Obserwatorzy

czwartek, 26 maja 2016

Testuję saszetki #1 : Purederm, Rival de Loop, Perfecta

Jakiś czas temu wpadłam na pomysł, żeby na blogu pojawił się cykl postów na temat maseczek do twarzy. Pytałam co o tym sądzicie na Instagramie i zauważyłam, że pomysł się spodobał. Pomysł ten trochę rozszerzyłam, tzn pisać będę o wszystkich kosmetykach, które w saszetkach kupić można. Nie można tego nazwać recenzją, bo będzie to moje pierwsze wrażenie, ale być może dzięki tego typu postom przekonam Was do zakupu jakiejś saszetki, albo wręcz przeciwnie, odradzę. 
Proszę tylko pamiętać, że to co u mnie się nie sprawdziło u was może się sprawdzić i odwrotnie, wszystko zależy od rodzaju cery.

Dwuetapowy Zabieg Rozświetlająco-Regenerujący, Purederm




Maseczkę nabyłam bodajże pod koniec zeszłego roku, akurat w Biedronce była wyprzedaż i kosztowała jakieś 3 zł. Wiele razy chciałam ją użyć, ale ostatecznie wybierałam coś innego. Kilka dni temu wreszcie zdecydowałam się i nałożyłam ślimaczka na twarz.
Pierwszym krokiem zabiegu jest nałożenie ampułki rozświetlającej. Ampułka ma żelową konsystencję i jest jej dość sporo, po użyciu całości miałam dość grubą warstwę, która dawała przyjemny efekt chłodzenia. Serum jest bezzapachowe.
Następnie nałożyć trzeba płat maski. Rozłożenie jej nie było takie proste, dość mocno się posklejała i chwilę mi to zajęło, na twarz nałożyła się już zdecydowanie ładniej, ładnie się dopasowuje i trzyma jak trzeba, nie zsuwa się, można w niej spokojnie siedzieć. Płat jest bardzo mocno nawilżony, nawet po 20 minutach trzymania na twarzy, jak zaleca producent, jest jeszcze mokra.
Cera po tym zabiegu faktycznie jest rozświetlona i nawilżona. Skóra w dotyku jest mięciutka i gładka. Maseczkę polecam szczególnie przed jakimś większym wyjściem

Kupię ponownie !


Maseczka z solą z Morza Martwego, Rival de Loop





Jeśli śledzicie mojego bloga od początku, to wiecie że do firmy Rival de Loop podchodzę z dystansem po tym jak jedna z ich maseczek zrobiła więcej krzywdy niż pożytku. Postanowiłam jednak dać jej jeszcze jedną szansę i kupiłam ich nowość czyli maseczkę z solą z Morza Martwego.
Maseczka znajduje się w podwójnej saszetce, więc wystarcza spokojnie na dwie aplikacje. Zapach delikatny, perfumowany jednak w niczym nie przeszkadza. Trzeba uważać, żeby nie nałożyć jej zbyt blisko oczu, ponieważ może wywołać łzawienie, oraz zbyt blisko ust, dlatego że może podrażnić delikatną skórę ust. Nie radzę nakładać również jeśli na twarzy macie jakieś ranki, ponieważ sól z maseczki będzie powodować pieczenie. Tak jak pisze producent nałożyłam ją grubą warstwą, a po 15 minutach zmyłam. Zauważyłam, że skóra na twarzy została delikatnie oczyszczona oraz nawilżona.
Napewno nie jest to maseczka, którą uzyskamy jakieś spektakularne efekty, ale patrząc na to że cena nie przekracza 2 zł, a wystarcza na dwie aplikacje to nie jest źle, moim zdaniem warto wypróbować.

Być może kupię ponownie !


Zabieg regenerująco-kojący do stóp, Perfecta




Na zabieg skusiłam się jakiś czas temu, kiedy zauważyłam że stan moich stóp się pogorszył, a przecież jest czas kiedy przestaję chować je w trampkach, a zaczynam pokazywać. Stwierdziłam, że coś muszę z nimi zrobić i wybór padł na ten zabieg.
Peeling ma delikatny, świeży zapach. Jest gęsty, ma w sobie sporo maleńkich drobinek, które niestety są dość tępe. Dobrze rozprowadza się go na stopach i o ile z wierzchem stopy radzi sobie bardzo dobrze to gorzej jest z podeszwą na której znajduje się zrogowaciały naskórek. Nie mogę powiedzieć, że peeling nic nie zrobił, jednak jak dla mnie efekt jest bardzo słaby i zdecydowanie lepszy efekt jest, gdy użyje peelingu cukrowego.
Maska również ma świeży zapach, jednak odrobinę mocniejszy. Gęsta konsystencja ułatwia rozsmarowywanie. Saszetkę podzieliłam na dwie części i każdą z nich wmasowałam w stopę. Położyłam się z nogami w górze i czekałam aż się wchłonie, jakie było moje zdziwienie kiedy po ponad pół godzinie na stopach nadal była warstwa kremu. Postanowiłam ją wmasować, jednak jak się okazało wszystko zaczęło się rolować i byłam zmuszona wytrzeć to chusteczkami. 
Efekt na stopach jest bardzo słaby, lepszy jest po użyciu peelingu cukrowego i masła do ciała. Kupując ten zabieg liczyłam na zdecydowanie lepsze działanie. 

Nie kupię ponownie ! 


Jesteście zainteresowane takimi wpisami ?
Pozdrawiam, Ala.

25 komentarzy:

  1. z Rival de Loolp miałam kilka rzeczy ale już nie kupię chyba nic z tej marki

    OdpowiedzUsuń
  2. Na ślimaczka mam ochotę :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Za płatowymi maseczkami nie przepadam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam maseczki :) Tych prezentowanych dziś przez Ciebie nie znam, obecnie najczęściej stosuję glinki :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Miałam tylko tą maseczkę z Rivala, ale najbardziej lubiłam wersję z miodem i migdałem.

    OdpowiedzUsuń
  6. saszetki fajne ma douglas naturals :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja wole bardziej jakieś mini produkty niż saszetki:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mnie po tej masce z Purederm wysypało ;) A do stóp polecam maskę z Lbiotica ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja póki co, odchodzę od saszetek. Muszę zużyć to, co mam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Również miałam okazje wypróbować maseczkę od Rivala, ale już nie pamiętam jak to była wersja :-(

    OdpowiedzUsuń
  11. nie miałam ale jakoś nie żałuję;p

    OdpowiedzUsuń
  12. Maska Puderm ogromnie mnie zainteresowała :))

    OdpowiedzUsuń
  13. Uwielbiam te maseczki w płatach :D A maseczki z Rival de Loop są naprawde fajne, szczególnie żółta i zielona z oliwkami :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja rzadko sięgam po saszetki ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Czasem sięgam po takie saszetki i wolę te maseczki w płatach :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Patrząc na składy tych masek to twarzy,trochę bym się bała,ale fajnie,że u Ciebie się sprawdziły.

    OdpowiedzUsuń
  17. Lubię maseczki RdL. Miałam chyba wszystkie dostępne wersje :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Miałam kiedyś tą z Rival de Loop, ale moja skóra niezbyt dobrze na nią zareagowała :)

    OdpowiedzUsuń
  19. ooo pierwszy zestaw chce koniecznie ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. A dla mnie najlepsze są maseczki w płatach, po zdjęciu z twarzy resztkę produktu używam do nawilżenia szyi, dekoltu. I chociaż nie są najtańsze, to jest dla mnie lepsza alternatywa dla maseczek w saszetkach. Te szczególnie podrażniają moją cerę, w tym Rival De Loop.
    Raz gdy właśnie nałożyłam na twarz jedną z rossmannowskich maseczek myślałam, że mi twarz wypali. :>

    OdpowiedzUsuń
  21. U, rozczarował mnie ten peeling od Perfecty, ale w sumie moim zdaniem to bardzo przeciętna firma.

    OdpowiedzUsuń
  22. Podoba mi się taka seria wpisów ;) Ja żadnej z tych saszetek nie miałam ;)

    OdpowiedzUsuń