Obserwatorzy

Sprawdź!

Akcesoria do makijażu - sprawdź opinie

środa, 29 sierpnia 2018

Złuszczająca pasta-maska do mycia twarzy, Tołpa Sebio

Usuwanie martwego naskórka jest bardzo ważna w naszej pielęgnacji, więc ja staram się stosować peelingi regularnie, zarówno te do twarzy jak i ciała. Podczas jednej z promocji w Rossmannie skusiłam się na Złuszczającą pastę-maskę do mycia twarzy z Tołpa Sebio. Krótko po zakupie trafiła do łazienki i wzięłam się za testowanie. Z racji tego, że pasta dobija już dna, myślę że jest to idealny moment na podzielenie się opinią na jej temat.



Złuszczająca pasta-maska umieszczona jest w tubce wykonanej z miękkiego plastiku. Zamknięcie typu flip-top nie sprawia problemu, nawet kiedy mamy mokre dłonie, albo dłuższe paznokcie. Szata graficzna minimalistyczna, na opakowaniu znajdziemy wszystkie potrzebne informacje, między innymi skład czy zapewnienia producenta. Pojemność produktu to 100 ml.


Pasta jest dość gęsta, jednak łatwo wydobywa się z opakowania i bez problemu rozprowadza się na skórze. Zawiera sporo drobinek złuszczających, które są dość ostre, jednak siłę tarcia możemy sobie stopniować wykonując delikatny lub mocniejszy masaż. Produkt ma przyjemny, lekko mentolowy zapach, który szybko się ulatnia, także nie powinien on nikomu przeszkadzać.


Po pastę sięgam dwa lub trzy razy w tygodniu, najczęściej przed użyciem maseczki. Niewielką ilość produktu rozprowadzam na skórze i wykonuje kilkuminutowy masaż. Produkt zawiera sporo drobinek, które bardzo dobrze radzą sobie z usuwaniem martwego naskórka. Po wykonanym masażu pastę-maskę zostawiam na około 5 minut po czym zmywam ciepłą wodą. 
Pasta-maska dobrze oczyszcza, po zabiegu skóra jest wygładzona, miękka, przygotowana na dalsze zabiegi pielęgnacyjne. Przy regularnym stosowaniu zauważyłam, że ilość zaskórników na moim nosie zdecydowanie się zmniejszyła, pory stały się mniej widoczne. Produkt unormował wydzielanie sebum w strefie T, cera zdecydowanie mniej się przetłuszcza. 


Produkt mimo małej pojemności jest bardzo wydajny. Na jedno użycie potrzebna jest ilość wielkości orzecha laskowego. Pastę używam już od kilku tygodni, a w opakowaniu jest jej jeszcze na kilka użyć. Pasta w cenie regularnej kosztuje około 25-30 zł, jednak często można dorwać ją w promocji. 


Miłego wieczoru ! :)

wtorek, 14 sierpnia 2018

Maska do włosów Regeneracja Papaja i Awokado, You-Niverse

Przychodzę dzisiaj do Was po kolejnej przerwie. Wiem, że pewnie niektórych może to irytować, że pojawiam się i znikam, ale nie lubię robić nic na siłę, dlatego piszę kiedy chcę i kiedy nie muszę się do tego zmuszać. Jeśli macie ochotę dowiedzieć się co myślę na temat Maski do włosów Regeneracja Papaja i Awokado z You-Niverse to zapraszam do dalszej lektury.


Maski do włosów w mojej łazience są obowiązkowe, używam ich regularnie, więc często pojawiają się nowe. Ostatnio udało mi się wykończyć właśnie maskę marki You-Niverse, jest to pierwszy produkt z tej firmy jaki miałam okazję testować. Maska do włosów Papaja i Awokado umieszczona jest w plastikowym słoiczku o pojemności 200 ml, lubię tego typu opakowania, przynajmniej wiem, że zużywam produkt do samego końca. Szata graficzna skromna, ale przyjemna dla oka, bez udziwnień. Na opakowaniu znajdziemy wszystkie potrzebne informacje, również skład.


Maska ma dość rzadką konsystencje, trzeba nabierać małe porcje, bo lubi spłynąć z dłoni i spaść na płytki. Włosy dość szybko ją piją, muszę przyznać, że na jedno użycie potrzeba jej sporo, ale muszę zaznaczyć że mam włosy do pasa i są gęste. Maska wystarczyła mi bodajże na 6 czy 7 użyć.
 Ma przyjemny, owocowy zapach, który utrzymuje się jakiś czas na włosach, nie powinien on jednak nikomu przeszkadzać. 


Producent zaleca, aby maskę trzymać na włosach 3-5 minut, ja jednak ten czas przedłużałam sobie do 10-15 minut. Już podczas spłukiwania można wyczuć, że włosy są wygładzone, nie splątane. Maska bardzo dobrze nawilża, włosy są miękkie, zdrowo się prezentują i pięknie lśnią. Końcówki wyglądają lepiej, chociaż i tak wiem, że czas je podciąć. Włosy są odpowiednio dociążone, łatwo się układają i nie są oporne na stylizacje. 
Muszę przyznać, że maska pozytywnie mnie zaskoczyła. Aktualnie używam z tej marki szampon i odżywkę do włosów z serii banan i olej z moreli, więc za jakiś czas dam Wam znać jak się sprawdzają. 


Kosmetyki marki You-Niverse możecie kupić w sklepie internetowym Kontigo oraz w ich sklepach stacjonarnych.

Pozdrawiam, Ala.

wtorek, 19 czerwca 2018

Szampon z wyciągiem z bursztynu do włosów zniszczonych, Jantar

Dzień dobry Kochani,
przychodzę dzisiaj do Was z recenzją szamponu, którego zużyłam kilka dni temu. Mowa o szamponie z wyciągiem z bursztynu do włosów zniszczonych marki Jantar. Szampon trafił do mnie wraz z pudełkiem ShinyBox kilka miesięcy temu, ale zanim trafił do łazienki minęło trochę czasu.


Szampon otrzymujemy w butelce wykonanej z białego plastiku. Aby ją otworzyć musimy odkręcić nakrętkę, szczerze mówiąc zdecydowanie wolę takie z zamknięciem typu flip-top. Produkt ma pojemność 330 ml, pierwszy raz spotkałam się z taką pojemnością, ale to akurat nie jest takie ważne. Szata graficzna ładna, raczej skromna, na opakowaniu znajdziemy wszystkie ważne informacje takie jak zapewnienia producenta czy skład.


Szampon ma galaretowatą, średnio gęstą konsystencje, łatwo wydobywa się z butelki i dobrze łączy z wodą. Dzięki takiej konsystencji bez problemu można wydobyć odpowiednią ilość szamponu, bez obawy, że wylejemy od razu pół butelki na dłoń. Produkt ma przyjemny, jakby lekko ziołowy zapach, który jednak ulatnia się już podczas mycia. 


Szampon w połączeniu z wodą zmienia się w pianę, lubię właśnie takie produkty, które wytwarzają jej sporo. Jestem zdania, że jeśli się coś nie pieni to słabo myje, chociaż wiem że nie zawsze tak jest. Szampon dobrze oczyszcza włosy nie plątając ich przy tym. Produkt nie podrażnia skalpu, ani nie powoduje łupieżu. Włosy są odbite od nasady. Szampon zawiera SLS-y, ale mi to nie przeszkadza. Producent zapewnia, że szampon regeneruje włosy, no ale bądźmy szczerzy, to tylko szampon, który ma oczyszczać a nie wzmacniać, od tego są maski. Produkt spełnia swoje zadanie, czyli robi to co według mnie robić powinien!


Jeśli chodzi o wydajność to jest średnia, wystarczył mi na kilka tygodni używania, chociaż wiem też, że od czasu do czasu podbierała mi go moja mama.
Szampon kosztuje około 12-15 zł, także cena korzystna.


Znacie ten szampon ? Lubicie produkty Jantar ?
Miłego dnia !

poniedziałek, 18 czerwca 2018

Spersonalizowana biżuteria od Soufeel

Dzień dobry Kochani,
Co sądzicie o spersonalizowanej biżuterii? Mnie kusiło coś takiego już od dawna, tym bardziej że już kilka lat temu spotkałam się z czymś takim. Wtedy jednak była to tylko bransoletka na pasku, a na niej wsunięte literki, z których można było ułożyć sobie imię czy napis. Kiedy jednak na świecie pojawił się mój synek często myślałam, aby zdecydować się na coś z jego imieniem.


Minęło od tego momentu już sporo czasu, ale wreszcie przyszedł ten czas kiedy zdecydowałam się na łańcuszek z imieniem Igor. Łańcuszek pochodzi ze sklepu Soufeel. Jest on bardzo delikatny, ma postać cieniutkiego łańcuszka. Napis nie jest jakiś duży, jednak ładnie prezentuje się na szyi. Naszyjnik jest pozłacany. Jestem minimalistką, dlatego taki łańcuszek jest dla mnie idealny, nie lubię wielkich korali, czy zawieszek.


Dlaczego zdecydowałam się na imię synka ? Dlatego, że jest to najważniejszy mężczyzna w moim życiu i właściwie aktualnie jedyny.


Mam też coś dla Was.
Z kodem : Alidg15 
Otrzymacie 15 % rabatu w sklepie Soufeel


Co sądzicie o takich łańcuszkach ?

Miłego dnia ! 

piątek, 15 czerwca 2018

Regenerująca maska do włosów pozbawionych blasku, Biovax

Dzień dobry Kochani,
maski do włosów Biovax w mojej łazience pojawiają się dość często, wiadomo używam również innych, ale prędzej czy później do nich wracam. Podczas promocji w Rossmannie skusiłam się na Regenerującą maskę do włosów pozbawionych blasku z Aktywnym Węglem i Acai Amazońskim. Kilka dni temu maska dobiła dna, więc jest to idealny moment na podzielenie się opinią na jej temat.


Maski Biovax dostępne są w różnych drogeriach, czy aptekach, ale z tego co się orientuję to wersja z Aktywnym Węglem i Acai Amazońskim dostępna jest tylko w drogeriach Rossmann.

Maska standardowo znajduje się w plastikowym, zaciskanym słoiczku, który dodatkowo umieszczony jest w kartoniku. Szata graficzna bardzo ładna, utrzymana w szarej kolorystyce z kolorowym motywem. Maska ma pojemność 250 ml, czyli standardowo. Produkt bez problemu można wydobyć do samego końca.


Maska ma gęstą konsystencje, zawiera takie małe ciemne drobinki aktywnego węgla, które podczas nakładania pękają. Produkt bez problemu rozprowadza się na włosach, nic nie spływa. Nakładałam ją na 15-20 minut w zależności od tego ile miałam czasu. Producent zaleca nałożenie czepka i owinięcie włosów ręcznikiem, jednak ja sobie ten krok odpuszczałam. 


Pozostałości maski bez problemu wypłukują się z włosów. Po wyschnięciu włosy są wygładzone, nawilżone i bez problemu się rozczesują. Maskę starałam się używać regularnie, przynajmniej raz czasem dwa razy w tygodniu. Po kilku zastosowaniach zauważyłam poprawę nawilżenia moich włosów, stały się miękkie, zregenerowane. Fryzura odzyskała blask, szczególnie teraz w słońcu pięknie się mienią. Maska nie obciąża włosów, nawet jeśli nałożyłam jej więcej niż zwykle.


Maska jest wydajna, opakowanie wystarczyło mi na jakieś 10-12 użyć, a wcale jej sobie nie żałowałam. Aktualnie w Rossmannie kosztuje 22,99 zł, więc cena całkiem przystępna. Myślę, że warto jej się przyjrzeć bliżej.


Znacie maski Biovax ? Lubicie ? Jaka wersja jest Waszą ulubioną ?

Pozdrawiam, Ala.

czwartek, 24 maja 2018

Przegląd maseczek #1

Jak wiecie, albo i nie, jestem maseczkoholiczką. Serio, używam je regularnie 2-3 razy w tygodniu i wpadłam już w taki nawyk, że jeśli tego nie zrobię jestem zła na siebie. Sięgam po różne, po te w płachcie, po saszetki, czy po słoiczki, tubki z maseczkami. Uwierzcie mi, mam ich sporo. Postanowiłam co jakiś czas tworzyć tu taki przegląd maseczek, szczególnie tych w saszetkach i opisać Wam swoje pierwsze wrażenia na ich temat. Mam nadzieję, że z chęcią będziecie czytać tego typu wpisy.


Icing Sweet Bar Sheet Mask Pineapple, A'pieu

Bogata w krystalicznie czystą wodę z głębin oceanu i ekstrakt z ananasa maseczka zapewnia skórze silne nawilżenie i witalność. Najwyższej jakości struktura maski gwarantuje efektywne dostarczenie skórze drogocennych składników.

Maski Icing Sweet Bar mają urocze saszetki, jakby w kształcie loda. Skusiłam się na jej kilka wersji, jednak na pierwszy ogień poszła Ananasowa. Ma ona postać dość cienkiej płachty, początkowo trudno ją rozłożyć, ale po nałożeniu na twarz idealnie do niej przylega. Maska jest intensywnie nasączona serum, które spływa sobie po szyi podczas leżenia. Jej zapach jest cudowny, naturalny, a nie jakiś taki sztuczny ananas, niestety szybko się ulatnia. Po ściągnięciu maski na twarzy pozostaje sporo esencji, która szybko się wchłania. Skóra jest po niej przyjemnie nawilżona i nawodniona. Cera staje się promienna, ładnie się prezentuje.



Strawberry Milk One-Pack, A'pieu

Mleczne maseczki w bawełnianej płachcie A’pieu Milk One Pack na bazie ekstraktów roślinnych. Proteiny mleka wygładzają, nawilżają oraz rozświetlają. Przywracają równowagę płaszcza lipidowego oraz wzmacniają naturalne funkcje ochronne skóry.

Zauważyłam, że firma A'pieu tworzy saszetki na podobieństwo produktów spożywczych. W tym przypadku opakowanie przypomina kartonik mleka truskawkowego. Maska ma postać grubszej płachty, dobrze przylega do skóry. Ma śliczny zapach, jak dla mnie są to zmiksowane truskawki z niewielką ilością mleka. Co najciekawsze aromat ten utrzymuje się przez cały czas trzymania płachty, a nawet i po jej zdjęciu. Tkanina jest dobrze nasączona esencją, ale nic z niej nie kapie. Maska bardzo dobrze nawilża i odżywia skórę. Momentalnie widać poprawę jej stanu, szczególnie w okolicy nosa, gdzie moja skóra ostatnio była trochę przesuszona. Buzia jest rozświetlona i wygładzona.



Maseczka to idealny sposób na oczyszczenie i odświeżenie każdego rodzaju cery, zwłaszcza szarej, z niedoskonałościami, dająca natychmiastowy efekt wizualnej poprawy wyglądu naskórka. Zawiera sprawdzone składniki aktywne, dzięki czemu doskonałe rezultaty widoczne są natychmiast, już po jednym zastosowaniu.

Maski Crazy Mask z Bielendy jakiś czas temu pojawiły się na rynku i oczywiście musiałam skusić się na wszystkie trzy. Teraz jednak chciałam wspomnieć tylko o Kotku. Maseczka ma postać płachty, posiada śliczny nadruk przypominający kota (zobaczycie poniżej). Płachta dobrze przylega do skóry, jest odpowiednio nasączona serum. Maska ma przyjemny zapach, osobiście kojarzy mi się on z arbuzem. Po zdjęciu płachty na skórze pozostaje taki klejący film, który niestety nie chce się wchłonąć i wymaga zmycia. Maseczka delikatnie oczyszcza skórę, nawilża ją oraz wygładza. Poszarzała cera odzyskuje blask. Gdyby nie ten klejący film myślę, że skusiłabym się na nią ponownie, a tak to raczej sobie odpuszczę.



Pozdrawiam, Ala. 

środa, 2 maja 2018

Olej arganowy, Etja

Dzień dobry Kochani,
co u Was ? Jak spędzacie majówkę ?
Z racji tego, że w tym roku spędzamy ten długi weekend w domu mam czas, aby nadrobić zaległości blogowe i nie tylko, a przy okazji zaplanować sobie wpisy na najbliższy czas.
Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją oleju arganowego z firmy Etja, także jeśli jesteście ciekawi to zapraszam do dalszego czytania.


Olej arganowy z Etja umieszczony jest w szklanej buteleczce z pompką, która wydobywa małą porcję produktu. Myślę, że jest to dobre rozwiązanie, bo przynajmniej mam pewność, że nie wyleje sobie na dłoń od razu pół opakowania. Pompka nie zacina się, nie pluje olejem. Pojemność 50 ml, czy to dużo, czy mało ? To już kwestia gustu, moim zdaniem tak w sam raz. 
Produkt jak na olej przystało ma rzadką, tłustą konsystencje. Łatwo się rozprowadza na skórze, czy włosach.


Olej arganowy na wiele zastosowań, może używać go :
- do olejowania włosów
- jako serum na końcówki
- jako dodatek do masek do włosów, balsamów do ciała czy domowych peelingów
- zamiast balsamu do ciała, czy kremu do twarzy
- itd.
Zastosowań jest naprawdę wiele, każdy powinien znaleźć coś dla siebie.


U mnie olej arganowy najczęściej ląduje na włosach przed myciem. Nakładam go solo, lub na podkład z żelu aloesowego i zostawiam na 2-3 godziny. Olej bardzo dobrze nawilża i odżywia włosy. Przy regularnym stosowaniu można zauważyć poprawę ich stanu. Włosy są ujarzmione, nie puszą się, łatwo poddają się stylizacji. Super sprawdza się również do zabezpieczania końcówek, jednak w tym wypadku trzeba uważać z ilością, użyć go naprawdę niewiele. 
Olej lubię również używać do nawilżania ciała, nakładam go wtedy na rozgrzaną, lekko mokrą skórę. Wchłania się wtedy dość szybko pozostawiając dobrze nawilżoną skórę. U mnie niestety nie sprawdził się do stosowania na twarzy, bardzo długo się wchłaniał i zwykle kończyło się to tym, że olej został na poduszce.


Z olejem bardzo się polubiłam, zresztą możecie zobaczyć to po zdjęciach, aktualnie mam już drugą buteleczkę. Podejrzewam, że nie będzie to ostatnia, tym bardziej że coraz bardziej przekonuję się do olei w pielęgnacji.
Olej arganowy Etja możecie kupić za 24 zł, więc myślę że cena jest korzystna.


Lubicie oleje w pielęgnacji ? Macie swoich ulubieńców ? 
Pozdrawiam, Ala.