Obserwatorzy

niedziela, 19 marca 2017

Odżywczy peeling do ciała z mielonymi pestkami moreli, Vianek

Przez dłuższy czas byłam wierna domowemu kawowemu peelingowi, jednak ileż można. Postanowiłam go zdradzić z produktem firmy Vianek, który znajdował się w moich zapasach. Dobił on już jednak dna, więc to najlepszy moment aby podzielić się z Wami opinią na jego temat. Jeśli jesteście ciekawi zapraszam do dalszego czytania.


Co mówi producent?


Skład :


Opakowanie :
Produkt otrzymujemy w plastikowym słoiczku, moim zdaniem jest to świetne rozwiązanie w tego typu produktach, ponieważ bez żadnych problemów wydobywamy go do samego końca. Aby odkręcić nakrętkę musimy mieć jednak suche dłonie, ponieważ przy mokrych może nam to sprawić problem. Szata graficzna bardzo ładna, przejrzysta. Mój peeling posiadał pojemność 150 ml, ale wiem że firma teraz powiększyła swoje opakowania i aktualnie możecie go kupić w słoiczku 250 ml.

Zapach, konsystencja :
Produkt ma przyjemny, słodki zapach, osobiście kojarzy mi się z ciastkami, z takimi biszkoptami przekładanymi morelowym dżemem, które swoją drogą bardzo lubię. Aromat utrzymuje się na ciele długo i przenika na piżamę, dzięki czemu możemy cieszyć się nim dłużej. Konsystencja gęsta, ale bez problemu można go nabrać. 

Działanie :
Peeling zawiera sporo drobinek, które mają za zadanie usuwać martwy naskórek. Biorąc go po raz pierwszy pod prysznic nie liczyłam na jakieś wielkie zdzieranie, ponieważ peelingu kawowego chyba nie przebije nic, ale ten miło mnie zaskoczył. Produkt zawiera sporo drobinek, które przyjemnie masują ciało, a przy tym dokładnie usuwają to co trzeba, czyli martwy naskórek. Dzięki olejom zawartym w peelingu nie jest potrzebny już nam balsam. Po użyciu skóra jest miękka, gładka oraz dobrze nawilżona. Jest to produkt, który powinien się sprawdzić u każdego, jego siłę możemy sobie stopniować poprzez delikatny lub mocniejszy masaż. Należy zużyć go w ciągu 3 miesięcy, ale nie jest to problemem.

Wydajność :
Peeling niestety wydajnością nie grzeszy, 150 ml wystarczyło mi na 5 użyć. Nie jest to zły wynik, ale dobry też nie.

Cena :
Za 250 ml produktu zapłacimy około 18-20 zł.


Podsumowując :
Bardzo dobry peeling o cudownym zapachu.


Pozdrawiam, Ala.

12 komentarzy:

  1. Miałam wersję jeżynową, ale zapach mi specjalnie nie podszedł.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo lubię tą serię i jak najbardziej kuszą mnie inne ich kosmetyki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie miałam jeszcze peelingu Vianka. Pewnie za jakiś czas się skuszę, bo ciekawy produkt.

    OdpowiedzUsuń
  4. widać, że ma przyjemną konsystencję, super, że odpowiednio złuszcza

    OdpowiedzUsuń
  5. Trochę przypomniałaś mi o tym że dawno nie robiłam peelingu ciała, chyba muszę dziś nadrobić :D Z chęcią wypróbowałabym peeling Vianka, może jak skończę ten który obecnie posiadam (Biolove) to się na niego skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Miałam ten peeling w wersji z czarnuszką, miał cudowny zapach i rzeczywiście, nie trzeba było używać po nim balsamu :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja uwielbiam peelingi i myślę że i jego wypróbuję :) ale najpierw zużyję swoje zapasy :)

    OdpowiedzUsuń
  8. W ostatnim czasie odpuściłam sobie peelingi ale chyba czas do nich wrócić i może właśnie ten będzie pierwszy ;) podoba mi się działanie po którym można pominąć balsam

    OdpowiedzUsuń
  9. Jedyny wydajny peeling jaki znam to cukrowy z Pat & Rub, jest drogi (coś ok 100zł), ale jak przeliczyć te drogeryjne to się opłaca :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Musi pachnieć przepięknie! Obserwuje! :)

    OdpowiedzUsuń