Obserwatorzy

poniedziałek, 23 listopada 2015

Curling Pomp Up Mascara, Lovely

Postanowiłam zrobić sobie dzisiaj wolne, a przy okazji napisać jakiś post. Dzisiaj nowość, tego jeszcze nigdy na blogu nie było, a mowa o recenzji tuszu do rzęs, nie wiem jak to się stało, przecież tuszu używam codziennie, no ale mniejsza z tym, ważne, że wreszcie coś takiego się pojawia.
Nie zamierzam się rozpisywać, ponieważ efekty zobaczycie na zdjęciach.




Tusz otrzymujemy w opakowaniu w energetycznym, żółtym kolorze z niebieskimi napisami, Szczoteczka sylikonowa, lekko wycięta w łuk, jest odpowiedniej wielkości, łatwo się ją obsługuje. 
Początkowo z tuszem się nie polubiłam, efekt jaki dawał był słaby, a że mnie niestety natura pięknymi rzęsami nie obdarzyła, to wymagam aby tusz to zrobił. Wrzuciłam go do szuflady i tak sobie przeleżał trochę, aż postanowiłam go ponownie użyć, jakie było moje zdziwienie, gdy okazało się, że tusz się poprawił i efekt jaki dawał mnie zadowolił. Rzęsy są wydłużone, podkręcone i lekko pogrubione. Co najważniejsze tusz trzyma się na rzęsach aż do wieczornego demakijażu, nic się nie kruszy, nie osypuje.
Za tusz zapłacimy około 10 zł

A teraz pora na efekt na rzęsach :

Rzęsy bez tuszu

Jedna warstwa

Dwie warstwy + dolne rzęsy.

Pozdrawiam, Ala.

sobota, 21 listopada 2015

Już rok jestem z Wami.

Mamy dzisiaj 22 listopad, tak to właśnie dokładnie rok temu napisałam tutaj swój pierwszy post. Szczerze ? Od założenia bloga dużo się u mnie zmieniło, zmiana szkoły, trochę również życia, ale o tym może kiedy indziej. Nie myślałam również że blog będzie istniał rok, nie poddałam się i to jest najważniejsze. A dzisiaj przyszła pora na podsumowanie tego roku i mała niespodzianka dla Was.


Przez ten rok : 
- napisałam 102 posty
- uzyskałam 180 obserwatorów
- blog wyświetlono 22820 razy
- napisaliście 2515 komentarzy
- na Instagramie wstawiłam 147 zdjęć
- obserwuje mnie tam 577 osób
Dziękuję za ten rok, z wyników jestem bardzo zadowolona. Cieszę się, że jesteście ze mną, to właśnie Wy motywujecie mnie do pisania, chociaż czasami jest mi naprawdę ciężko coś skleić w całość. 
A teraz niespodzianka dla Was, czyli małe rozdanie.


Nagroda :
- Szampon do włosów Plumeria i Perła, Balea
- Odżywka do włosów Plumeria i Perła, Balea
- Niespodzianka

Regulamin:
- Rozdanie trwa od dnia 22.11 do 05.12 do godziny 24.
- Wyniki ogłoszę do 3 dni po zakończeniu rozdania,
- Organizatorem i sponsorem nagród jestem ja, czyli autorka bloga.
- Nagrodę wysyłam tylko na terenie Polski.
- W rozdaniu można wziąć tylko jeden raz, blogi tworzone wyłącznie do rozdań nie będą brane pod uwagę.
- Wszystkie zgłoszenia zostaną dokładnie sprawdzone.
- Osoba nagrodzona ma obowiązek zgłoszenia się do mnie meilowo w ciągu 3 dni, w innym wypadku ponownie losuję zwycięzce .
- Rozdanie nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz.27 z późn. zm.).

Co zrobić aby wygrać ?
- Być publicznym obserwatorem mojego bloga
- Dodać podlinkowany banner
- Najlepsze komentatorki dostają po dodatkowym losie, jeśli tylko wyrażą chęć wzięcia udziału


Wzór zgłoszenia : 
- Obserwuję jako :
- Banner : (link do bloga)
- Jestem Top Komentatorem : TAK/NIE


Miłego dnia, Ala

wtorek, 17 listopada 2015

Nawilżająco-rozświetlający płyn micelarny, Lirene

Jak już pewnie wiecie uwielbiam testować coraz to nowe płyny micelarne, mimo tego że znajdę jakiś dobry płyn i tak kupuje inny, jeśli wpadnie mi w oko. Tak też było w przypadku tego płynu, akurat był w Rossmannie na promocji, a że widziałam go po raz pierwszy to zdecydowałam się na zakup, dzisiaj mogę się już podzielić z Wami opinią na jego temat.


Co mówi producent ?


Skład :

Moja opinia :
Płyn otrzymujemy w charakterystycznej butelce do tej firmy. Łatwo się ją otwiera przez wyżłobienie w opakowaniu. Szata graficzna skromna, ale przyjemna dla oka, na butelce znajdziemy wszystkie potrzebne informacje i zapewnienia producenta. Pojemność 200 ml.
Zapach delikatny, lekko słodki, jednak nie przeszkadza podczas używania. Konsystencja wodnista w przeźroczystym kolorze, czyli jak to na płyn micelarny przystało.
Płyn pierwszy raz użyłam do zużywania mocnego makijażu, wykonanego przez kosmetyczkę na wesele, powiem Wam że było ciężko, z makijażem twarzy jako tako nawet sobie poradził, jednak makijaż oczu to było masakra, wszystko się rozmazywało, właściwie dopiero udało mi się go pozbyć olejem kokosowym, ale to już nieważne. Na co dzień jednak maluje się delikatnie i z tym radzi sobie dobrze, tusz do rzęs zmywa się bez problemu, podkład i puder również mu nie straszne. Jednak kilka razy zdarzyło mi się, że po użyciu moje oczy były strasznie wysuszone, soczewek ani płynu do soczewek nie zmieniałam, więc wina musi być po stronie micela, jednak po użyciu kropli do oczu problem znika. W sumie producent nie zaleca stosowania płynu do demakijażu oczu, ale i tak go używam w tym celu. Producent zapewnia też, że płyn nawilża i rozświetla skórę, jednak nie zauważyłam, aby to robił.
Wydajność typowa do płynów micelarnych, czyli u mnie wystarcza na 3-4 tygodnie, więc nie jest źle.
Cena około 13-14 zł, jednak ja kupiłam na promocji bodajże za 7,99 zł.


Podsumowując : Dobry micel do delikatnego makijażu, jednak zdarza mu się wysuszać oczy.


Pozdrawiam, Ala.

niedziela, 15 listopada 2015

Odżywka wzmacniająca do włosów Gęste i Zachwycające, Garnier Fructis

Coś ostatnio mało tu zaglądam, jakoś nie ma czasu, ale mam zamiar się poprawić, no i szykuje dla Was małą niespodziankę, ale o tym już nie długo.
Myślę też nad zmianą sprzętu fotograficznego, ponieważ jednak ze światłem coraz gorzej i zdjęcia są słabe, za co przepraszam, myślę że jednak coś nowego uda mi się kupić dopiero po nowym roku.


Co mówi producent ?


Skład :


Moja opinia:
Odżywka znajduje się w plastikowym opakowaniu typowym do tej serii kosmetyków, stoi na głowie, więc wszystko ładnie spływa, chociaż i tak nie jesteśmy wstanie wydobyć jej do samego końca, należało by rozciąć, co ja zwykle pomijam. Opakowanie przyciąga oko swoim fuksjowym kolorem, wyróżnia się z regału z kosmetykami, no a przy okazji ja takie kolory bardzo lubię. Pojemność 200 ml.
Zapach to duży atut Garnier Fructis, odżywka ma owocowy zapach, który jeszcze długo utrzymuje się na włosach. Konsystencja gęsta, nie spływa z włosów, kolor biały.
Odżywkę kupiłam z ciekawości na jakiejś promocji, nakładałam ją na kilka minut od ucha w dół i spłukiwałam. Z racji tego że ostatnio wypadło mi dużo włosów po związaniu kucyka jest on gruby u góry, jednak czym niżej tym cieńszy. Jakie było moje zaskoczenie, kiedy po jej użyciu włosy są odbite od siebie i dają wrażenie, że jest ich więcej, szczególnie właśnie po uczesaniu kucyka. Efekt ten utrzymuje się do następnego mycia, czyli u mnie dwa dni. Dodatkowo włosy po jej użyciu są miękkie, łatwo się rozczesują i ładnie się błyszczą. Jeśli chodzi o nawilżenie to jak na odżywkę robi to bardzo dobrze.
Wydajność całkiem dobra, wystarczyła mi na jakieś 3 tygodnie, a używałam ją co drugi dzień, zaznaczam że używałam jej dość sporo na jedno użycie.
Cena około 10 zł, ale często bywa na promocji i można kupić za 7 zł.


Podsumowując : Odżywka, która zaskoczyła mnie swoim działaniem, czuje się skuszona również na szampon z tej serii.


Pozdrawiam, Ala.

środa, 11 listopada 2015

Żele pod prysznic Balea : Arbuz oraz Malina i Trawa Cytrynowa

Zdziwiłam się dzisiaj, kiedy okazało się że post setny, szczerze mówiąc myślałam, że nie napiszę tylu, że się poddam, jestem z siebie dumna. Po za tym zbliżają się też pierwsze urodziny bloga, ale o tym już niedługo.
Od jakiegoś czasu jestem w tych żelach zakochana, stwierdziłam że nie ma sensu pisać o każdym oddzielnie, ale postaram się łączyć po dwa i je opisywać, bo myślę że warto powiedzieć o nich kilka słów. 


Co mówi producent ? (chyba pora zacząć uczyć się niemieckiego)



Składy :



Moja opinia :
Żele otrzymujemy w ładnych opakowaniem, kolorystycznie dobranych to wersji zapachowej. Wersja arbuzowa znajduje się w zielonej butelce, a malina i trawa cytrynowa w różowej. Butelki łatwo się otwierają, bez obawy o paznokcie, ale też nie ma opcji, że otworzą się same. Produkt możemy postawić 'na głowie' przez co możemy wykorzystać je do samego końca.
Zapachy żeli to chyba największy atut tej firmy, arbuz jest naprawdę naturalny, orzeźwiający, a ciężko o takie zapachy w kosmetykach, zwykle są sztuczne. Przy pierwszym prysznicu byłam zaskoczona, ponieważ okazało się, że żel w środku również ma zielony kolor. Wersja malinowa jest zdecydowanie słodsza z dodatkiem trawy cytrynowej, mam wrażenie że wyczuwam również delikatnie wanilie, kolor ma jasno różowy. Zapachy jeszcze długo utrzymuje się w łazience. Konsystencja również odpowiednia, nie spływa z dłoni.
Żele robią to co powinny, czyli myją (wiem, odkryłam Amerykę :D ). Używam ich na gąbkę, dzięki czemu nie potrzeba go dużo, aby uzyskać dużą pianę, czyli taką jaką lubię. Po użyciu skóra nie jest wysuszona, mogłabym się obyć bez balsamu, ale mimo wszystko i tak go używam.
Wydajność dobra, każdy żel wystarczył na około 3 tygodnie stosowania, u osób które nie korzystają z gąbki wystarczy na krócej.
Żele te kupuję po 4,50 zł w moim mieście, ale ceny są różne w zależności gdzie kupujemy.


Podsumowując : Uwielbiam je ! Wersja arbuzowa jest bardziej orzeźwiająca, więc polecam na cieplejsze dni, malina i trawa cytrynowa za to jest słodka, jak dla mnie idealna na jesień.


Pozdrawiam, Ala.

piątek, 6 listopada 2015

Serum regenerujące do ust, Ekstra Soft Bio Eveline

Po pomadkę sięgnęłam w zeszłym miesiącu, kiedy stan moich ust po chorobie strasznie się pogorszył, dzisiaj chcę Wam powiedzieć o niej kilka słów, jak się sprawdziła i czy ją polecam.


Co mówi producent ?


Skład :


Moja opinia :
Pomadkę otrzymujemy w typowym do tego typu produktów opakowaniu w kolorze niebiesko białym. Dodatkowo zapakowana jest w kartonowe opakowanie, na którym znajdują się wszystkie potrzebne informacje. Opakowanie jest dość mocne, już kilka razy mi spadło, ale nadal jest w całości. Pojemność 4g.
Zapach delikatny, słodkawy, na ustach nie utrzymuje się jakoś szczególnie długo, więc nie przeszkadza. Pomadka jest dość miękka, łatwo sunie po ustach, ale się nie łamie. Kolor kremowy.
Serum łatwo rozprowadza się na ustach, pozostawia delikatnie błyszczącą warstwę, która utrzymuje się jakiś czas. Po chorobie moje usta były strasznie wysuszona, popękane, starałam się używać ją regularnie i już po trzech dniach zauważyłam poprawę. Usta zrobiły się mięciutkie, dobrze nawilżone i zregenerowane. Obawiałam się trochę tego, że w składzie znajduje się aloes, ale na szczęście nie wywołał u mnie uczulenia. Producent zapewnia, że po 7 dniach usta są wyjątkowo gładkie, miękkie i pełne młodzieńczego blasku, mogę się w tym w 100 % zgodzić, dodatkowo serum zawiera filtr SPF 20.
U mnie pomadka wystarczyła na coś ponad 2 tygodnie, ale muszę zaznaczyć, że używałam ją namiętnie, jak bym była uzależniona. 
Cena około 7-8 zł, czasami można ją dorwać nawet za 5 zł w promocji.


Podsumowując : Dobra pomadka za niską cenę.


Pozdrawiam, Ala.

wtorek, 3 listopada 2015

Witaminowy szampon do włosów z Balea

Szampony z tej firmy goszczą w mojej łazience już jakiś czas. Jeszcze we wrześniu kiedy odwiedziłam sklep z niemieckimi produktami sprzedawca polecił mi ten szampon, a jak wiecie do zakupu kosmetyku nie trzeba mnie dwa razy namawiać, więc trafił w moje łapki. Dzisiaj możecie przeczytać co sądzę o tej aż 500 ml butli .


Co mówi producent ? (w języku niemieckim)


Skład :


Moja opinia :
Szampon otrzymujemy w dużej butli, która zamykana jest na zatrzask. Łatwo się otwiera, nawet mokrymi dłońmi.W kolorystyce przeważa biel z napisami w odcieniach pomarańczy oraz niebieskie, również zamknięcie ma granatowe. Opakowanie jest wygodne, butla jest smukła i dobrze leży w dłoni, mimo tego że jest dużych rozmiarów, ponieważ pojemność aż 500 ml, zwykle sięgam po mniejsze szampony.
Zapach cudowny, owocowy, dla mnie to taki sok wieloowocowy, na włosach nie utrzymuje się jakoś szczególnie długo, ale za to po myciu w łazience wyczuwalny jeszcze przez jakiś czas. Konsystencja średnio gęsta, zdarzyło mi się, że spłynął z dłoni, kolor perłowy.
Jak wiecie używam szamponów z SLS i nie zamierzam ich zmienić, mi nie szkodzą, a po tych delikatniejszych mam wrażenie niedomytych włosów. Szampon dobrze się rozprowadza na włosach i pieni, tak jak lubię. Włosy jak i skalp są dobrze oczyszczone, nie zauważyłam żadnych podrażnień, ani pojawienia się łupieżu. Świetnie radzi sobie z usuwaniem olejów z włosów. Szampon nie przyspiesza przetłuszczania się włosów, myłam je tak jak zawsze, czyli co dwa dni. Miłym zaskoczeniem dla mnie jest to, że włosy po użyciu nie są splątane, mogłoby się obyć bez odżywki, ale jednak i tak zawsze ją nakładam.
Wydajność dobra, wystarczył mi na około dwa miesiące używania, ale muszę zaznaczyć, że został kilka razy podkradziony przez innych członków rodziny.
Osobiście zapłaciłam za niego 5 zł, ale cena może się różnić w zależności od tego, gdzie go kupujemy.


Podsumowując : Dobry szampon za niską cenę .


Pozdrawiam, Ala.

poniedziałek, 2 listopada 2015

Denko Październik 2015

Wczoraj mogłyście poczytać o nowościach, dzisiaj przyszła pora na zużycia, nie jest tego dużo, ale ważne, że zawsze coś udało się zużyć. Mam nadzieję, że utrzymam zużywanie około 10 produktów miesięcznie, jeśli będzie lepiej to będę się cieszyć, a jeśli zużyje mniej płakać też nie będę.
Ale przejdźmy do tematu.


Jak widzicie kartonik jest tylko w połowie pełny...


Żel micelarny do demakijażu, AA - w demakijażu twarzy dawał sobie świetnie rady, jednak jeśli chodzi o oczy to niestety podrażniał, oczy piekły i łzawiły. Początkowo też ciężko było przyzwyczaić się do konsystencji, zdecydowanie do demakijażu wolę płyny micelarne w postaci wody. [recenzja]
Woda różana, Avon - woda, która z różaną mało co ma wspólnego, znajduje się dopiero na końcu składu, mimo wszystko dobrze spisywała się jako tonik do porannego odświeżenia twarzy, jednak muszę mu zarzucić sztuczny, męczący zapach, który na szczęście nie utrzymuje się szczególnie długo.
Nawilżający płyn micelarny, BeBeauty - micel ten często pojawia się w moich denkach, ten akurat po zmianie szacie graficznej, na szczęście działanie się nie zmieniło. Płyn dobrze radzi sobie z usuwaniem makijażu, nawet tego mocniejszego, najczęściej używałam go do demakijażu oczu. 


Arbuzowy żel pod prysznic, Balea - żel o cudownym zapachu, który nie jest sztuczny, jak to czasem bywa w kosmetykach o tym zapachu. Najbardziej mnie zaskoczyło przy pierwszym użyciu, że ma śliczny, zielony kolor, nie spodziewałam się. Dobrze się pieni, myje jak powinien, no i najważniejsze, że nie wysusza.
Balsam do ciała Zielona Herbata i Werbena, Avon - lubię te balsamy, szybko się wchłaniają i dobrze nawilżają, no chyba że macie bardzo suchą skórę. Ten miał delikatny, orzeźwiający zapach, który bardzo mi się podobał.
Peeling do ciała Grejpfruit i Rabarbar, Isana - przyjemny tani peeling o ślicznym zapachu. Z działania peelingującego byłam zadowolona, chociaż wiem, że nie wszystkim przypasował do gustu. Jedynym minusem jest to, że szybko się skończył. [recenzja]


Rumiankowy żel do golenia, Venus - żel nadawał odpowiedni poślizg maszynce, nie wysuszał skóry, jednak niestety zdarzało mu się podrażniać skórę i zaraz po prysznicu pojawiały się czerwone krostki na nogach, zostanę jednak przy piankach z tej firmy. [recenzja]
Gruboziarnisty peeling do stóp, N'36 - peeling tylko delikatnie usuwał martwy naskórek, moje stopy zdecydowanie potrzebują czegoś mocniejszego, jeśli stosować by go codziennie może by się nawet sprawdził, ale w tym wypadku nie warto kupować, ponieważ wydajność też kiepska. [recenzja]
Odżywka do włosów Brzoskwinia i Kokos, Balea - odżywka o przyjemnym, słodkim zapachu i dobrym nawilżeniu, moje włosy bardzo się z nią polubiły. Nie miałam problemu z ich rozczesaniem, ani nawet nie zauważyłam elektryzowania, co w okresie jesienno-zimowym jest u mnie czymś normalnym. Niestety nie jest dostępna w Polsce stacjonarnie. [recenzja]


Matujący podkład kryjący, AA - lekki podkład, który niestety słabo kryje, jednak na okres wiosenno-letni u mnie sprawdzał się świetnie. Zarzucić mu mogę też trwałość, ponieważ wieczorem przy demakijażu mało co było trzeba usuwać. Jak na co dzień jest dobry, jednak na większe wyjścia średnio się sprawdzi. [recenzja]
Paski do manicure, Donegal - bawiłam się trochę przy malowaniu paznokci, jednak średnio mi to wyszło, chyba muszę jeszcze trochę poćwiczyć.

Jak widzicie nie ma tego dużo.
Pozdrawiam, Ala.

niedziela, 1 listopada 2015

Nowości Październik 2015

Mamy już 1 listopada, dzień Wszystkich Świętych. Zanim jednak udam się na cmentarz przedstawiam Wam nowości poprzedniego już miesiąca.
Plan był taki, że w październiku miałam ograniczać zakupy do minimum, nie do końca mi się to udało, ale no cóż to już ze mną jest. Patrząc na to, że w listopadzie są kolejne promocje w Rossmannie muszę, więc na ten czas muszę się chyba zamknąć w piwnicy i nie wychodzić :D
Ale przejdźmy do tematu..


Na początku miesiąca otrzymałam paczuszkę z internetowego sklepu kosmetykstyl.pl . Dzięki uprzejmości Pani Izy otrzymałam w ramach współpracy Vitamin Skin Cream, czyli krem który zapewnia ochronę przed utratą wilgoci. O kremie na pewno będziecie mogli poczytać więcej za jakiś czas.


Zanim jeszcze przejdę do tego co sama kupiłam pokaże Wam prezent od taty, czyli Puder Stay Matte, Rimmel, przez jakiś czas narzekałam, że chcę go wypróbować, ale w tym miesiącu nie mogę sobie na niego pozwolić, no i chyba nie mógł już tego słuchać, na prawdę czasami mu współczuję.


Niemiecki sklep omijałam z daleka, ale jednak będąc na zakupach weszłyśmy tam z mamą po żel do prania no i nie mogłam się oprzeć żelom Balea z limitowanej edycji, skusiłam się na dwa Frozen Breeze i Frost Flower, cena za sztukę 4,50 zł. Zapachy tych żeli są uzależniające.


Do Rossmanna poszłam właściwie tylko po coś do golenia, skusiłam się na Pianka do golenia Melon i Pistacja, Venus 6,19 zł, do kompletu wzięłam Maszynki do golenia Extra 3 Beauty, Wilkinson 8,99 zł, ten różowy kolor przyciąga oko. Postanowiłam też wypróbować zachwalają przez wiele osób Pastę do głębokiego oczyszczania twarzy, Ziaja 7,49 zł, chciałam już dawno ją kupić, ale zawsze ostatecznie odkładałam na półkę. Paletka korektorów, Wibo 9,99 zł kupiłam ponieważ zależało mi chyba najbardziej na tym różowym i powiem Wam, że jestem zadowolona, ale opowiem o tym innym razem.


W kolejnej wizycie w Rossmannie skusiłam się na Serum regenerujące do ust, Eveline 4,99 zł, stan moich ust po chorobie był fatalny, więc wybór padł na tą pomadkę. Akurat w promocji był Nawilżająco-rozświetlający płyn micelarny, Lirene 7,99 zł, a mój płyn akurat dobijał dna, dlatego długo się nie zastanawiałam, Odżywka do włosów wzmacniająca Gęste i Zachwycające, Garnier Fructis 5,99 zł wpadła w moje łapki, dlatego że cena zachęcająca no i kolor opakowania przyciągnął moje oczka, lubię wszelkiego rodzaju odcienie różu i fioletu.


Zaczynam żałować, że Rossmann mam tak blisko domu. Chciałam tam tylko zajrzeć, co mają nowego w promocji a kupiłam SOS Multifunkcyjna maseczka 5w1 poprawa gęstości skóry, Eveline 1,99 zł, lubię te maseczki SOS, a tej jeszcze nie miałam. Z racji, że skończył mi się tonik zdecydowałam się na Tonik do twarzy do cery wrażliwej Soft Touch, Synergen 4,99 zł, akurat był w promocji, więc pomyślałam że przetestuje. Skusiłam się również na Mydło zimowe do rąk, Isana 2,49 zł, szczerze mówiąc to chciałam zimowy żel pod prysznic, ale jak na razie jest  mnie nie dostępny, więc zdecydowałam się na mydełko, bo zapach mnie strasznie ciekawił. 


W Biedronce akurat trwała wyprzedaż, również wśród kosmetyków dlatego skusiłam się na Cukrowy peeling do ciała oraz Mus do ciała Brzoskwinia i Mango w cenie 7 zł za sztukę, oraz dwa Lakiery do paznokci, BeBeauty w cenie 1 zł za sztukę. Mimo, że nie chciałam nic kupować nie mogłam się powstrzymać, chyba muszę iść na jakiś odwyk.


W Avonie skusiłam się na nowy zestaw z serii naturals w skład którego wchodzi Żel pod prysznic, Balsam do ciała oraz Mgiełka do ciała o zapachu Vanilla i Sandalwood za całość zapłaciłam 15 zł. Jeśli śledzicie mojego bloga wiecie, że gdy tylko pojawi się jakiś nowy zapach w tej serii zamawiam cały zestaw, takie przyzwyczajenie.

To by było na tyle. 
Pozdrawiam Ala.