacina się podczas używania. Aplikator wydobywa delikatną mgiełkę toniku. Butelka dobrze leży w dłoni. Na opakowaniu znajdziemy potrzebne informacje, takie jak zapewnienie producenta i skład. Napisy na butelce nie ścierają się podczas użytkowania. 


Jak na tonik przystało, produkt ma wodnistą, bezbarwną konsystencje. Ma przyjemny owocowy zapach, który bardzo mi się podoba. Wiem, że wiele osób woli bezzapachowe kosmetyki, szczególnie do twarzy. Mi to akurat nie przeszkadza, jeśli aromat nie jest jakiś mocny duszący i mnie nie podrażnia to może być. W tym przypadku zapach wyczuwalny jest tylko podczas wydobywania toniki, po chwili jednak się ulatnia.


Tonik można stosować na dwa sposoby, aplikować bezpośrednio na twarz, albo nanieść na wacik i przetrzeć skórę. Częściej używałam go właśnie tym pierwszym sposobem, mgiełka równomiernie osadzała się na buzi, po kilku chwilach mogłam już nakładać krem. Tonik dobrze odświeża skórę, tonizuje i delikatnie ją nawilża. Produkt ratował mi życie w upały, trzymałam go wtedy w lodówce i używałam kilka razy w ciągu dnia. Mgiełka wtedy przyjemnie chłodziła i orzeźwiała skórę. Słyszałam opinię, że tonik podrażnia okolice oczu, u mnie nic takiego nie wystąpiło, nawet jeśli odrobina produktu dostała się do oka. 


Tonik wystarczył mi na półtora miesiąca używania, regularnie używałam go dwa razy dziennie, a w upały jeszcze kilka razy w ciągu dnia. Wydajność jak dla mnie bardzo dobra, początkowo myślałam, że skończy się wcześniej. Cena toniku to około 8-10 zł, więc moim zdaniem naprawdę warto go wypróbować. 


Miłego dnia ! :)

środa, 3 października 2018

Denko Wrzesień 2018

Kolejny miesiąc za nami, więc pora na wpis z zużyciami września. Początkowo obawiałam się, że denko będzie bardzo malutkie, okazało się jednak nie takie złe. Ostatnio mam takie postanowienie, aby nie otwierać kilku kosmetyków z danej kategorii, maksymalnie dwa, wyjątkiem jest oczywiście kolorówka i muszę przyznać, że idzie mi całkiem dobrze.


Całe wrześniowe denko składa się z 13 produktów. W porównaniu z sierpniem jest tego mniej, ale wiadomo lepiej, a raz gorzej. Być może w październiku będzie lepiej, ale o tym dowiecie się za miesiąc. Większość kosmetyków z wrześniowego denka się u mnie sprawdziły, jeden z nich był bardzo słaby, ale o tym przeczytacie poniżej. 


1. Serum z wyciągiem z bursztynu do włosów, Jantar - przy pierwszym użyciu nałożyłam produkt tak jak zaleca producent, czyli niewielką ilość wmasowałam we włosy i po kilku minutach spłukałam. Efekt był znikomy, włosy splątane, suche. Przy kolejnym użyciu nałożyłam go więcej i efekt był nawet ok, jednak znam dużo lepsze produkty. Na szczęście opakowanie malutkie, wystarczyło na 3 użycia.

2. Szampon do włosów nawilżenie i wygładzenie, Banan i Olej z pestek moreli, You-Niverse - szampon o przyjemnym, owocowym zapachu. Dobrze oczyszczał włosy nie plątając ich przy tym. Nie podrażniał, ani nie wywołał u mnie łupieżu.

3. Odżywka do włosów nawilżenie i wygładzenie, Banan i Olej z pestek moreli, You-Niverse - odżywka dobrze wygładzała włosy. Po wyschnięciu były miękkie, nawilżone i pięknie błyszczały. Podobała mi się jej konsystencja, gęsta, treściwa, ale nawet jeśli nałożyłam jej więcej niż zwykle nie obciążyła włosów.

4. Trwała farba do włosów Colorista #Violet, L'Oreal - uwielbiam odcień tej farby, piękny fiolet, to już moje trzecie opakowanie. Farba jest wygodna w użyciu, bez problemu można nałożyć ją sobie samodzielnie na włosy. Kolor jest trwały, nie wypłukuje się. Farba nie wysusza włosów. 


5. Złuszczająca pasta-maska do mycia twarzy, Tołpa Sebio - peeling, który bardzo dobrze złuszczał martwy naskórek i oczyszczał skórę. Buzia była po niem wygładzona i przygotowana do dalszych zabiegów pielęgnacyjnych. Mimo małej pojemności, bo tylko 100 ml jest bardzo wydajny, wystarczył mi na długo.

6. Tonik z kwasem hialuronowym Jagody Acai, Ziaja - tonik, który kupiłam tylko dlatego, że poprzedni mi się skończył, a te które zamówiłam przez internet nie zdążyły dojść. Tonik okazał się genialnym produktem. Produkt dobrze tonizował skórę, odświeżał ją w ciągu dnia i delikatnie nawilżał. Uwielbiałam go stosować w ciągu dnia podczas upałów, trzymałam go wtedy w lodówce, aby dodatkowo chłodził cerę.



7. Dwustopniowa kuracja dla stóp regenerująco-wygładzająca, SheFoot - zabieg składał się z peelingu i maski w formie skarpetek. Peeling jak dla mnie słaby, tylko delikatnie usunął martwy naskórek. Maska sprawdziła się zdecydowanie lepiej, bardzo dobrze nawilżyła skórę stóp. Stopy stały się miękkie i delikatne w dotyku. 

8. Peeling solny do ciała Bambus, Nature Queen - jeszcze jakiś czas temu nie sądziłam, że polubię solne peelingi, ale dzięki produktom marki Nature Queen to się zmieniło. Produkt zawierał sporo drobinek soli, które bardzo dobrze usuwały martwy naskórek. Skóra po zabiegu była wygładzona, ale też nawilżona. Zapach wersji Bambus jest cudowny!

9. Żel pod prysznic Caring, Barnangen - żel o przyjemnym, kremowym zapachu! Delikatnie się pienił, fanki dużej piany nie byłyby zadowolone. Podczas mycia miałam wrażenie, że nakładam balsam. Po spłukaniu skóra jest oczyszczona, ale również nawilżona. Wydajność żelu bardzo dobra, na jedno użycie wystarczy mała ilość.



10. Maseczka do twarzy Bubble Mask wygładzenie i nawilżenie, AA - maseczki Bubble Mask stały się ostatnio bardzo popularne i ja się na nie skusiłam. Wersja czerwona dobrze odświeża, wygładza i nawilża cerę. Podczas zamieniania się maseczki w pianę skóra jest przyjemnie masowana, polubiłam ten efekt. Chętnie do niej wrócę za jakiś czas.

11. Maska nawilżająca w płacie Panda Uspokajająca, Isana Young - maska w płacie z uroczym nadrukiem pandy. Tkanina była mocno nasączona esencją o owocowym zapachu. Maska dobrze nawilżyła i uspokoiła cerę. Planuję zbiorczy post o tych maskach z Isany.

12. Złuszczająca maseczka do twarzy Beauty Shot, Marion - maseczka w małej kapsułce, ma kremową konsystencje i przyjemny jabłkowy zapach. Po nałożeniu na skórę zaczęła ją delikatnie rozgrzewać, a po zmyciu była delikatnie zaczerwieniona. Maseczka dobrze oczyściła i wygładziła skórę pozostawiając ją rozjaśnioną i rozświetloną.

13. Maseczka do twarzy Granat, Marion - maseczka, która nie wymaga zmywania, można nałożyć ją zamiast kremu na noc. Produkt ma przyjemny, owocowy zapach. Maseczka dobrze nawilżyła moją skórę, buzia zdrowo się prezentowała i odzyskała naturalny blask.


Miłego dnia ! :)

wtorek, 2 października 2018

Regenerująca maska do włosów Jaśmin Indyjski i Mleko Kokosowe, Biovax

Maska do włosów to stały punkt w pielęgnacji moich włosów. Staram się używać jej co drugie mycie, czasami zdarza się co trzecie. Wczoraj wykończyłam maskę Biovax, a dokładnie Regenerującą maskę Jaśmin Indyjski i Mleko Kokosowe, więc myślę, że jest to idealny moment, aby napisać Wam kilka słów o niej.


Maska umieszczona jest w plastikowym słoiczku o pojemności 250 ml. Opakowanie posiada zaciskane wieczko, łatwo je otworzyć i zamknąć. Ma szeroki otwór, także bez problemu można wydobyć maskę do samego końca. Dodatkowo słoiczek umieszczony jest w kartoniku na którym znajdziemy wszystkie potrzebne informacje, takie jak zapewnienia producenta czy skład. W pudełku znalazłam również czepek, jednak oddałam go koleżance, ponieważ osobiście nie lubię tego typu gadżetów. 


Maska ma cudowny zapach, muszę przyznać, że wszystkie maski Biovax mają przyjemne aromaty. Jaśmin Indyjski i Mleko Kokosowe ma trochę słodki, orientalny zapach, który utrzymuje się na włosach jeszcze po wyschnięciu. 
Maska ma gęstą, kremową konsystencje, łatwo rozprowadza się na włosach i nie spływa z nich. Większość kosmetyku wchłania się w kosmyki, a pozostałości bez problemu się spłukują. 


Maskę nakładam zazwyczaj na 15-20 min, czasem zdarza mi się wydłużyć ten czas do pół godziny. Już podczas spłukiwania wyczuwalna jest różnica, włosy są wygładzone, nie splątane. Po wyschnięciu są miękkie, nawilżone i łatwo poddają się stylizacji. Włosy są odpowiednio dociążone, ale proszę nie mylić tego z obciążeniem. Podczas regularnego stosowania można zauważyć poprawę stanu włosów, zdrowo się prezentują i pięknie błyszczą. Wiadomo, maska nie sklei nam końcówek, które są rozdwojone, ale sprawia, że wyglądają one lepiej. 



Maska nie obciąża włosów, zrobiłam test i raz nałożyłam jej więcej niż zwykle, nie zauważyłam jednak, aby zrobiła coś złego.
Mam włosy do pasa także na jedno użycie zużywam dość sporo produktu. Jeśli chodzi o wydajność Biovaxu to jest ona standardowa, opakowanie 250 ml wystarczyło na jakieś 9-10 użyć.



Maska regenerująca do włosów Jaśmin Indyjski i Mleko Kokosowe dostępna jest w drogeriach Rossmann. Jej regularna cena to 22,99 zł, ale aktualnie jest w promocji i można dostać ją za 15,99 zł.



Miłego dnia ! :)