Obserwatorzy

środa, 30 grudnia 2015

Nowości Grudzień 2015

Na początku grudnia myślałam, że zbyt dużo kosmetyków mi nie przybędzie, ale jednak jak to zwykle bywa okazało się inaczej. Dodatkowo jeszcze prezenty świąteczne w postaci kosmetyków również mnie ucieszyły, wszyscy wiedzą co lubię najbardziej.


Najbardziej zadowolona jestem z zakupu Maski Drożdżowej do włosów, Receptury Babuszki Agafii, nigdy nie miałam nic z rosyjskich kosmetyków, ale okazało się, że na Jarmarku Bożonarodzeniowym w moim mieście na jednym ze stoisk było kilka kosmetyków z tej firmy, skusiłam się jednak tylko na tą maskę za 12 zł, opinie na jej temat są podzielone, a jak się sprawdzi u mnie to się okaże.


Przy okazji zakupów w Biedronce skusiłam się po raz kolejny na Płyn micelarny, BeBeauty lubię go i często do niego wracam, tym bardziej, że jest w niskiej cenie bodajże 4,49 zł.


Na początku miesiąca w Rossmannie w promocji były odżywki Garnier Fructis w cenie 6,99 zł, skusiłam się na Goodbye Damage, którą miałam dawno temu i lubiłam oraz Grow Strong, która jest dla mnie nowością. Do koszyka wleciał również Krem matujący intensywnie nawilżający, AA Hydro Algi za 12,99 zł, akurat kończył mi się krem a ten mnie zainteresował, więc długo się nie zastanawiałam.


Przy kolejnych zakupach w Rossmannie do koszyka wpadł Szampon do włosów aqua light, Pantene za 9,99 zł, z tej firmy szamponu jeszcze nie miałam, więc zobaczymy. Od jakiegoś czasu również ciekawił mnie Color Refresher Syoss dla ciepłych brązów, zapłaciłam za niego 14,99 zł, już teraz mogę Wam powiedzieć, że miło mnie zaskoczył i na pewno pojawi się recenzja. Skusiłam się również na Lakier do paznokci WOW Glamour Satin nr 1, 5,49 zł jest boski.


Postanowiłam zakupić swoją pierwszą zalotkę, wybór padła na firmę For your Beauty, 6,99 zł na razie muszę się nauczyć nią obsługiwać, ale muszę przyznać że już jest coraz lepiej. Moja kolejna powiększyła się równię o dwa żele pod prysznic Isana 2,29 zł/szt skusiłam się na wersję zimową i keep cool w uroczym opakowaniu z pandą.


Delikatne szampony zwykle się u mnie nie sprawdzają, ale postanowiłam dać im jeszcze jedną szansę i kupiłam Szampon do włosów ułatwiający rozczesywanie, Babydream za 4,99 zł . Postanowiłam również przetestować Maskę do włosów Bio-owoc Granatu i Bio-Aloes, Alterra 5,99 zł szampon z tej serii sprawdził się u mnie bardzo dobrze, odżywka za to średnio, zobaczymy jak wypadnie maska.


Skusiłam się ponownie na podkład Stay Matte z Rimmela tym razem w odcieniu Soft Beige, akurat w promocji w Rossmannie, więc zapłaciłam za niego 17,99 zł, przy okazji do koszyka wpadł również Olejek łopianowy ze Skrzypem polnym, Green Pharmacy za 7,49 zł miałam go kiedyś i byłam zadowolona, więc postanowiłam kupić ponownie.


Przy okazji zakupów weszłam do pobliskiej drogerii i kupiłam Nawilżający 2-fazowy płyn do demakijażu oczu i ust, Bielenda 8,90 zł za tego typu produktami nie przepadam, ale jednak są najlepsze do demakijażu mocniejszego makijażu oczu. Chusteczki nawilżane antybakteryjne, Cleanic 2,50 zł lubię mieć w torebce, często się przydają. Przy okazji czy tylko mnie denerwują takie rażące karteczki z ceną, które niestety ciężko oderwać a jak już się udaje to na opakowaniu zostaje ślad .


Na święta od koleżanki dostałam Regenerujący balsam do ciała, Venus oraz Paletkę do konturowania, Wibo o której opowiadałam jej kilka razy i byłam załamana, że zawsze gdy jestem w Rossmannie jej nie ma, bo już ją wykupiono, najciekawsze jest to że po tym jak ją dostałam byłam w Rossmannie dwa razy i wtedy już bez problemu bym ją kupiła, bo w szafie Wibo było ich kilka sztuk.


Prezentem jaki znalazłam pod choinką był Beauty Box od Lirene zawartość nie do końca przeznaczona do mojego wieku, ale myślę że produkty się nie zmarnują. Pudełko zawiera jeden produkt pełnowartościowy, sześć miniaturek i pięć saszetek.
A oto zawartość :





Miłym zaskoczeniem okazała się paletka cieni P.S LOVE, cienie do wieczornego makijażu, kolorki śliczne, cienie z palety gościły już na moich powiekach w święta i jestem naprawdę zadowolona.


Ostatnim już prezentem kosmetycznym okazał się zestaw Żel pod prysznic oraz Balsam do ciała o zapachu rabarbaru i wanilii, firmy Baylis & Harding, ślicznie pachnie, jednak na razie musi czekać na swoją kolej.

Pozdrawiam, Ala.
A przy okazji życzę Udanego Sylwestra oraz Szczęśliwego Nowego Roku :*

czwartek, 24 grudnia 2015

Wesołych Świąt !

I już Wigilia, jak ten czas leci, brak słów.. Z tej okazji wpadłam na chwilę złożyć wszystkim najserdeczniejsze życzenia.


Niech magiczna moc wigilijnego wieczoru

przyniesie Ci spokój i radość.
Niech każda chwila świąt Bożego Narodzenia
żyje własnym pięknem,
a Nowy Rok obdaruje Ciebie
pomyślnością i szczęściem.
Najpiękniejszych świąt Bożego Narodzenia
Życzy Ala.

PS : Wszystkim kosmetykoholiczką życzę mnóstwa nowych kosmetyków :*

Pozdrawiam, Ala.

wtorek, 22 grudnia 2015

Żele pod prysznicem #1 : Lirene, Balea

Nie widziałam sensu opisywać każdego żelu osobno, bo właściwie większość właściwości ich jest taka sama, ale z drugiej strony jedne żele warto polecić, a inne odradzić. Pomysł z serią postów ''Żele pod prysznicem'' pozwoliłam sobie podkraść z bloga Zakątek Rudej, tyle że tam są one pod nazwą ''CO pod prysznicem?''. 

Mowa będzie dzisiaj o :
Żel pod prysznic + oliwka z mango, Lirene
Żel pod prysznic Frost Flower, Balea


Co mówi producent ?

Lirene :

Balea (w języku niemieckim) :

Skład :

L :


B :

Opakowanie, pojemność :
L: Butelka z miękkiego plastiku, półprzeźroczysta, bez problemu zobaczymy ile żelu jeszcze nam zostało. Specjalne wgłębienie przy zatrzasku ułatwia nam jego otwieranie. Szata graficzna przejrzysta, wszystkie potrzebne informacje są umieszczone. Pojemność 250 ml.
B: Również butelka z miękkiego plastiku, niestety nawet pod światło nie zobaczymy ile żelu nam jeszcze zostało. Zatrzask wygodny, bez problemu się otwiera. Szata graficzna przyjemna dla oka, oszroniona róża i passiflora dają zimowy klimat, wszystkie informacje na opakowaniu są w języku niemieckim. Pojemność 300 ml.

Zapach, konsystencja :
L : Spodziewałam się pięknego zapachu mango, niestety jest on trochę sztuczny, dziwny. Na szczęście nie utrzymuje się długo na skórze. Konsystencja żelowa, przeźroczysta, nie spływa z dłoni.
B : Zapach w opakowaniu jest kwiatowo-owocowy, całkiem przyjemny chodź dość mocny, jednak w kontakcie z wodą robi się z niego męski zapach, osobiście takie lubię więc mi to nie przeszkadza. Konsystencja średnio gęsta, ale nie spływa z dłoni, ma zaskakujący, turkusowy kolor.

Działanie :
L : Żel dobrze się pieni, myje jak należy. Kiedy go kupowałam miałam nadzieję, że skoro zawiera oliwkę nie będę musiała za każdym razem używać po nim balsamu, szczególnie zimą, kiedy nie lubię tego robić, nic jednak mylnego, balsam musi być, skóra po wytarciu jest wysuszona, czuć dyskomfort, bez nawilżacza nie da rady. 
B : Żel jak poprzednik dobrze się pieni, a w przypadku użycia myjki piana jest naprawdę duża, myje tak jak na żel przystało. Zostawia skórę oczyszczoną i pachnącą. W jego wypadku nie zauważyłam żadnego wysuszenia, ani podrażnienia.

Wydajność :
L: Całkiem dobra, na jedno użycie potrzeba naprawdę niewiele żelu. Używam go na przemiennie z Balea, oraz innymi o których mowa będzie w następnym takim poście, więc nie mogę powiedzieć na ile mi wystarczy.
B : W tym wypadku trochę, ogólnie żele Balea jakoś mi szybko ubywają, niestety zużycie można określać tylko na oko, biorąc pod uwagę ciężkość butelki.

Cena : 
L : Około 7-8 zł.
B : W zależności gdzie kupujemy, ja płaciłam 4,50 zł.


Podsumowując :
Bardziej chyba lubię żel Balea i używam go częściej w Lirene przeszkadza mi to wysuszenie skóry i trochę dziwny zapach.


Pozdrawiam, Ala.

poniedziałek, 21 grudnia 2015

Płyn micelarny NutraEffects, Avon

Zrobiłam sobie dzisiaj wolne, myślę że to dobrze mi zrobi. Powinnam wziąć się za ostatnie porządki, ale nie mam na to jakoś siły, może dlatego że nie czuję zbliżających się świąt. Liczyłam na to, że pojawi się śnieg, jednak chyba mogę tylko pomarzyć. Pogoda jak na Wielkanoc, a na Wielkanoc to pewnie będzie pogoda jak na Boże Narodzenie. Dobra, ale koniec narzekania, przejdźmy do tematu.


Co mówi producent ?


Skład :


Moja opinia :
Płyn otrzymujemy w butelce o kształcie walca, nakrętka jest dość duża, ale po odkręceniu naszym oczom ukazuje się mały otwór, przez który wylewa się odpowiednia ilość micela. Szata graficzna skromna, z tyłu jakby książeczka z naklejek, na których wypisane są wszystkie informacje w różnych językach, ta firma często umieszcza to w takich formie to mnie denerwuje. Pojemność 200 ml.
Micel ma dziwny zapach, ciężki do opisania, nie podoba mi się, ale na szczęście szybko się ulatnia i mi nie przeszkadza. Konsystencja i kolor jak woda, czyli typowe do tego typu produktów.
Płyn zamówiłam z ciekawości, nie liczyłam na jakieś cuda. Przy pierwszy użyciu byłam zaskoczona, płyn świetnie poradził sobie z demakijażem twarzy, buźka była czyściutka. Jeśli chodzi o demakijaż oczu również radzi sobie dobrze, cienie i tusz usuwa bez problemu, trochę gorzej z eyelinerem, ale używam go rzadko. Jak to jednak często bywa, nigdy nie może być idealnie, po chwili od demakijażu oczu poczułam pieczenie, które dopiero ustało po porządnym przepłukaniu oczu wodą. Dawałam mu szansę kilka razy i raz było trochę lepiej, a potem znów gorzej, no cóż. Zużyłam do demakijażu twarzy, bo jej krzywdy nie robił. Nie zauważyłam aby wysuszał skóry, co dla mnie ważne.
Wydajność jak to w przypadku tego typu produktów szału nie robi, wystarczył mi na jakiś miesiąc, może troszkę dłużej.
Jeśli chodzi o cenę to ja zamawiałam za 10,99 zł, cena regularna 24 zł, ale zwykle jest taniej, zależy od katalogu.


Podsumowując : Gdyby nie pieczenie oczu byłby naprawdę świetny, mimo to mogę go polecić do demakijażu twarzy.


Pozdrawiam, Ala.

niedziela, 20 grudnia 2015

Szampon wzmacniający do włosów Fresh, Garnier Fructis

Moje włosy ostatnio zaczęły mieć ciężki okres, początkowo pojawił się łupież, kiedy jego udało się już pozbyć przyspieszyło się ich przetłuszczanie u nasady i zaczęły wypadać jeszcze bardziej niż wcześniej, wtedy sięgnęłam po ten szampon, o którym przeczytacie poniżej.
Przy okazji muszę się jeszcze pochwalić że od czwartku zaczęłam pić drożdże, na razie 1/4 kostki na dzień, może z czasem ich ilość zwiększę 1/3 ale to się okaże, mam nadzieję że dotrwam do końca kuracji, muszę przyznać, że obawiałam się gorszego smaku.
Ale teraz przejdźmy do tematu szamponu


Co mówi producent ?


Skład :


Moja opinia :
Szampon utrzymujemy w plastikowej butelce o ślicznym, zielonym kolorze, który przyciąga nasz wzrok, bez problemu zauważymy go na półce. Pamiętam, że dawno temu sięgałam właśnie po te szampony ze względu na kolor opakowania. Ma wygodne zamknięcie, nie trzeba się obawiać że przy otwieraniu połamiemy paznokcie, szkoda tylko że nie możemy postawić 'na głowie' przez co przy końcu są problemy z wydobyciem. Pojemność 400 ml.
Zapach typowy do kosmetyków tej firmy, czyli owocowy z przewagą cytryny, która na szczęście nie przypomina płynów do wc. Konsystencja dość gęsta, o perłowo-kremowym kolorze.
Szampon kupiłam ze względu na stan moich włosów w obecnym czasie, o czym pisałam na początku postu. Dobrze się pieni oraz oczyszcza włosów nie wysuszając ich nadmiernie, dzięki niemu znów mogłam myć włosy co dwa dni, teraz kiedy już się trochę unormowały nawet co trzy. Zdarzało mi się nie nakładać po nim odżywki i muszę przyznać, że byłam zaskoczona, ponieważ nie miałam problemu z rozczesaniem włosów.  Jestem z niego zadowolona i chętnie przetestuje inne szampony z tej firmy.
Jeśli chodzi o wydajność to szczerze mówiąc liczyłam na większą, a tu szampon 400 ml wystarczył mi na jakieś 1,5 miesiąca, chociaż jest możliwość, że ktoś z domowników mi go podkradał, a nawet nie zauważyłam.
Cena to około 9-10 zł.


Podsumowując : Szampon godny polecenia.


Pozdrawiam, Ala.

sobota, 12 grudnia 2015

Zimowe mydło od Isany

W zeszłym roku wersja zimowa pojawiła się w uroczych opakowaniach z pingwinkiem, w tym roku jednak postawili na czerwone opakowanie w stylu świątecznym. Z tej serii wyszło mydło o którym dzisiaj mowa i żel pod prysznic, którego niestety nie mogę nigdzie znaleźć, mam nadzieję że wreszcie pojawi się w moim Rossmannie. 


Co mówi producent ?


Skład :


Moja opinia :
Mydło otrzymujemy w plastikowym opakowaniu z dołączoną pompką, która działa bez zarzutu, nic się nie zacina, wydobywa odpowiednią ilość produktu. Szata graficzna zimowa, świąteczna, mi się bardzo podoba, rzuca się w oczy z Rossmannowskiej półki. Pojemność 500 ml.
Zapach śliczny, słodki karmel w połączeniu z wanilią, przy dłuższym wąchaniu można wyczuć delikatnie sztuczne nuty, ale mi one nie przeszkadzają. Zapach utrzymuje się jeszcze jakiś czas na dłoniach. Konsystencja typowa do tego typu produktów, nie za gęsta, ani nie za rzadka, kolor kremowy.
Odkąd zobaczyłam tą serie na Instagramie wiedziałam, że muszę ją mieć, uwielbiam takie słodkie zapachy, szczególnie zimą. Mydło polubiłam od pierwszego użycia, dobrze oczyszcza dłonie z wszelkiego rodzaju zanieczyszczeń. Nie zauważyłam, aby wysuszał dłonie, spokojnie mogę się obyć bez użycia kremu do rąk. Działań pielęgnacyjnych to ono nie ma, ale nie wymagam tego od mydła. Polubiłam się z nim nie tylko ja, ale wszyscy domownicy.
Mydło wystarczyło na prawie miesiąc używania przez trzy osoby, więc wynik jak dla mnie jest dobry.
Cena to około 2,50-3 zł, aktualnie jest w promocji.

Podsumowując : Jeśli lubicie słodkie zapachy to jest ono idealne dla Was .


Pozdrawiam, Ala.

wtorek, 8 grudnia 2015

Płyn do soczewek B-Lens

Jakiś ten dzień smutny, ponury od samego rana, dlatego postanowiłam że zostanę w domu, po za tym powoli mnie bierze przeziębienie, więc będzie lepiej jak od razu to wyleczę.
Jak wiecie płyn B-Lens używam od dawna, często pojawia się w denkowym poście, pod ostatnim z nich pojawiło się pytanie, czy napiszę o nim lub czy może już o nim pisałam, stwierdziłam więc, że skrobnę o nim kilka słów.


Co mówi producent ?


Moja opinia :
Płyn otrzymujemy w plastikowej butelce zakończonej dzióbkiem, który ułatwia nam wylanie odpowiedniej ilości, chociaż i tak w przypadku dużej butelki zdarza się na początku, że płyn zamiast do opakowania leje się obok. Dodatkowo zapakowany jest w kartonik na którym znajdziemy wszystkie informacje. W opakowaniu dołączone jest opakowanie na soczewki. Płyn dostępny jest w pojemnościach 100 ml i 360 ml.
Płyn jest bezzapachowy, konsystencja wody, zresztą jak wszystkie produkty tego typu.
Płyn ma za zadanie nawilżać soczewki, usuwać z nich osady i dezynfekować. Początkowo używałam go właśnie z soczewkami B-Lens (pisałam o nich TUTAJ) obecnie używam SoftLens i w obu przypadkach sprawdza się tak samo. Płyn dobrze radzi sobie z usuwaniem wszelkiego rodzaju zanieczyszczenia jak osady białkowe czy jakieś osady z makijażu. Soczewki są dobrze nawilżone, po nocy w płynie można je później spokojnie nosić cały dzień bez żadnego dyskomfortu, a jeśli coś się zdarzy, że jednak pod koniec dnia coś nas zaczyna uwierać można zaaplikować sobie kropelkę płynu i problem znika. Używałam już kilku różnych płynów, ale jak dla mnie ten jest najlepszy i co najważniejsze w Rossmannie najtańszy. 
Kupuję duże butelki i jednak wystarcza mi na około 2,5 miesiąca, wcześniej kupowałam te o mniejszej pojemności, jednak niestety wystarczały tylko na 3 tygodnie, więc się nie opłaca, no chyba że na jakiś wyjazd.
Ceny to 15,99 zł za 100 ml i 28.99 zł za 360 ml.


Podsumowując : Jak dla mnie najlepszy .


Pozdrawiam, Ala.

niedziela, 6 grudnia 2015

Wyniki rozdania !

Z racji tego, że mamy dzisiaj Mikołajki postanowiłam już teraz ogłosić zwycięzce i zabawić się w Świętego Mikołaja . A kto jest szczęśliwcem ? O tym niżej.

W rozdaniu wzięło udział 13 dziewczyn, losów razem nazbierało mi się 14.

Losujemy... 


A kto ma los o numerze 11 ?


Zaczarowanaa Gratuluję ! 
Czekam na Twojego meila z danymi do wysyłki . 

Dziękuję wszystkim za udział, obserwujcie bloga, ponieważ po nowym roku planuję kolejną niespodziankę.
Wesołych Mikołajek .
Pozdrawiam, Ala.

sobota, 5 grudnia 2015

Tanie, godne polecenia kosmetyki do makijażu.

Jak możecie zauważyć kosmetyków kupuję dość sporo, ale staram się sięgać po takie z niższej półki, a dlaczego ? Ponieważ po pierwsze nie zawsze tanie oznacza złe, a po drugie jak na razie moje fundusze są mocno ograniczona, więc muszę sobie jakoś radzić. Dzisiaj postanowiłam przygotować post o kosmetykach do makijażu których cena nie przekracza 20 zł, a są naprawdę dobre. Jeśli post się spodoba będę mogła pisać je częściej ponieważ znajdzie się sporo takich kosmetyków.


Na początek wybrałam 5 kosmetyków, którymi wykonamy właściwie cały makijaż na co dzień z mocno podkreślonymi ustami. Kosmetyki są większości znane, ale i tak postanowiłam o nich napisać.


Podkład So Matte Perfect Stay, Miss Sporty kupimy już za około 15 zł. Pierwsze jego opakowanie kupiłam jakoś rok temu, wtedy jednak po kilku użyciach wrzuciłam go do szuflady, ponieważ stan mojej cery był w złym stanie i potrzebowałam czegoś mocno kryjącego, ostatnio jednak jej stan się poprawił i go odnalazłam, polubiliśmy się i skończyło się na tym, że obecnie posiadam już drugie opakowanie. Podkład kryje dość dobrze, określiłabym je jako średnie, jeśli mam dość większego do ukrycia używam pod spód korektora o którym przeczytacie niżej. Jestem zadowolona z matowienia, ponieważ nie jest to taki płaski mat, ale buźka się też nie świeci, zaczyna dopiero po kilku godzinach. Podkład nałożony rano, wieczorem jest jeszcze na twarzy, chociaż wiadomo wymagałby trochę poprawek, mimo wszystko trwałość zadowalająca. Posiadam odcień nr 3 czyli najciemniejszy, dla mnie idealny, jednak niestety nie każdy znajdzie odpowiedni odcień dla siebie.


Paleta korektorów, Wibo której koszt nie przekracza 13-14 zł. Jak widzicie paleta zawiera korektory w czterech kolorach. U mnie największe zużycia jest w różowym, ponieważ nakładam go codziennie pod oczy aby zamaskować cienie, radzi sobie z tym naprawdę dobrze, czasami aż zapominam, że mam z nimi problem, aż do wieczornego demakijażu. Kolor ciemnobrązowy używam na wypryski, jeśli takowy wystąpi, a zdarza się to na szczęście coraz rzadziej. Na policzku mam jedno pęknięte naczynko i w tym wypadku z pomocą przychodzi mi zielony korektor, który naprawdę bardzo ładnie je maskuje. Największy problem jednak mam z zużyciem tego jasnego, ponieważ z natury mam ciemną karnację, jednak czasami używam go na ciemniejsze przebarwienia do ich rozjaśnienia. Jak dla mnie korektory najlepiej aplikuje się palcem, ale można użyć do tego też pędzla, jak kto woli.


Mascara Curling Pump Up, Lovely tusz do rzęs za około 10 zł. Tusz ma wygodną, lekko łukowatą, sylikonową szczoteczkę, która nabiera odpowiednią ilość tuszu i dobrze rozczesuje rzęsy. Ładnie podkręca oraz pogrubia, jest odpowiednio czarny jak dla mnie, nie lubię tuszy które są czarno-brązowe. Co najważniejsze nie kruszy się, ani nie osypuje. Jak za 10 zł jest to naprawdę świetny tusz. Efekty na oczku możecie zobaczyć w TYM poście.


Korektor do brwi Art Scenic, Eveline jego koszt to około 15 zł, często na promocji za 10,99 zł w Rossmannie. Przez dłuższy czas nie podkreślałam niczym brwi, uważałam to za zbędne (wiem, wiem to dziwne) ale pewnego dnia postanowiłam kupić ten korektor, skusiłam się na kolor Black, ponieważ mam ciemne włosy, więc stwierdziłam, że będzie lepszy, od tego czasu się z nim nie rozstaję. Korektor jest naprawdę prosty w użyciu, każdy sobie z nim bez problemu poradzi, efekt na brwiach można sobie stopniować, jak dla mnie jest świetny i jak na razie chyba nie zamienię go na nic innego. Korektor występuje w dwóch odcieniach.


Matowa pomadka Million Dollar Lips, Wibo kosztuje około 11 zł. W swoich zbiorach posiadam odcień nr 2 czyli taki fuksjowy kolorek. Pomadka zauroczyła mnie od pierwszego użycia, efekt na ustach matowy, czyli tak jak zapewnia producent. Na ustach utrzymuje się około 5-6 godzin bez względu na to czy jemy i pijemy, byłam naprawdę zaskoczona, ponieważ nie spodziewałam się takiej trwałości. Niestety jeśli mamy suche skórki na ustach pomadka je podkreśli, dodatkowo lekko wysusza usta, ale mogę jej to wybaczyć. Pomadka występuje w czterech odcieniach, chętnie skuszę się na pozostałe.


Przypominam o rozdaniu, które trwa już tylko dzisiaj do północy.


Pozdrawiam, Ala.