Obserwatorzy

środa, 15 lutego 2017

Płyn micelarny Hydrain 3 Hialuro, Dermedic

W mojej łazience płyny micelarne mają swoje miejsce od dawna, niby znalazłam już takie które sprawdzają się u mnie idealnie jednak i tak sięgam po inne produkty, aby zobaczyć czy może akurat nie będą lepsze. Po płyn Hydrain 3 Hialuro z firmy Dermedic kusił mnie już dawno, aż w końcu otrzymałam go w grudniowym JoyBoxie. Jeśli jesteście ciekawi jak zadziałał u mnie to zapraszam do dalszego czytania.


Co mówi producent ?



Skład :



Opakowanie :
Płyn otrzymujemy w plastikowej, przeźroczystej butelce, dzięki czemu widać ile produktu zostało. Zamknięcie typu flip-top nie sprawia problemu nawet przy dłuższych paznokciach. Na opakowaniu znajdziemy potrzebne nam informacje czyli opis tego co obiecuje producent oraz skład. Szata graficzna skromna, ale ładna. Płyn można zakupić w trzech różnych pojemnościach, ja posiadam butelkę 100 ml.

Zapach, konsystencja :
Płyn ma przyjemy świeży zapach, wyczuwalny jest tylko przez chwilę po czym się ulatnia, więc nikomu nie powinien przeszkadzać. Jak na micel przystało konsystencja wodna, bezbarwna.

Działanie :
Jak już wiecie, ponieważ często to powtarzam, miceli używam najczęściej do demakijażu oczu. Kiedy sięgnęłam po niego po raz pierwszy byłam przekonana, że jeśli u większości dziewczyn się sprawdza to i u mnie dobrze zadziała. Okazało się jednak trochę inaczej... aby zmyć mój delikatny makijaż oka, czyli tusz do rzęs i jasne cienie, zużyłam kilka wacików. O ile z cieniami poradził sobie bez problemu to przy maskarze pojawił się problem, tusz rozmazywał się tworząc efekt pandy. Postanowiłam wypróbować go do demakijażu twarzy i tu było już lepiej, dobrze poradził sobie z podkładem czy pudrem, Skóra po nim jest dobrze oczyszczona, ale mimo wszystko i tak zawsze używałam jeszcze żelu... tak dla pewności. Tak jak zapewnia producent, płyn nie wysuszył mojej skóry. Spotkałam się z opiniami, że podrażnia oczy, na szczęście u mnie nic takiego nie wystąpiło, co czasami niestety zdarzało się przy innych płynach.

Wydajność :
Kiepska, aby zmyć dokładnie cały makijaż oczu i twarzy potrzeba go sporo.

Cena :
Za 100 ml zapłacimy około 14 zł, płyn występuje również w pojemności 200 ml w cenie 27,50 zł oraz 400 ml za 43,10 zł.


Podsumowując :
Niestety jestem na nie, znam o wiele lepsze płyny, które świetnie radzą sobie z makijażem, również tuszem do rzęs i są o wiele tańsze.


Pozdrawiam, Ala.

poniedziałek, 13 lutego 2017

K'Lips matowa pomadka Milky Brown, Lovely

Witajcie Kochani w kolejny poniedziałek, ten czas zdecydowanie za szybko płynie, a ja jestem strasznie słabo zorganizowana i na nic nie mam czasu. Liczę na to, że jak synek podrośnie będzie trochę lepiej. Przychodzę do Was dzisiaj z recenzją słynnej już pomadki z firmy Lovely. Nie wiem jak u Was, ale u mnie w Rossmannie ciągle są braki.


,,Zestaw do wykonania makijażu ust. Zawiera płynną pomadkę o matowym wykończeniu i konturówkę do ust w tym samym kolorze.''



Pomadka K'Lips firmy Lovely występuje w pięciu odcieniach. Po długich namysłach w drogerii wybrałam kolor Milky Brown. Najchętniej wzięłabym je wszystkie, no ale budżet mi na to nie pozwolił.



Milky Brown to właśnie taki mleczny brąz, z jednej strony kolor bardzo mi się podobał kiedy widziałam go u innych, a z drugiej trochę się obawiała jak będę w nim wyglądać. Po pierwszym użyciu wszystkie obawy zniknęły, a pojawiła się miłość. Odcień idealnie do mnie pasuje, dobrze się w nim czuję, a to chyba najważniejsze. Kilka razy usłyszałam również od znajomych, że do twarzy mi w tym kolorze, więc tym bardziej częściej po nią sięgam. Pomadka jest idealna do codziennych makijaży do pracy czy szkoły, ale również dobrze wygląda na wieczorne wyjścia ze znajomymi.


Konturówka jest dość miękka, bez problemu można nią obrysować kontur ust. Szczerze mówiąc rzadko kiedy sięgam po konturówki, szczególnie na jakieś większe wyjścia, na co dzień stosuję samą pomadkę. K'Lips to pomadka w płynie, nakładamy ją na usta za pomocą aplikatora takiego samego jak przy błyszczykach. Jest on odpowiedniej wielkości, nabiera małą ilość produktu, także bez problemu rozprowadzić ją na ustach. Z racji, że jest to dość ciemny kolor nie polecam robić tego bez lusterka, żeby nie było jakiś niemiłych niespodzianek.


Pomadka utrzymuje się na ustach zaskakująco długo, nie straszne jej picie ani jakieś delikatne jedzenie. Dopiero tłuste potrawy sprawiają, że znika z warg, ale to jest akurat całkiem normalne. W normalnych warunkach utrzymuje się około 5-6 godzin, po czym zaczyna się ścierać ale robi to dość równomiernie. Przy częstym stosowaniu pomadka odrobinę wysusza usta, ale w przypadku matowych pomadek jest to całkowicie normalne, po użyciu balsamu czy jakiegoś masełka wszystko wraca do normy.


Pomadkę K'Lips możecie zakupić w Rossmannie w cenie 19,99 zł.

Pozdrawiam, Ala.

piątek, 10 lutego 2017

Maska do włosów SILK, Kallos

Przychodzę dzisiaj do Was z recenzją maski do włosów SILK firmy Kallos. Te duże litrowe maski znają już chyba wszyscy. Jeśli nie miałyście to na pewno o nich słyszałyście. Produkt ten występuje w wielu wariantach i od czasu do czasu pojawiają się nowe, miałam zamiar przetestować wszystkie wersje, ale chyba nie dam rady, ponieważ takie litrowe opakowanie starcza na długo. 


Co mówi producent ?


Skład :


Opakowanie :
Maskę otrzymujemy w dużym, plastikowym słoiku w kolorze intensywnego różu. Opakowanie bardzo ładnie prezentuje się na łazienkowej półce, Informacje od producenta umieszczone są w kilku językach, znajdziemy również w języku polskim. Pojemnik ma duży otwór dzięki czemu bez problemu wydobywa się produkt do samego końca. Nakrętka dobrze trzyma, jednak aby ją odkręcić trzeba mieć suche ręce, przy mokrych niestety jest dość ciężko. Pojemność 1000 ml.

Zapach, konsystencja :
Zapach trochę dziwny, ciężko jest go opisać, na szczęście na włosach nie utrzymuje się zbyt długo, z czasem można się nawet do niego przyzwyczaić. Konsystencja gęsta, dobrze rozprowadza się na włosach, nie spływa z nich.

Działanie :
Po tym jak świetnie sprawdziła się u mnie wersja waniliowa bez obaw zaczęłam używać właśnie maski SILK, liczyłam że będzie również tak dobra. Nałożyłam ją po umyciu, zostawiłam na jakieś 10 minut po czym spłukałam, kiedy włosy wyschły zastanawiałam się czy ja w ogóle używałam jakiejś odżywki czy maski. Kilka razy próbowałam jej w ten sposób i niestety za każdym razem to samo, nie robiła zupełnie nic, no może trochę tylko ułatwiła rozczesywanie włosów. Szkoda było mi jej wyrzucić dlatego wzbogacam ją o olej lniany i nakładam przed myciem na około godzinę. Po takim kompresie włosy są dobrze nawilżone i wygładzone jednak jest to zasługa oleju. Zostało mi jej jeszcze na jakieś 2-3 użycia, więc zużyje ją do końca, ale na pewno nigdy więcej się na nią nie skuszę.

Wydajność :
Maska z racji na pojemność wystarcza na naprawdę długi czas, w tym przypadku niestety jest to na minus.

Cena :
Około 10-15 zł.


Podsumowując :
Niestety maska nie robi właściwie nic. Po wesji waniliowej liczyłam na zdecydowanie więcej. Mam jeszcze bananową i mam nadzieję, że sprawdzi się lepiej.


Pozdrawiam, Ala.

czwartek, 9 lutego 2017

Dziegciowa maska do twarzy, Kąpiel Agafii

Cześć Kochani, na początku chciałam Wam bardzo podziękować, ponieważ we wtorek liczba obserwatorów bloga pokazała liczbę 300. Zakładając bloga nie spodziewałam się tego, że uda mi się osiągnąć taką liczbę, ale to Wy motywujecie mnie do pisania i nie zamierzam się poddawać. Szykuje dla Was małą niespodziankę z tej okazji, więc bądźcie czujni.
Przejdźmy jednak do tematu dzisiejszego wpisu czy do Dziegciowej maski do twarzy z Kąpiel Agafii.


Co mówi producent ?


Skład :


Opakowanie :
Maseczkę otrzymujemy w saszetce która posiada dzióbek z nakrętką. Jest to świetny pomysł, ponieważ produkt bez problemu wydobywa się do samego końca, a czym jest go mniej tym opakowanie zajmuje mniej miejsca, bo staje się szczuplejsze. Taka forma saszetki kojarzy mi się z czekotubką, którą uwielbiam, tylko szata graficzna inna. Opakowanie maski jest w kolorystyce beżowej z charakterystycznym dla tej firmy rysunkiem babuszki. Napisy w języku rosyjskim, ale na szczęście znajdziemy również naklejkę z polskim tłumaczeniem. Pojemność 100 ml.

Zapach, konsystencja :
Zapach ziołowy, ale taki słodki, mój nos wyczuwa drożdże zmieszane z jakimiś ziołami. Aromat jest przyjemny, nie jest jakiś bardzo mocny, więc nie przeszkadza po nałożeniu. Konsystencja gęsta, kremowa, bez problemu się rozsmarowuje.

Działanie :
Maskę nakładam na twarz tak jak zaleca producent czyli 1-2 w tygodniu na około 10-15 minut. Po tym czasie produkt nie zasycha na skorupę, jak to czasem bywa, tylko delikatnie przysycha. Maska bardzo dobrze wyciąga wszelkiego rodzaju zanieczyszczenia. W miejscach zaskórników na zaschniętej warstwie widać czarne punkty, a po zmyciu wągry są prawie nie widoczne, a te mniejsze znikają całkowicie.  Buźka jest dobrze oczyszczona ale przy tym nie wysuszona, a wręcz nawilżona, miękka w dotyku. Przy regularnym stosowaniu skóra odzyskuje blask, wygląda na zdrową. Nie wiem czy faktycznie kontroluje pracę gruczołów łojowych, ponieważ ostatnio moja cera przestała się przetłuszczać, robi to tylko minimalnie, ale nie jest to za sprawą tej maski lecz hormonów. Maseczka bez problemu się zmywa i zajmuje to tylko chwilę.

Wydajność :
Bardzo dobra, opakowanie starcza na jakieś 15 użyć.

Cena :
Około 7-8 zł.


Podsumowując :
Bardzo dobra maseczka za niewielką cenę.


Pozdrawiam, Ala.

poniedziałek, 6 lutego 2017

Denko Styczeń 2017

Przychodzę dzisiaj do Was z zużyciami stycznia, myślałam że jest tego o wiele mniej. Przy okazji robienia zdjęć okazało się, że pustych opakowań jest trochę więcej. Wpis ten miał się już pojawić w zeszłym tygodniu, ale ciągle było coś do zrobienia. Weekend zaś spędziłam po za domem, więc też nie miałam jak go napisać, ale w telefonie nie potrafię tego ogarnąć, więc pojawia się on dopiero dziś, a mamy już 6 luty.


Całość prezentuje się tak, jak na mnie jest to bardzo dobry wynik pustych opakowań.


Odżywka wzmacniająca Grow Strong, Garnier Fructis - odżywka która robi to co tego typu produkt robić powinien, jest łatwo dostępna i w promocji można ją dostać za kilka złotych. [RECENZJA]

Szampon ułatwiający rozczesywanie włosów, Babydream - wróciłam ponownie do tego szamponu, używałam go regularnie na początku zeszłego roku, potem z niego zrezygnowałam a teraz znów stoi w mojej łazience. Bardzo dobry, delikatny szampon, nie straszny mu olej, od czasu do czasu jednak trzeba użyć coś mocniejszego. [RECENZJA]

Oliwka do ciała, Babydream fur Mama - świetny, wielofunkcyjny produkt, można ją używać na wiele sposobów. Początkowo używałam ją na ciało, później jednak najczęściej lądowała na włosach. W obu przypadkach dobrze się sprawdziła. [RECENZJA]


Żel pod prysznic Oriental Spirit, Isana - żel o cudownym zapachu, który pokochałam od pierwszego użycia. Produkt robił to co trzeba i nie wyrządził mi szkód w postaci wysuszonej skóry. [RECENZJA]

Regenerujący balsam do ciała, Venus - balsam który bardzo dobrze nawilża, idealny dla mnie szczególnie w okresie grzewczym. Produkt posiada jednak intensywny zapach, który nie każdemu może się podobać.[RECENZJA]


Nawilżający płyn micelarny, Bielenda - używałam go najczęściej do usuwania makijażu oczu i sprawdzał się świetnie, nie straszne mu cienie czy tusz do rzęs, jedynie miał problem z usunięciem eyelinerem w żelu. Sprawdzał się również do zmywania podkładu, pudru jak i do odświeżania buźki. [RECENZJA]

Płyn do soczewek, BestView - dobry, tani płyn do kupienia w każdym Rossmannie. Produkt robi to co trzeba czyli usuwa osady z soczewek oraz je odpowiednio nawilża.


Tusz do rzęs Lash Sensational, Maybelline - genialny tusz dzięki któremu można wyczarować piękne, długie i pogrubione rzęsy. Jest mocno czarny, czyli taki jaki lubię. Jak dla mnie jest idealny na jakieś większe wyjścia.

Tusz do rzęs Growing Lashes, Wibo - bardzo dobry tusz na co dzień, dobrze rozczesuje i wydłuża rzęsy, a przy okazji ma małą poręczną szczoteczkę, którą łatwo się maluje. Tusz jednak przy codziennym używaniu szybko zasycha. 


Hydrożelowa maseczka Ultra Nawilżająca, Bielenda - maseczka, która ratuje moją skórę kiedy potrzebuje dawki nawilżenia, używałam jej bardzo często w czasie ciąży. Używałam jej jako kremu na noc i już rano buźka była odpowiednio nawilżona. [RECENZJA]

Próbka Nawilżający krem pod oczy, Vianek - ciekawy kremik, po tej próbce mam ochotę na pełnowymiarowe opakowanie.

Próbka Normalizujący krem do twarzy na dzień, Vianek - nie, nie i jeszcze raz nie.. Próbka wystarczyła mi na dwa razy, nałożyłam go pod makijaż i niestety ale już po kilku godzinach podkład zaczął się nieestetycznie ścierać co nigdy wcześniej nie miało miejsca, zaznaczam że wypróbowałam go z dwoma różnymi fluidami.

Żel myjący Lipikar Gel Lavant, La Roche Posay - żel przeznaczony jest do mycia twarzy i ciała, ja moją próbkę 15 ml zużyłam do mycia twarzy. Sprawdził się świetnie, bardzo dobrze usuwa makijaż i wszelkie zanieczyszczenia. Po użyciu skóra nie jest wysuszona, ściągnięta, mogłabym się obyć nawet bez kremu.

Płatki kosmetyczne, BeBeauty - co tu dużo mówić, dla mnie najlepsze.


Igorek zużył :

Olejek do kąpieli, Linomag - produkt do kąpieli oparty na parafinie polecony przez panią w aptece, jak dla nas taki średniaczek, nie zrobił ani nic złego ani dobrego. Szybko się skończył, ponownie się na niego nie skusimy.

Krem ochronny BOBO A+E, Linomag - nasz ulubiony kremik, jak widać zresztą po tym, że są dwa puste słoiczki. Bardzo dobrze nawilża suchą skórę mojego synka i na razie zostajemy mu wierni. [RECENZJA]


A jak tam Wasze styczniowe zużycia ?
Pozdrawiam, Ala.

środa, 1 lutego 2017

Akcja ŻYCZENIA DLA BLOGERKI - podsumowanie stycznia.

Sama w to nie wierzę, że dziś już pierwszy dzień lutego, ale skoro tak pokazuje kalendarz to pewnie tak jest. Przyszła więc pora na podsumowanie pierwszego miesiąca akcji Życzenia Dla Blogerki o której więcej możecie dowiedzieć się TUTAJ
Tak się złożyło, że 20 stycznia również i ja miałam urodziny, więc dzięki akcji też otrzymałam upominki które wywołały dużo uśmiechu na mojej buźce i jeszcze raz dziękuję. Jeżeli obserwujecie mnie na instagramie, pewnie już je widzieliście, jeśli jednak nie to zobaczycie je poniżej.


Kto obchodził swoje święto w styczniu ?

20 stycznia obchodziłam swoje urodziny, z tej właśnie okazji otrzymałam :


Od Kasi :
- Paletkę do makijażu oczu LOVE NAKED z Live Love
- Maseczkę złuszczającą z Rival de Loop
- Maseczkę hydrożelową do twarzy ultra nawilżenie z Bielendy 
- Maseczkę do twarzy Mango z Marion
- Próbkę żelu aloesowego 
- Kartkę z życzeniami


Kolejna paczka przyszła od Anszpi i znalazłam w niej :
- Peelingujący żel pod prysznic brzoskwiniowy, Yves Rocher 
- Paletkę do makijażu oczu Love Sexy, Live Love
- 3 saszetki herbat
- Kartkę z życzeniami.


Ostatnią paczuszkę otrzymałam od Agnieszki, znalazłam w niej:
- Kryształki do kąpieli, Kneipp
- Peeling do ciała, Tutti Frutti
- Pomadka do ust Matte Crayon w odcieniu nr 10, Golden Rose
- Wosk Wild Mint, Yankee Candle
- Trzy próbeczki
- Butelkę z rurką
- Żelki
- Kartkę z życzeniami

Nawet nie wiecie jak się cieszę z każdej z paczuszki, paletki cieni poszły już w ruch, w wolnych chwilach staram się podszkolić w makijażu oka. Może kiedyś rozszerzę bloga o makijaże, ale to chyba za dziesięć lat.


21 stycznia Agnieszka obchodziła imieniny i z tej okazji otrzymała :


Od Kasi :
- Pomadkę z witaminą E w kolorze nr 142, Golden Rose
- dwa cienie do powiek w odcieniach 50 i 80, Bell
- Oczyszczającą maskę węglową, Bielenda
- Maseczkę do twarzy Granat, Marion
- SOS rozgrzewającą maseczkę oczyszczającą 5w1, Eveline
- Próbkę żelu aloesowego
- Kartkę z życzeniami


Od Anszpi :
- Szampon odbudowujący z olejkiem jojoba, Yves Rocher
- Paletę róży i rozświetlaczy, Live Love
- 3 saszetki herbat
- Kartkę z życzeniami


Również ja wysłałam Agnieszce upominek i znalazła w nim:
- Olejek do ciała Kwiat Migdała Jedwabna skóra, Kneipp
- Miniaturkę żurawinowego peelingu cukrowego, Lirene
- Witaminową maskę nawilżającą, Lirene
- Maseczkę Mezo Nawilżanie, Perfecta
- Zabieg do stóp peeling+maska, Evree
- 2 saszetki herbat
- Dwie próbeczki
- Kartkę z życzeniami

23 stycznia swoje urodziny obchodziła Anszpi, a jej upominki prezentują się tak :



Od Agnieszki otrzymała :
- Oleo-krem z Biovaxu
- Peeling do ciała, Tutti Frutti
- Kryształki do kąpieli, Kneipp
- Butelkę z rurką
- Trzy próbeczki
- Żelki
- Kartkę z życzeniami


W paczce od Kasi znalazła :
- Oleo-krem, Biovax
- Maseczkę do twarzy Ogórek, Marion
- Oczyszczająca maska węglowa, Bielenda
- 60 sekundowa maseczka do włosów, Marion
- Próbkę szamponu
- Kartkę z życzeniami


W paczce ode mnie Aneta znalazła :
- Ekstremalne serum do włosów, Gliss Kur
- Błyskawiczną terapię do włosów, L'oreal
- Witaminową maskę do twarzy, Lirene
- Dwie próbki
- Dwie saszetki herbat
- Kartkę z życzeniami.

Dziękuję dziewczynom za udział w akcji, mam nadzieję że nasze grono jeszcze się powiększy i w kolejnych miesiącach będzie więcej prezentów do pokazania. Kolejne podsumowanie już za miesiąc.

Pozdrawiam, Ala.