Obserwatorzy

niedziela, 4 czerwca 2017

Łagodzący żel-krem do mycia twarzy, BeBeauty

Jakiś czas temu będąc w Biedronce w moje łapki wpadł żel-krem do mycia twarzy z BeBeauty, miałam kiedyś z tej firmy żel micelarny i byłam zadowolona, więc wzięłam i ten, tak dla sprawdzenia. Akurat kończył mi się inny produkt do mycia twarzy, a aż dziwne, ale nie miałam nic w zapasach, więc był to dobry moment na zakup. Dzisiaj przychodzę do Was, aby podzielić się moją opinią na jego temat. Jeśli jesteście ciekawi to zapraszam do dalszego czytania.


Co mówi producent ?


Skład :


Opakowanie :
Żel otrzymujemy w buteleczce zakończonej pompką, lubię takie rozwiązania w przypadku żel do mycia twarzy, ponieważ są o wiele bardziej wygodne niż tubki. Pompka działa bez zarzutu, nic się nie zacina. Minusem jest jednak fakt, iż po wydobyciu produktu, odrobina zostaje w końcówce dozownika i tak zasycha, wygląda to nieestetycznie i co gorsza ten zaschnięty glut wydobywa się wraz z kolejną porcją kremu do mycia twarzy. Szata graficzna skromna, na opakowaniu znajdują się wszystkie potrzebne informacje. Pojemność 150 ml.

Zapach, konsystencja :
Początkowo do zapachu nie mogłam się przyzwyczaić, przypominał mi proszek do prania, jednak z czasem zaczęłam zauważyć, że w kontakcie z wodą, mój nos wyłapuje kwiatowe aromaty. Na szczęście nie utrzymuje się długo, wręcz znika zaraz po spłukaniu twarzy. Konsystencja przypomina właśnie taki rzadki krem.

Działanie :
Pierwsze co mnie zaskoczyło w żelu przy pierwszym użyciu to fakt, że właściwie się on nie pieni, do tej pory przyzwyczajona byłam do pianki na buźce podczas oczyszczania, ale szybko się przyzwyczaiłam. Produkt dobrze radzi sobie z oczyszczaniem resztek makijażu, czy ogólnych zanieczyszczeń oraz sebum. Po użyciu skóra nie jest ściągnięta, ale wiadomo bez kremu się nie obędzie. Problem jednak zaczyna się w momencie kiedy choć odrobina żelu dostanie się do oka, zaczyna ono strasznie szczypać, piec. Muszę przyznać, że moje oczy nie są jakieś wrażliwe i rzadko który produkt mnie podrażnia, a ten niby przeznaczony jest właśnie dla wrażliwców i mu się to udało. 

Wydajność :
Dobra, do oczyszczenia twarzy wystarczają 1-2 pompki, opakowanie starcza na prawie miesiąc stosowania rano i wieczorem.

Cena :
Około 5 zł, czyli bardzo niska.


Podsumowując :
Gdyby nie fakt, że wywołuje szczypanie po dostaniu się do oka, to zostałby w mojej łazience na dłużej.


Pozdrawiam, Ala.

sobota, 3 czerwca 2017

Oczyszczający płyn miceralny, L'Oreal

Korzystając z tego, że synek ma drzemkę postanowiłam zrobić sobie kawę i napisać kolejny wpis. Mimo tego, że jest dopiero przed 14 to ja już najchętniej położyłabym się spać, zakupy mnie wykończyły. Przeszłam dzisiaj wiele sklepów w poszukiwaniu sukienki na wesele kuzyna i jak na złość to co mi się podobało to nie było w moim rozmiarze, a jak już znalazłam odpowiedni rozmiar to albo mi się nie podobało, albo źle na mnie leżało. Dopiero w ostatnim sklepie znalazłam cudowną sukienkę w jasno różowym kolorze z tiulowym dołem, od razu wiedziałam, że będzie moja i jest, czeka na przyszły tydzień. Wrzucę później jej zdjęcie na Instagrama.

Przejdźmy jednak do tematu wpisu, czyli recenzji wody micelarnej z L'Oreal. Jeśli jesteście ciekawi jak się ona u mnie sprawdziła to zapraszam do dalszej części wpisu.


Co mówi producent ?


Skład :


Opakowanie :
Wodę micelarną otrzymujemy w butelce w kształcie prostopadłościanu, jest ona dość wąska dzięki czemu dobrze leży w dłoni. Zamknięcie typu flip-top nie sprawia problemu. Otwór jest dość mały, także bez problemu można wydobyć odpowiednią ilość produktu, bez obawy że nagle wylejemy na wacik pół butelki. Szata graficzna skromna, na opakowaniu znajdziemy wszystkie potrzebne informacje. Pojemność 200 ml.

Zapach, konsystencja :
Zapach delikatny, ale przyjemny, szybko się ulatnia. Konsystencja jak na płyn micelarny przystało, wodnista, przeźroczysta, czyli po prostu woda.

Działanie :
Wodę micelarną kupiłam na jakiejś promocji, już dawno byłam jej ciekawa, a że akurat cena zachęcała do zakupu, więc stwierdziłam że spróbuję. Oczywiście moje zapasy są spore, więc zanim zaczęłam go używać to producent zmienił opakowanie (obecnie ten płyn można kupić pod nazwą Płyn micelarny do skóry suchej i wrażliwej z serii Skin Expert). Wracając do działania płyn pozytywnie zaskoczył mnie od pierwszego użycia, bardzo dobrze radzi sobie z rozpuszczeniem tuszu do rzęs, eyelinera, podkładu czy innych kosmetyków do makijażu. Działa on bardzo szybko, kilka przetarć twarzy wacikiem i już jest czyściutka. Płyn nie podrażnia okolic oczu ani twarzy. Woda sprawdza się również idealnie do odświeżenia twarzy rano, czy w ciągu dnia. Mimo tego, że jest on delikatny, przeznaczony do cery wrażliwej, jest naprawdę skuteczny i radzi sobie nawet z mocnym makijażem.

Wydajność :
Dobra, szczerze mówiąc myślałam że skończy się o wiele wcześniej a tu płyn pozytywnie mnie zaskoczył. Wystarczył na około miesiąc czasu, czyli jak na pojemność 200 ml to wynik jest naprawdę dobry.

Cena :
Około 15-20 zł.


Podsumowując :
Bardzo dobry płyn, muszę przetestować tą nową wersję która ponoć ma taki sam skład, aby sprawdzić czy to faktycznie ma takie samo działanie. Tą wersję można nadal kupić w drogeriach internetowych.


Pozdrawiam, Ala.

czwartek, 1 czerwca 2017

Moje zakupy z promocji 2+2 i 2+1 na pielęgnacje twarzy w Rossmannie.

Witajcie Kochani pierwszego czerwca, za nim przejdę do tematu wpisu chciałam złożyć najserdeczniejsze życzenia tym, którzy nadal czują się dziećmi, a jeśli macie również już swoje pociechy to przekażcie im z tej okazji całusy ode mnie. W tym roku to święto zyskało u mnie na wartości, ponieważ świętuje je po raz pierwszy ze swoim synkiem, Także teraz przejdźmy już do tematu wpisu, bo zaraz lecę na spacerek z małym.

Pewnie każdy z Was słyszał o ostatniej promocji w Rossmannie, czyli 2+2 lub 2+1 na kosmetyki do pielęgnacji twarzy. Promocja obejmowała wszelkiego rodzaju kremy, serum, toniki, żele do mycia twarzy, maseczki, również te w saszetkach, oczywiście dotyczyła ona również męskich produktów. Z promocji 2+2 mogła skorzystać jednorazowo każda klubowiczka, a z 2+1 każdy, tyle razy ile chciał. Zasada była jedna, każdy produkt musiał być inny, tzn. mogły być to np. 3 kremy, ale musiały posiadać różne kody kreskowe. 
Ja z promocji skorzystałam właściwie trzy razy, chociaż początkowo nie wiedziałam czy wybiorę chociażby 4 produkty, no ale tak to z kobietami jest, szczególnie tymi uzależnionymi od kosmetyków.


Pierwsze zakupy zrobiłam od razu pierwszego dnia promocji, byłam akurat w pobliżu Rossmanna (tak wiem, mam do niego 200 m, więc zawsze będę blisko) i stwierdziłam, że zajrzę. Do koszyka wpadł mi :
- Krem siarkowy długotrwale nawilżający, Barwa Siarkowa (17,99 zł)
- Detoksykująca czarna maska do twarzy Black Rose, Evree (29,99 zł)
- Żel detoksykujący do mycia twarzy Czysta Glinka, L'Oreal (29,99 zł)
- Naprawczy krem ujędrniający Intensywna Naprawa 50+. Soraya (24,99 zł)
W tym wypadku gratis były oba kremy. Kosmetyki wybrałam tak po prostu z ciekawości, w ciemno, no oprócz kremu siarkowego, bo o nim słyszałam już wiele dobrego. Wspomnę jeszcze, że krem Intensywna Naprawa z Soraya nie jest dla mnie, tylko otrzymała go moja mama z okazji jej święta.


Przy drugich zakupach korzystałam już z promocji 2+1, postanowiłam wtedy postawić na maski w płachcie, w moim Rossmannie wyboru szałowego nie ma, ale do koszyka wpadły :
- Przeciwzmarszczkowa maska nawilżająca na tkaninie, Hada Labo Tokyo (12,99 zł)
- Głęboko nawilżająca maska na tkaninie, Hada Labo Tokyo (12,99 zł)
- Maska kolagenowa na płatku fizelinowym z ekstraktem z Alg Morskich, Exclusive (9,99 zł)
Kiedy zobaczyłam te nowe maseczki firmy Hada Labo Tokyo to od razu wiedziałam, że chcę je przetestować. Jako gratis otrzymałam maskę Exclusive, którą chciałam wypróbować już dawno, ale jakoś nie było okazji.


Ostatnie zakupy pochodzą z ostatniego dnia promocji, miałam podły nastrój, miałam za sobą ciężki dzień i potrzebowałam czegoś na poprawę humoru, a wiadomo, że nowe kosmetyki działają na mnie najlepiej. Skusiłam się na :
Normalizująca maska głęboko oczyszczająca, Tołpa (7,99 zł)
Maska-peeling-żel 4w1 korygująca niedoskonałości, Tołpa (7,99 zł)
Ultra oczyszczające plastry na nos, Selfie Project (9,99 zł)
Wstyd się przyznać, ale nigdy wcześniej nie miałam nic z Tołpy, więc stwierdziłam że takie saszetki może przekonają mnie na tyle, że skuszę się na jakiś duży produkt od nich. O firmie Selfie Project słyszałam wiele dobrego, również czytałam pozytywne opinie o tych plastrach dlatego postanowiłam wypróbować na sobie.

A wy skorzystaliście z promocji ? O co powiększyły się Wasze zapasy ?
Pozdrawiam, Ala.

niedziela, 28 maja 2017

Staroałtajska maska-balsam do włosów, Kąpiel Agafii

Za oknem piękne słoneczko, aż chce się żyć. Z racji tego, że mam trochę czasu to postanowiłam napisać słów kilka o masce do włosów, którą zużyłam już jakiś czas temu, ale z racji mojej nieobecności na blogu nie pojawiła się tutaj. Jeśli jesteście ciekawi jak się u mnie sprawdziła maska Staroałtajska to zapraszam do dalszego czytania.


Co mówi producent ?


Skład :


Opakowanie :
Maskę otrzymujemy w plastikowym słoiczku, jak pewnie wiecie, lubię tego typu opakowania w maskach do włosów, ponieważ dzięki dużemu otworowi wiem, że wydobywam ją do końca, a nie że coś zostaje na brzegach. Dodatkowo pod nakrętką znajduje się plastikowe zabezpieczenie, który ma za zadanie zabezpieczać wieczko przed ubrudzeniem produktem.  Szata graficzna typowa dla tej firmy, miła dla oka. Napisy w języku rosyjskim, ale na opakowaniu znajdziemy również naklejkę z tłumaczeniem w języku polskim. Pojemność 300 ml.

Zapach, konsystencja :
Zapach przyjemny, moim zdaniem lekko perfumowany, ciężki do opisania. Na włosach się ulatnia i po wyschnięciu jest właściwie nie wyczuwalna. Konsystencja dość rzadka, ale bez przesady, trzeba uważać, bo lubi spływać z dłoni. 

Działanie :
Nie robiłam sobie wielkich nadziei co do maski, stwierdziłam że będę nakładać ją tylko na długość, dlatego nie wypowiem się co do tego czy przyspiesza porost włosów. Jednorazowo nakładałam jej dość sporo, ale nigdy nie zdarzyło mi się, aby obciążyła moje kłaczki. Maska pozytywnie mnie zaskoczyła, już po pierwszym użyciu włosy były nawilżone i mięciutkie, nie miałam problemu z rozczesaniem. Produkt odpowiednio dociąża moje włosy (nie mylcie z obciążeniem), dzięki czemu dobrze się układają i nie muszę spędzać przy nich godziny zanim wyjdę z domu. Przy regularnym stosowaniu widać różnicę w nawilżeniu szczególnie na końcówkach, wyglądają zdecydowanie lepiej. Producent wspomina aby trzymać ją 3-5 minut, ale ja ten czas przedłużam do 15-20 minut.

Wydajność :
Zła nie jest, ale dobra też nie... Opakowanie wystarczyło mi na 10 użyć.

Cena :
Około 15-17 zł.


Podsumowując :
Bardzo dobra maska .


Pozdrawiam, Ala.

czwartek, 25 maja 2017

ShinyBox Maj 2017 --> Pretty. Happy. You.

Witajcie Kochani :*
Wracam po dłuższej przerwie, przepraszam za nieobecność, ale mam sporo problemów prywatnych i na bloga po prostu nie miałam siły. Od kilku dni jednak zdałam sobie sprawę, że bardzo tęsknię za pisaniem tutaj, za Wami. Szkoda byłoby, abym porzuciła na dobre to co tutaj uzyskałam, dlatego wracam. Nie obiecuję, że będę tu codziennie, bo pewnie i tak nie dotrzymam słowa, ale obiecuję że będę pisać najczęściej jak się da. Jeszcze raz przepraszam za taką nieobecność bez znaku życia, ale mam nadzieję że mi to wybaczycie.
Jeśli obserwujecie mnie na Instagramie to wiecie, ze od kwietnia zdecydowałam się na subskrypcje pudełka ShinyBox, co prawda kwietniowego tu nie pokazywałam i już nie pokażę, ale na pewno pojawią się recenzję kosmetyków, które znajdowały się w tym pudełku. Teraz jednak przejdźmy do zawartości majowego pudełka czyli Pretty. Happy. You.


Wysyłka pudełka rozpoczęła się w poniedziałek, do mnie dotarło ono wczoraj. ShinyBox na swoim profilu facebookowym pokazał tylko jeden kosmetyk, reszta była niespodzianką do końca. Po otwarciu przesyłki moim oczom ukazał się taki śliczny, kolorowy kartonik.


Majowe pudełeczko zawiera 5 kosmetyków pełnowartościowych i jeden upominek. W moim przypadku wartość pudełka wynosi 257,41 zł + upominek, a zapłaciłam za niego 49 zł, więc moim zdaniem dobry interes.


W opakowaniu oprócz kosmetyków znalazła się oczywiście ulotka z opisem poszczególnych produktów w pudełku. Dodatkowo ulotki firm Creightons i Herbal Care oraz kupon rabatowy -20% na www.neess.pl, nie ma go na zdjęciu ponieważ po otwarciu paczki zajął się nim mój synek i lepiej nie będę go pokazywać.


Naobay - Krem do twarzy ( 210zł/50ml)
Unikalna kompozycja bogata w organiczne składniki odżywcze o intensywnym działaniu nawilżającym. Krem głęboko odżywia skórę, jednocześnie poprawiając jej elastyczność i zapewniając intensywne nawilżenie przez cały dzień. Krem jest pełen niezbędnych kwasów tłuszczowych występujących w olejach pochodzących z upraw ekologicznych takich jak olej awokado, oliwa z oliwek, które działają przeciwzmarszczkowo. Aż 98,85% składników jest pochodzenia naturalnego.

Najdroższy kosmetyk z całego zestawu, który ShinyBox ujawnił na swoim profilu. Jest to bogaty krem, trochę się obawiam, że dla mojej mieszanej cery będzie za ciężki. Jeśli jednak u mnie się nie sprawdzi to oddam go mamie, która na pewno chętnie go wypróbuje.


Bielenda #Insta Perfect Matt & Clear - Krem-żel matująco-nawilżający na dzień i na noc ( 16,02zł/50ml )
Matująco-nawilżający żel krem pomoże skutecznie uporać się z niedoskonałościami skóry mieszanej, tłustej, błyszczącej takimi jak: rozszerzone pory, zaskórniki i przebarwienia. Redukuje błyszczenie, wygładza skórę, zmniejsza widoczność porów oraz rozjaśnia przebarwienia.

Jest to produkt który występował zamiennie, oprócz tego można było znaleźć jeszcze : Intensywne serum-korektor na dzień i na noc, Korektor punktowy, Peeling do mycia twarzy 3w1 lub Bibułki matujące. Jak zobaczyłam pudełka u innych dziewczyn na instagramie, zanim jeszcze dostałam swoją przesyłkę, myślałam że najlepiej gdyby trafił do mnie ten żel-krem i udało się, akurat jego dostałam.


Creightons - Szampon do włosów Argan Smooth ( 19,90zł/250ml )
Szampon do włosów Argan Smooth wzbogacony w bogate przeciwutleniacze, marokański olej arganowy, który głęboko nawilża i odżywia włosy nadając im jedwabistą miękkość i połysk. Zawiera proteiny jedwabiu, dzięki którym włosy są silnie nawilżone i zdrowe każdego dnia. Odpowiednie dla każdego rodzaju włosów.

O tej firmie słyszę po raz pierwszy, dlatego chętnie wypróbuję szampon. Producent obiecuje wiele, zobaczymy jednak jak będzie w praktyce. Na razie musi on jednak poczekać, aż pokończę pootwierane szampony.


Fa - Roll on Soft & Control ( 9,90zł/50ml)
Linia Soft & Control to pierwsze dezodoranty Fa, które łączą właściwości antyperspiracyjne i pielęgnacyjne. Unikalna technologia Dry Oil zapewnia długotrwałą ochronę przed poceniem i nie wysusza wrażliwej skóry pod pachami. Niczym płatki kwiatków, otula skórę delikatnym, a zarazem trwałym zapachem, który utrzymuje się cały dzień.

Jest to produkt z którego zadowolona jestem najmniej. zdecydowanie wolę antyperspiranty w spray'u, ale skoro już go dostałam to wypróbuję może akurat. Z firmy Fa, nie miałam okazji poznać zbyt wielu kosmetyków, więc być może dzięki niemu sięgnę jeszcze po inne produkty od nich.


Herbal Care - Odmładzająca maseczka do twarzy z dziką różą. ( 2,50zł/2x5ml )
Maseczka bogata w składniki aktywne. Nowoczesna formuła spłyca zmarszczki i poprawia owal twarzy. Ekstrakt z dzikiej róży to bogate źródło witaminy C, która wyrównuje koloryt skóry oraz dogłębnie ją odżywia i regeneruje. Działa liftingująco, stymuluje syntezę elastyny oraz poprawia jędrność i sprężystość skóry.

Co prawda do cery dojrzałej brakuje mi dużo, ale maseczkę chętnie przetestuje. Lubię takie produkty stosować wtedy kiedy moja buźka aż prosi się o jakieś porządne nawilżenie i odżywienie. Na razie odkładam ją do zapasów, niech tam poczeka na jeden z takich dni.


Synchroline - Zestaw pielęgnacyjny (upominek)
Dermokosmetyki Synchroline to produkty stworzone w oparciu o wiedzę farmaceutyczną, przeznaczone do zwalczania i łagodzenia różnych problemów skórnych. W skład pakietu wchodzą: krem anti-aging z witaminą C, krem do skóry pozbawionej jędrności i elastyczności, krem do skóry pozbawionej blasku, krem rozjaśniający z filtrem SPF 50+.

Próbek nigdy nie za wiele, tym bardziej że o firmie Synchroline słyszę po raz pierwszy. Kremy z chęcią wypróbuję i może wspomnę o nich na Instagramie.


Szczerze mówiąc to pudełko podoba mi się bardziej niż kwietniowe, z chęcią wypróbuję wszystkie te kosmetyki. Wiem, że wiele dziewczyn twierdzi, że jest ono słabe, no ale wiadomo raz jest lepiej, raz gorzej. Teraz pozostało czekać na czerwcowe, urodzinowe pudełko, dla osób posiadających subskrypcje lub pakiet ma być ono powiększone, więc zobaczymy.

Pozdrawiam, Ala.

poniedziałek, 10 kwietnia 2017

Szampon dodający objętości włosom, Alterra

Witajcie Kochani :*
Zanim przejdę do tematu to chciałam przypomnieć, że od dzisiaj ruszył Klub Rossmann, aby dołączyć do niego należy pobrać na swój telefon aplikacje Rossmann, lub jeśli już ją macie to zrobić aktualizacje. Dzięki niej macie dodatkowe promocje, oraz w czasie trwania rabatu na kosmetyki do makijażu możecie uzyskać zamiast 49% aż 55%, z tym że wtedy oprócz należności w klubie należy zakupić min. 3 różne kosmetyki, np tusz do rzęs, szminkę i podkład.


Co mówi producent?


Skład :


Opakowanie :
Szampon otrzymujemy w buteleczce wykonanej z białego plastiku, przez co niestety nie jesteśmy w stanie zobaczyć ile produktu jeszcze nam zostało, trzeba to brać na oko. Opakowanie jest wygodne, można postawić je ''na głowie'' przez co bez problemu wydobywa się do samego końca. Zamknięcie typu flip-top nie sprawia problemu nawet gdy ma się mokre dłonie. Szata graficzna skromna, ale ładna, chociaż muszę przyznać, że produkt nie rzuca się w oczy z półki, jak to czasem bywa. Pojemność 200 ml.

Zapach, konsystencja :
Szampon posiada cudowny, owocowy zapach który po myciu unosi się w całej łazience, na włosach jednak szybko się ulatnia. Konsystencja bardzo gęsta, żelowa, nie sprawia jednak problemu z użytkowaniem.

Działanie :
Szampon w kontakcie z wodą bardzo dobrze się pieni, nie ma problemu z rozprowadzeniem go na włosach i ich umyciem. Produkt bardzo dobrze oczyszcza, bez problemu zmywa oleje. Zdarzyło mi się raz, że przesadziłam z ilością nałożonego oleju na włosach, ale mimo wszystko szampon dał radę. Niestety po umyciu nie obędzie się bez użycia odżywki, produkt trochę plącze włosy i niestety przy długości za łopatki jest to dość uporczywe. Producent wspomina, że szampon ma za zadanie dodawać objętości fryzurze, jednak nic takiego u siebie nie zauważyłam, zaznaczam też, że nie kupowałam go konkretnie w tym celu, więc nie jest to dla mnie minusem.

Wydajność :
Dobra, szampon jest gęsty i już mała ilość wystarcza do umycia włosów.

Cena :
Około 10 zł, w promocji można go kupić za niecałe 6 zł.


Podsumowując :
Dobry szampon, jednak szkoda, że plącze włosy.


Pozdrawiam, Ala.

piątek, 7 kwietnia 2017

Małe zamówienie z drogerii ezebra

Nie wiem jak u Was, ale u mnie pogoda popsuła się na maksa, cały dzisiejszy dzień pada. Najchętniej to zaszyła bym się pod kocem i nie wychodziła do czasu aż wyjdzie słońce. Niestety z tego co słyszałam, że święta również się takie zapowiadają, szkoda. Muszę przyznać, że nie mogę już się letnich miesięcy, mam nadzieję że będzie tak ciepło jak w zeszłym roku.


W poniedziałek postanowiłam złożyć zamówienie w internetowej drogerii ezebra, początkowo chciałam tylko rzęsy, ale wiadomo jak to z kobietami bywa, na jednej rzeczy skończyć się nie mogło i tak oto mój kuferek powiększył się o kilka rzeczy.


Nie mogłam się zdecydować które sztuczne rzęsy wybrać, przejrzałam wszystkie dostępne modele Adrell i ostatecznie wybrałam Natural 107 Black oraz Demi Wispies Black. Za jedną parę rzęs zapłaciłam 12,84 zł, myślę że jest to opłacalne, tym bardziej że w swoim Rossmannie widziałam dokładnie takie same za 24,99 zł.


Do koszyka musiał również wpaść sławy klej DUO, bo w końcu jakoś te rzęsy trzeba przykleić. Za 7g kleju, czyli to mniejsze opakowanie zapłaciłam 17,99 zł.



Postanowiłam zamówić także sławne już produkty firmy Catrice, Podkład HD Liquid Coverage wybrałam w odcieniu 030 muszę przyznać, że wybierałam w ciemno, ale okazał się strzałem w 10, pasuje idealnie. Do kompletu również korektor Liquid Camouflage tyle że postanowiłam wziąć 020, ponieważ mam zamiar używać go pod oczy a w tamte okolice wybieram właśnie o ton jaśniejszy. Podkład kosztował 27,90 zł a korektor 13,78 zł.


Postanowiłam jeszcze zerknąć na bazy pod makijaż i moim oczom ukazała się Baza pod cienie z firmy MUA Luxe, nie widziałam jej wcześniej dlatego wrzuciłam ją do wirtualnego koszyka, kosztowała 14,65 zł.

A co Wy ostatnio ciekawego kupiliście ?
Pozdrawiam, Ala.

wtorek, 4 kwietnia 2017

Maska węglowa oczyszczająca, AA Beauty Bar

W ostatnim czasie na rynku pojawił się szał na maski węglowe, co chwile pojawiają nowe, każda firma chce je mieć w swojej ofercie. W moje łapki wpadły one dość późno, ale jak już trafiły to równocześnie z trzech różnych firm. Dziś napiszę Wam o pierwszych z nich, czyli o maseczkę firmy AA z serii Beauty Bar.


Co mówi producent ?


Skład :


Opakowanie :
Maseczkę otrzymujemy w saszetce, wiem że niektóre z Was nie przepadają za takimi opakowaniami saszetek, ale mi one nie przeszkadzają, są one wygodne na wyjazdy i zresztą nie tylko, bo zajmują mało miejsca. Na opakowaniu znajdziemy wszystkie potrzebne informacje oraz instrukcje nakładania opisowo oraz w obrazkach. Pojemność 8 ml.

Zapach, konsystencja :
Zapach delikatny, lekko perfumowany, ale bardzo szybko się ulatnia. Konsystencja gęsta, kremowa, zawiera w sobie małe drobinki, które przy zmywaniu maski mają za zadanie dokładnego oczyszczania skóry.

Działanie :
Maseczkę kupiłam z ciekawości kiedy pojawiła się w Rossmannie i już po pierwszym użyciu wiedziałam, że kupię więcej. Po nałożeniu trzymam ją około 10-15 minut, w tym czasie maska , przysycha, ale nie na skorupę. Po tym czasie tak jak zaleca producent wmasowuje ją twarz i zmywam. Od razu uprzedzam, że po jej zmyciu mamy jeszcze do sprzątania umywalkę, bo niestety wszystko dookoła jest szare. Buzia po użyciu maski jest dobrze oczyszczona, wygładzona. Zauważyłam, że przyspiesza gojenie wyprysków, nie mam już z nimi takiego problemu jak kiedyś, ale wiadomo przed okresem lubi coś wyskoczyć. Pryszcze zawsze utrzymywały się u mnie kilka dni a po użyciu tej maski na drugi dzień były już prawie niewidoczne. Mimo tego, że produkt świetnie oczyszcza to nie wysusza skóry, jak to czasem niestety bywa.

Wydajność :
U mnie saszetka wystarcza na jedno użycie, ale lubię mieć dość grubą warstwę, a jeśli wolicie cieńszą to powinna wystarczyć na dwa razy.

Cena :
Około 3 zł, obecnie w Rossmannie można dostać ją za 2,29 zł.


Podsumowując :
Świetna maseczka, polecam szczególnie osobą z cerą tłustą, mieszaną, skłonną do wyprysków. Szkoda, że producent nie wprowadził jej w większych opakowaniach, np tubkach czy słoiczkach.


Pozdrawiam, Ala.

poniedziałek, 3 kwietnia 2017

Żel do mycia twarzy, Biolaven

Po słonecznym i bardzo ciepłym weekendzie niestety pogoda się popsuła i zapowiada się deszczowy poniedziałek. Szkoda, liczyłam że dzisiaj również zaliczę jakiś długi spacer z synkiem, no ale cóż, będzie trzeba to przełożyć na inny dzień. Z racji, że Igor ma drzemkę mam czas na herbatkę i nadrabiania zaległości tutaj.


Co mówi producent ? 
Skład :


Opakowanie :
Żel otrzymujemy w plastikowej buteleczce z pompką, która działa bez zarzutu, nic się nie zacina. Produkt bez problemu wydobywa się do samego końca, dzięki temu że rurka w dozowniku sięga do samego dna, a nie jak to czasami bywa do połowy. Szata graficzna bardzo ładna, kolorystyka biało-lawendowa, kojarzy mi się z naturą. Na opakowaniu znajdziemy wszystkie potrzebne informacje czyli zapewnienia producenta, skład. Buteleczka jest mała, zawiera 150 ml żelu, przez co zajmuje mało miejsca i bez problemu można zabrać ją np. w podróż. 

Zapach, konsystencja :
Zapach cudowny, przypomina sok winogronowy. Zdecydowanie jest naturalny, nie ma w nim żadnych sztucznych aromatów. Niestety bardzo szybko się ulatnia. Konsystencja rzadka, zdarzyło mi się, że żel wylądował na umywalce zamiast na twarzy.

Działanie :
Żel zamówiłam jeszcze w grudniu, ale musiał jakiś czas poczekać na swoją kolej, teraz kiedy jednak dobił już dna mogę Wam powiedzieć o nim kilka słów,
Żel używałam najczęściej do zmycia makijażu twarzy jak i po prostu do oczyszczenia po całym dniu, kiedy się nie malowałam. Jeśli chodzi o odświeżenie twarzy wieczorem czy rano radzi sobie z tym bardzo dobrze, buźka jest oczyszczona, sebum usunięte. W przypadku usuwania podkładu i pudru już jest trochę gorzej, aby dobrze zmyć makijaż musiałam używać żelu dwukrotnie. Nie maluje się jakoś mocno, ale po pierwszym myciu czułam że buzia nie jest wystarczająco czysta. Muszę zaznaczyć też, że do tej pory przyzwyczajona byłam do mocniejszych żeli i być może przez to mam takie wrażenie. Produkt w kontakcie z wodą delikatnie się pieni. Po użyciu skóra nie jest ściągnięta, wysuszona za co duży plus.

Wydajność :
Przez konsystencje i fakt, że czasami trzeba myć twarz dwukrotnie, żelu szybko ubywa. Na jedno użycie stosowałam 1-2 pompki. Nie jestem w stanie konkretnie określić na jaki czas wystarczył, bo zdarzało mi się zdradzić go z innym lub po prostu buźkę oczyścić płynem micelarnym. Myślę jednak że przy codziennym używaniu wystarczyłby na jakieś 3 tygodnie, nie dłużej.

Cena :
Około 15-18 zł w zależności gdzie kupujemy.


Podsumowując :
Mimo wszystko z żelem się polubiłam, myślę że skuszę się na niego ponownie za jakiś czas, tym bardziej, że zakochałam się w tym zapachu.


Pozdrawiam, Ala.

środa, 29 marca 2017

Regenerująca maseczka do włosów Białe Trufle i Orchidea, Biovax

W ostatnim czasie pogoda dopisuje, więc musicie mi wybaczyć nieobecność tutaj, ponieważ większość dnia spędzamy z Igorem na świeżym powietrzu. Jak tylko znajdę trochę czasu to postaram się napisać coś na zapas, tak żeby regularnie na blogu wpisy się pojawiały. Zapraszam Was również na mojego Instagrama tam jestem na bieżąco.


Co mówi producent ?



Skład :



Opakowanie :
Maseczkę otrzymujemy w plastikowym słoiczku w intensywnie fioletowo-różowym kolorze. Dodatkowo umieszczony jest w kartoniku na którym znajdziemy skład oraz wszystkie potrzebne informacje. Opakowanie jest malutkie, no ale cóż, w końcu zawiera tylko 125 ml produktu. Nie wiem jak wy, ale ja lubię na swojej łazienkowej półce takie intensywne kolory. Maska ma spory otwór, więc nie ma problemu z wydobyciem produktu.

Zapach, konsystencja :
Zapach taki trochę perfumowany, ale przyjemny, na włosach utrzymuje się przez jakiś czas, ale w niczym to nie przeszkadza. Konsystencja gęsta, typowa do masek z tej firmy, tyle że ta zawiera dodatkowo różowe kuleczki które przy nakładaniu na włosy pękają.

Działanie :
Po tym jak świetnie sprawdziła się u mnie maska z tej firmy z olejem migdałowym podchodziłam do tej z pełnym optymizmem, ale czy dobrze ?
Niekoniecznie, już po pierwszym użyciu czegoś mi brakowało.. Włosy po masce są nawilżone, miękkie ale jak dla mnie słabo dociążone, nie ma tego efektu wow, który czasem występuje. Niestety na drugi dzień było jeszcze gorzej, moje kłaczki żyły swoim życiem i za nic nie chciały mnie słuchać, każdy w inną stronę, skończyło się kucyku. Przy kolejnym użyciu postanowiłam jej nałożyć trochę więcej, efekt jednak był taki sam. Plus za to, że nie obciąża oraz ułatwia rozczesywanie. Zużyłam ją do końca, jednak nakładałam ją wtedy gdy wiedziałam, że na drugi dzień nie mam większych wyjść i swobodnie mogę mieć związane włosy w kucyk lub koczek.

Wydajność :
Maseczka jest w małej pojemności, w tym wypadku jest to na plus. Wystarczyła mi na 5 użyć.

Cena :
Mi udało się ją dorwać za 7,99 zł, ale wiem że zwykle występuje w cenie około 15-18 zł.


Podsumowując :
Szału nie ma, liczyłam jednak na więcej, tym bardziej że regularna cena przy takiej pojemności jest wysoka.


Pozdrawiam, Ala.