Obserwatorzy

poniedziałek, 11 stycznia 2016

Maska do włosów Keratin od Serical

Jeszcze jakiś czas temu moja pielęgnacja włosów ograniczała się do szamponu czasami odżywki, później raz na jakiś czas dołączała jakaś maska, ewentualnie olej. Żyłam w przekonaniu 'włosy nie nogi odrosną'. Bardzo szybko zaczęłam eksperymentować z kolorami, cięciami itd. Jednak kiedy moje włosy zaczęły już wychodzić garściami zmieniłam swoje podejście i zaczęłam coś z nimi robić. Aktualnie oprócz kuracji drożdżowej, regularnie dbam o moje włosy poprzez regularne oleje, maski, delikatne mycie. Te z Was, które śledzą mnie na instagramie są bardziej wtajemniczone, ponieważ regularnie staram się tam wstawiać co na nie nakładam.
Koniec wstępu, przyszła pora abym powiedziała słów kilka o masce Keratin, mam ją od lutego/marca zeszłego roku, ale regularnie zaczęłam używać jej dopiero teraz, dzięki czemu dobija już dna.


Co mówi producent ?
Restrukturyzująca maska z keratyny. Jej skuteczne działanie ulatwia rozczesywanie, eliminuje puszenie i elektryzowanie, pozostawia miękkie włosy, i prowadzi Głębokie DZIAŁANIE restrukturyzacji w celu odzyskania blasku i siły. Idealnie do chemicznie prostowanych włosów, włosów leczonych i kręconych.
Po umyciu włosów szamponem zawinąć ręcznikiem do wysuszenia, nanieść na długość i końcówki, wmasować i pozostawić na 5-10 minut. Spłukać. 

Skład :

Opakowanie, pojemność :
Maskę otrzymujemy w dużym, plastikowym słoiku. Na opakowaniu znajduje się różowa naklejka na której niestety nie znajdziemy informacji napisanych po polsku. Słoik ma duży otwór dzięki czemu bez problemu można wydobyć produkt. Pojemność 1000 ml, czyli naprawdę dużo.

Zapach, konsystencja :
Zapach jest niby lekko słodki, ale taki dziwny, niektórym może przeszkadzam. Niestety przy dłuższym stosowaniu staje się męczący. Konsystencja gęsta, ale po przechyleniu słoika spokojnie spływa, co ułatwia, przynajmniej teraz gdy mam jej na dnie, wydobycie bez wkładania do środka dłoni.

Działanie :
Maskę używam na różne sposoby i napisze kilka słów o każdym. Przy używaniu tak jak nakazuje producent czyli po myciu na około 5-10 minut, włosy są dobrze nawilżone, odpowiednio dociążone, mięciutkie. Maska jest naprawdę dobra solo, nie można jej nic zarzucić. Jednak przy takiej pojemności i używaniu jej tylko po myciu nie zużyłabym jej chyba w kilka lat, tym bardziej, że lubię różnorodność. Aby przyspieszyć jej zdenkowanie używałam również przed myciem, najczęściej do emulgowania oleju, dzięki czemu łatwiej jest go zmyć, nawet delikatnym szamponem. Kilka razy próbowałam również olejowania na maskę, ale mam jakieś wrażenie, że moje włosy tego nie lubią, zdecydowanie bardziej służy im czysty olej. Ostatnio trochę eksperymentowałam i postanowiłam maskę wymieszać z naftą kosmetyczną i nałożyć na około 30 minut przed myciem, po umyciu włosy były wygładzone i bardzo błyszczące. Jest to maska, którą można urozmaicać na różne sposoby, według własnej wyobraźni i tego, co lubią wasze włosy, np. dodatek kakao, lub mąki ziemniaczanej. ( kiedyś może napisze o tym więcej).

Wydajność :
Przy takiej pojemności jest naprawdę wydajna, jej zużycie zajmuje kilka miesięcy, chociaż pewnie gdybym miała tylko tą maskę i żadnej innej to zużyłabym ją dużo szybciej.

Cena : 
Cena maski w internecie wynosi około 10-12 zł, u mnie w mieście widziałam ją za 19,90 zł, więc chyba bardziej opłaca się zamówić przez internet, tym bardziej jeśli chcemy kilka sztuk.


Podsumowując :
Dobra, tania maska solo jak i również po wzmocnieniu jej półproduktami.


Pozdrawiam, Ala.

23 komentarze:

  1. Nie znam jej, stosowałam tylko jakąś zieloną z tej firmy, bo siostra mi odłozyła :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Miałam kiedyś wersję mleczną tej maski i była całkiem fajna :)

    OdpowiedzUsuń
  3. nie znam , ale chyba się za nią rozejrzę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja ostatnio zaprzestałam używania masek, bo obciążają moje włosy :(

    OdpowiedzUsuń
  5. nie używałam jej :) mój zapas mask mi na to nie pozwala :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie miałam jej. Jedyna duża jaką zużyłam to Kallos bananowy, ale mama i siostra mi pomagały ;d

    OdpowiedzUsuń
  7. Tej nie miałam jeszcze okazji używać, może kiedyś...

    OdpowiedzUsuń
  8. Kiedyś chyba miałam jakąś ich maskę i nawet lubiłam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja zdecydowanie wolę mniejsze opakowania masek, bo czasem zdarza mi się, że nie wykorzystam jej do końca i trochę szkoda wyrzucać. Bardzo ciekawa maseczka :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie miałam jej jeszcze, ale chętnie się kiedyś na nią skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Miałam ją i sprawdziła się dość dobrze, zapraszam na rozdanie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja tą maskę chyba używałabym przez rok.

    OdpowiedzUsuń
  13. Zapraszam do wzięcia udziału w moim konkursie: *KLIK*. Do zgarnięcia są trzy nagrody, a zadanie konkursowe jest bardzo proste! :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Przez to, że nie należę do włosomaniaczek dopiero od niedawna używam maski i jest to Kalllos Keratin. Jakoś nie ciekawi mnie zbytnio pielęgnacja włosów ;) O tej coś słyszałam, ale ja chyba nie zużyłabym takiej pojemności przez 10 lat!

    OdpowiedzUsuń
  15. Miałam kilka rodzajów tych masek ale z lenistwa nie chciało mi się używać ich w sposób zalecany przez producenta więc po prostu używałam ich jako zwykłej odżywki i w tej roli spisywały się równie dobrze;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Jakoś ta maska nie zachęca mnie do siebie. Bardziej mnie kusi maska keratynowa z Kallosa

    OdpowiedzUsuń
  17. mialam latte i poki co mam przerwe:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie miałam tej wersji, mam algową i bardzo lubię;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie miałam jeszcze tej maski, zdaje się że działa bardzo podobnie do kallosa :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Lubie takie maski, a tej jeszcze nie miałam :)
    Nazwa kojarzy mi się z jakimś "koksem" z siłowni :P

    OdpowiedzUsuń