Obserwatorzy

czwartek, 27 sierpnia 2015

Lakier do paznokci Indian Citrus, Astor

Zawsze było tak że za żółtymi lakierami nie przepadałam, ale w tym roku się coś odmieniło i postanowiłam swoją skromną kolekcje wzbogacić o jakiś w tym kolorze, wybór padł na jasny odcień żółci, czyli właśnie Indian Citrus od Astor. Czy jestem zadowolona ? O tym poniżej.



Odcień : 299 Indian Citrus, czyli taka jasna cytrynka
Wykończenie : perłowe
Pojemność : 6 ml
Cena : 8-10 zł
Krycie : Niestety aż 4 warstwy.


Lakier posiada pędzelek odpowiedniej szerokości, łatwo się z nim współpracuje, nabiera odpowiednią ilość lakieru.
Schnie dość szybko, jedna cienka warstwa schnie około 3 minuty więc nie jest źle.
Krycie to chyba największy minus tego lakieru, żeby dobrze wyglądało potrzeba aż 4 warstwy, wymaga to naprawdę sporej cierpliwości. 
Na paznokciach utrzymuje się około 3-4 dni, więc jak na moje paznokcie wynik jest całkiem niezły, zdarza się że niektóre lakiery odpryskują już na drugi dzień.
Z dostępnością lakieru nie powinno być problemu, ja swoją buteleczkę zakupiłam w Rossmannie.



Kolor lakieru jest naprawdę cudowny, świetnie wygląda szczególnie kiedy dłonie są opalone, jednak miałam nadzieję, że krycie będzie choć odrobinę lepsze. 



Pozdrawiam, Ala.

środa, 26 sierpnia 2015

Czy soczewki kontaktowe muszą być drogie?

Moja przygoda z soczewkami rozpoczęła się niecały rok temu, początkowo stawiałam na droższe soczewki, ale pewnego dnia zobaczyłam w Rossmannie soczewki B-lens Bio, stwierdziłam że może warto wypróbować i tak oto są już ze mną ponad pół roku i kupuję je regularnie, dlatego postanowiłam się z Wami podzielić opinią na ich temat.


Co mówi producent ?


Moja opinia :
Soczewki otrzymujemy w kartoniku w kolorystyce niebieskiej, na opakowaniu znajdziemy potrzebne informacje, oraz informacje o innych produktach tej firmy. W środku znajdują się dwie odpowiednio zapakowane soczewki.
Wykonane są z biokompatybilnego materiału, po założeniu nie są wyczuwane, nie wysuszają się, no chyba że długo pracuje przy komputerze, wtedy potrzebne są krople do oczu.
Soczewki łatwo się zakładają, no wiadomo osoba, która po raz pierwszy zakłada soczewki kontaktowe może mieć z tym problem. Oczy nie są podrażnione, nie szczypią. Zaznaczam że moje oczy nie są wrażliwe, ani nic w tym rodzaju, są normalne. Czasami zdarza mi się, że zapominam że mam coś na oczach, dopiero przypomina mi się wieczorem. Okulistka stwierdziła u mnie wadę -1,5, ale soczewki -1,25 są dla mnie idealne. Kilka razy spałam w soczewkach i też nic się nie stało, rano oczy były trochę wysuszone, ale krople nawilżające przywróciły je do normy.
Soczewki bez problemu wytrzymują miesiąc, nie rozrywają się, nie pękają. Na noc wkładam je do płynu i rano z powrotem lądują na oczkach.
Cena za opakowanie to 23 zł, więc nie jest dużo, a zdecydowanie wygodniej niż w okularach.


Podsumowując : Nie zauważyłam żadnej różnicy, między tymi, a droższymi, które używałam wcześniej. Jak się okazuje, nie zawsze trzeba wydawać dużo, ponieważ można znaleźć tańsze zamienniki. 


Pozdrawiam, Ala.

niedziela, 23 sierpnia 2015

Ultra-oczyszczający peeling morelowy, Soraya

Jak ten czas szybko ucieka, sierpień dobiega już końca, nim się obejrzymy będą już święta i koniec roku, ale tak to już jest. Dziś przychodzę do Was z recenzją peelingu, który już od dłuższego czasu gości w mojej łazience.


Co mówi producent ?


Skład :


Moja opinia :
Peeling otrzymujemy w tubce wykonanej z miękkiego plastiku, dzięki czemu łatwo wydobyć produkt do samego końca. Zamykanie na zatrzask, jest wygodne, ponieważ można otworzyć nawet mokrymi dłońmi. Szata graficzna przyjemna dla oka, wszystkie potrzebne informacje znajdziemy na opakowani. Pojemność 150 ml.
Kupując peeling myślałam że zapach będzie morelowy, a tu miłe zaskoczenie kiedy przy pierwszym użyciu poczułam taką słodką, dojrzałą gruszkę, zapach ten przypominał mi dzieciństwo i gruszki u babci. Bardzo ładny i naturalny. Konsystencja gęsta, zawiera w sobie mnóstwo ostrych drobinek, kolor beżowy.
Peeling bardzo dobrze złuszcza martwy naskórek, drobinek jest naprawdę dużo i są ostre, więc raczej nie polecam osobą które wolą delikatne zdzieraki. Buźka jest idealnie oczyszczona i wygładzona. Przy regularnym stosowaniu zaskórniki stają się mniej widoczne. Problem ze suchymi skórkami zniknął odkąd zaczęłam go używać. Nie wysusza skóry. Przygotowuje ją na przyjęcie dobrych składników z maseczki, kremu czy oleju.
Wydajność spora, używam go od dłuższego czasu regularnie, moja mama też od czasu do czasu go podkrada, a widzę że jeszcze zostało go na kilka użyć.
Cena to około 12-13 zł, a na promocji kupimy go już za około 10 zł.


Podsumowując : Porządny zdzierak o przyjemnym zapachu.


Pozdrawiam, Ala.

piątek, 21 sierpnia 2015

Kojący żel po opalaniu, Soraya

Jakoś na początku sierpnia wybrałam się z rodzinką nad zalew do Kobylej Góry, słońce niby nie było duże, ale wraz z upływającym czasem pogoda się poprawiała. Z natury mam ciemną karnacje, więc latem opalam się na czekoladę, po filtry sięgam jednak bardzo rzadko, mimo tego że się powinno. Po powrocie do domku byłam już ładnie opalona, ale ... no właśnie, ale skóra mnie piekła, była podrażniona, mimo tego że nie opaliłam się na przysłowiowego raczka. Sięgnęłam po ten, żel no i właśnie przyszła pora, aby się podzielić z Wami spostrzeżeniami.


Co mówi producent ?


Skład :


Moja opinia :
Żel otrzymujemy w butelce typu airless, ma śliczny niebieski kolor, który przyciąga oko. Pompka działa bez zarzutu, nic się nie zacina. Na opakowaniu wszystkie potrzebne informacje. Pojemność 100 ml.
Zapach delikatny, lekko kwaśnawy, jednak szybko się ulatnia, czuć go tylko wtedy kiedy przyłożymy posmarowany odcinek ciała prosto pod nos. Konsystencja żelowa, przeźroczysta, to po rozsmarowaniu kolor zmienia się na biały.
Tak jak wspomniałam na początku żelu używałam po tym jak troszkę przesadziłam z kąpielą słoneczną. Skóra dosłownie go piła, a przy tym przyjemnie ją chłodziła. Już po pierwszym użyciu zauważyłam, że pieczenie skóry się zmniejszyło. Po dwóch dniach wszystko wróciło do normy, zaznaczam że używałam go kilka razy dziennie. Dyskomfort zniknął, a pojawiła się śliczna, brązowa opalenizna. Dodatkowo zauważyłam, że żel nawilżył moje suche ostatnio nogi.
Wydajność bez szału, używałam go ja jak również mój tata i szybko się skończył.
Cena około 10-12 zł.


Podsumowując : Uratował mnie ;) A tak poważnie bardzo dobry na lekkie poparzenia słoneczne.


Pozdrawiam, Ala.

poniedziałek, 17 sierpnia 2015

Chłodząca maseczka+peeling do twarzy 8w1 Total Action, Eveline

Pierwszy raz tą maseczkę kupiłam przez przypadek, była akurat w promocji z Rossannie więc stwierdziłam że wypróbuję, od tego czasu gdy tylko jest w promocji kupuje ją regularnie. Stwierdziłam że napisze o niej, ponieważ myślę że warto ją przetestować.


Co mówi producent ?


Skład :


Moja opinia :
Maseczkę otrzymujemy w typowej do maseczek saszetce o pojemności 7 ml. Łatwo wydobyć produkt, a saszetka zajmuje mało miejsca, ale wiem że nie wszystkim takie opakowania odpowiadają. Szata graficzna przyjazna dla oka, na opakowaniu wszystkie potrzebne informacje.
Zapach niby świeży, a jednak jest jakaś nutka sztuczności, na szczęście nie utrzymuje się długo, zanika już po jakiś 5 minut po nałożeniu. Konsystencja jest gęsta, biała, posiada w sobie dużo drobinek peelingujących.
Maseczkę nakładam na twarz przy okazji wykonując delikatny masaż po czym zostawiam do wyschnięcia, czyli około 10 minut i ponownie wykonuje masaż zwilżonymi dłońmi, następnie zmywam. Efekt chłodzenia pojawia się zaraz po nałożeniu i jest bardzo delikatny. Zauważyłam, że maseczka świetnie radzi sobie z usuwaniem martwego naskórka oraz z oczyszczeniem buźki. Nawilża, moja cera nie potrzebuje jakiegoś mega nawilżenia, więc to jest wystarczające, nie muszę już używać kremu po jej użyciu. Zgodzę się z producentem że wyrównuje koloryt, ale wiadomo nie spodziewajmy się tego po pierwszym użyciu. 
Saszetka wystarcza mi na dwa zastosowania, także nie jest źle.
Cena maseczki do 2,99 zł, ale często w Rossmannie można spotkać ją za 1,99 zł.

Podsumowując : Dobra maseczka za niewielką cenę, a przy okazji mamy peeling i maseczkę w jednym i możemy zaoszczędzić troszkę czasu.


Pozdrawiam, Ala.

sobota, 15 sierpnia 2015

Balsam do ciała Malina i Trawa Cytrynowa, Balea

Uwielbiam maliny i gdy przychodzi na nie sezon mogłabym je jeść non stop, dlatego gdy zobaczyłam ten balsam od razu pomyślałam że muszę go mieć, maliny na opakowaniu skusiły mnie momentalnie. A czy jestem zadowolona z zakupu ? O tym poniżej.


Co mówi producent ? (dla tych co znają niemiecki)


Skład :


Moja opinia :
Balsam otrzymujemy w plastikowej butelce zamykanej na zatrzask, szata graficzna utrzymana w biało różowej kolorystyce z dodatkiem zieleni, przyciąga oko. Plastik jest twardy, ale nie ma problemu z wydobyciem. Pojemność 400 ml.
Zapach słodki, malinowy lekko przełamany trawą cytrynową, nie jest całkowicie naturalny, ale przyjemny, podoba mi się, na ciele utrzymuje się dość długo. Konsystencja typowa dla balsamów, nie za rzadka, ani nie za gęsta, kolor biały.
Balsam dobrze nawilża ciało, ostatnio trochę stan mojej skóry się pogorszył i zauważyłam że balsam daje sobie radę z przesuszoną skórą, szczególnie na nogach. Co dla mnie ważne, nawilżenie utrzymuje się dość długo, nie znika po kolejnych prysznicu, jak to czasem bywa. Nie podrażnia, stosowałam po depilacji i nic nie szczypało. Polubiłam go, zresztą nie tylko ja, bo moja mama również.
Wydajność całkiem ok, wystarczył na jakiś miesiąc używania przez dwie osoby, także wynik całkiem dobry.
Cena zależy od miejsca zakupu, ja dorwałam za 8 zł .


Podsumowując : Dobry tani balsam o przyjemnym zapachu.


Pozdrawiam, Ala.

niedziela, 9 sierpnia 2015

Nawilżający płyn micelarny, AA

Jeśli chodzi o płyny micelarne to używam je głównie do demakijażu oczu, ale nie zawsze. Lubię je testować i mimo tego, że któryś z nich sprawdza się u mnie świetnie, rzadko sięgam po niego ponownie, tak już po prostu mam. No ale nie przedłużając, przejdźmy do recenzji.


Co mówi producent ?
(radzę powiększyć zdjęcie)


Skład : 


Moja opinia :
Płyn otrzymujemy w plastikowej butelce zamykanej na zatrzask, łatwo się otwiera, mam wrażenie że gdybym spakowała go na wyjazd mógłby mi się sam otworzyć. Szata graficzna skromna, ale ładna. Na opakowaniu znajdują się wszystkie potrzebne informacje. Pojemność 200 ml.
Zapach delikatny, owocowo-kwiatowy, nie przeszkadza i szybko się ulatnia. Konsystencja jak na płyn micelarny przystało wodnista, przezroczysta.
Płyn dobrze radzi sobie z demakijażem oczu, ale tylko wtedy gdy użyje tuszu do rzęs, ewentualnie cieni, bo z eyelinerem lub kredką żelową słabo sobie radzi. Nie podrażnia oczu, nie wywołuje pieczenia. Jeśli chodzi o demakijaż twarzy to używałam go rzadziej ale dobrze radził sobie z usuwaniem podkładu, pudru, czy różu. Co do nawilżenia to jakoś go nie zauważyłam, ale nie wymagam tego od tuszu.
Wydajność całkiem ok, ostatnio mało się malowałam, więc wystarczył mi na długo, ale ubywało go normalnie, jak to płyn micelarny.
Cena około 12 zł.


Podsumowując : Dobry płyn, ale przy mocnym makijażu oczu sobie nie poradzi.


Pozdrawiam, Ala.

piątek, 7 sierpnia 2015

Złuszczający scrub do stóp Sorbet Ananasowy od Avonu.

Żar się z nieba leje, dosłownie. Termometr w cieniu wskazuje obecnie 34 stopnie. Osiem godzin spędziłam dzisiaj w pracy, na szczęście kwiaciarnia jest klimatyzowana .
Ale przejdźmy do tematu.. z Avonu kosmetyki zamawiam tak po prostu z ciekawości, czasem znajdę jakąś swoją perełkę, w tym wypadku zaciekawiła mnie nazwa Sorbet Ananasowy, a że ananasa lubię, więc postanowiłam wypróbować. Jak się sprawdził ten scrub ? O tym poniżej.


Co mówi producent ?
Złuszczający scrub do stóp z ekstraktem ananasa.• złuszcza suchą skórę • świetnie zmiękcza szorstkie stopy • regeneruje stopy, nadaje im gładkość Jak działa: Scrub z ekstraktem z ananasa złuszcza martwy naskórek na stopach nadając im miękkość i gładkość. Ekstrakt z ananasa przyjemnie odświeży i zregeneruje stopy. Jak stosować: Aplikuj na zrogowaciałą skórę stóp. Delikatnie wmasuj i dokładnie spłucz. (źródło)

Skład :

Moja opinia :
Scrub otrzymujemy w tubce z miękkiego plastiku, łatwo wydobyć do samego końca, szkoda tylko że tubka jest zakręcana a nie zamykana na zatrzask. Wyrazisty żółty kolor przyciąga oko. Pojemność 75 ml.
 Zapach ładny, niby przypomina ananasa, ale tylko lekko, mimo wszystko podoba mi się. Konsystencja gęsta, żelowa, zawierająca drobinki peelingujące, kolor jasno żółty.
Moje stópki wymagające nie są, wiadomo od czasu do czasu przyda im się porządny peeling i dawka nawilżenia. Używając tego scrubu tylko delikatnie masowałam stopy, ale niestety słabo radzi sobie z usuwaniem martwego naskórka. Lekko wygładza i używając go codziennie daje radę, ale szczerze mówiąc liczyłam na coś lepszego. Nie nawilża, ani nie wysusza. Przyjemnie odświeża, zapach również utrzymuje się dość długo.
Wydajność kiepska, tubka wystarczyła mi na 8 może 10 użyć, nie liczyłam dokładnie.
Cena zależy od promocji, obecnie to chyba coś koło 6-7 zł.


Podsumowując : Ładnie pachnie, ale działanie niestety słabe.


Pozdrawiam, Ala.

poniedziałek, 3 sierpnia 2015

Szampon do włosów Tropical Dream od Balea

Szampon ten to właściwie pierwszy kosmetyk z tej firmy jaki udało mi się zakupić, znalazł się on już w lipcowym denku, ale jakoś nie było wcześniej czasu żeby o nim napisać.


Co mówi producent ? (dla tych co znają niemiecki)


Skład :


Moja opinia :
Szampon otrzymujemy w plastikowej butelce zamykanej na zatrzask, informacje wszystkie na opakowaniu są w języku niemieckim, więc mało co z tego wiem. Kolorystyka niebieska, z przodu rysunek tropikalnych owoców przyciąga oko. Pojemność 300 ml.
Zapach to duży atut tego produktu, przypomina mi wieloowocowy sok z Biedronki, naprawdę cudowny, owocowy, nie ma w nim nic sztuczności. Konsystencja średnio gęsta, łatwo się z nim współpracuje, z dłoni nie spływa. Kolor delikatnie żółty.
Szampon spełnia swoje zadanie, czyli myje włosy tak jak powinien, dobrze radzi sobie z usuwaniem olei, kremów, masek, które stosuje przed myciem. Nie plącze włosów, także czasami zdarzyło mi się żeby nie nałożyć odżywki po umyciu i nie miałam problemu z rozczesaniem. Nie przyspiesza przetłuszczania, myłam włosy tak często jak zawsze czyli 3 razy w tygodniu, czasami częściej, ale to przez pogodę. Mimo SLS w składzie nie wysusza włosów, przynajmniej moich.
Wydajność całkiem ok, szampon dobrze się pieni, więc nie jest potrzebne go jakoś bardzo dużo. Wystarczył mi na ponad miesiąc, ale używała go też moja mama.
Cena w zależności gdzie kupujemy, w moim mieście są dostępne w takiej samej cenie jak żele pod prysznic, czyli 4,50 zł.


Podsumowując : Dobry szampon, który robi to co trzeba czyli myje i nie plącze włosów, a przy okazji ma piękny zapach.


Pozdrawiam, Ala.