Obserwatorzy

piątek, 15 stycznia 2016

Odżywka wzmacniająca Goodbye Damage, Garnier Fructis

Zostając przy temacie włosowym napisze kilka słów na temat odżywki Goodbye Damage, po którą często sięgałam jeszcze przed założeniem bloga, ostatnio do niej wróciłam, dlatego i ona doczekała się recenzji. Swoją drogą dużo produktów włosowych dobija u mnie dna, dlatego większość najbliższych recenzji będzie o nich.


Co mówi producent?


Skład :


Opakowanie, pojemność :
Odżywkę otrzymujemy w butelce wykonanej z plastiku, wygodne zamknięcie ułatwia nam otwieranie nawet mokrymi dłońmi. Na opakowaniu wszystko jest przejrzyste, informacje czytelne. Wyrazisty, pomarańczowy, neonowy kolor ułatwia nam dopatrzenia produktu na sklepowej czy łazienkowej półce. Pojemność 200 ml.

Zapach, konsystencja :
Jak to na produkty Fructisa przystało, zapach przyjemny, owocowy, na włosach utrzymuje się jeszcze długi czas. Konsystencja gęsta, kremowa, bez problemu rozprowadza bez spływania z dłoni, czy włosów.

Działanie :
Jest to kolejna odżywka z tej firmy, którą moje włosy polubiły. Nakładam ją na 5-10 minut po czym dokładnie spłukiwałam. Włosy po wyschnięciu są mięciutkie, dobrze wygładzone. Moje włosy ostatnio jakoś bardziej się plączą (swoją drogą we wtorek idę podciąć końcówki, więc może będzie lepiej ) ale po jej użyciu problem zniknął, szczotka sunie jak po maśle . Zauważyłam, że nawilża, może nie na tyle co dobra maska, jednak jak na odżywkę robi to całkiem nieźle, nawet końcówki, mimo że są rozdwojone wyglądają jakoś lepiej. Jeśli nie przesadzimy z ilością włosy są dociążone, ale nie obciążone. Muszę się Wam przyznać, że kiedy po raz pierwszy jej użyłam, jakieś dwa lata temu, nałożyłam jej całkiem sporo i skończyło się to mega obciążeniem, od tego czasu jednak nic takiego nie miało miejsca z żadnym produktem do włosów.

Wydajność : 
Odżywka wystarczyła na 1,5 miesiąca, wynik całkiem niezły, ale muszę też zaznaczyć, że czasami używałam czegoś innego, a włosy myje co drugi dzień.

Cena :
Około 8-10 zł, często w promocji.


Podsumowując :
Po raz kolejny Fructis mnie nie zawiódł, moje włosy odżywkę bardzo polubiły.


Pozdrawiam, Ala. 

19 komentarzy:

  1. Warto ją poznać, rzadko sięgam po produkty Garniera.

    OdpowiedzUsuń
  2. miałam ten fructis ,ale raz działał a raz nie ,szału nie robił

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie miałam jej, szczerze mówiąc nigdy nie miałam odżywki Garniera do włosów, ale kilka szamponów lubiłam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja średni przepadam za takimi odżywkami. Wolę produkty które używa się po myciu włosów :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Moje włosy za to za nią nie przepadaja:(

    OdpowiedzUsuń
  6. Miałam też tą odżywkę i spisywała się całkiem dobrze;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo lubię takie maseczki za działanie i za to, że poprawiają wygląd rozdwojonych końcówek. :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Lubię tą odżywkę i szampon z tej serii, nie podchodzi mi jednak serum na końcówki

    OdpowiedzUsuń
  9. U mnie niestety ta odżywka nie robi nic.

    OdpowiedzUsuń
  10. jakoś z dystansem podchodzę do tych znanych marek produktów do włosów.. ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Lubię odżywki Garniera, więc muszą ją kiedyś wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Miałam, lubię i czasem używam garniera ale częściej tej serii z avocado .

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  13. Teraz używam właśnie tej odżywki i wiem, że to moje pierwsze i ostatnie opakowanie. Z moimi włosami nie robi nic!

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie miałam jej, ale może przetestuję :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo lubię odżywki z Garniera :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja też ją bardzo polubiłam! :)
    Piękny zapach i nie powodowała szybszego przetłuszczania :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie miałam, ale na pewno kupię, bo lubię odżywki z Garniera :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Tej akurat nie używałam, ale bardzo lubię od nich odzywkę Oleo Reapir :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Kiedyś miałam szampon albo odżywkę nie pamiętam, ale nie było fajne, dlatego teraz jakoś ich unikam, ale włosy może mi się zmieniły może i skład, może wypróbuję kiedyś ;))

    OdpowiedzUsuń